THY DISEASE za sprawą nowej płyty uderza prosto między oczy. Nie ma jeńców, są albo ofiary albo wyznawcy. Na kilka pytań odpowiedział nam perkusista grupy Ireq.

Na początku muszę wam pogratulować świetnej płyty! Wywarła na mnie ogromne wrażenie i przyznam, że często do niej wracam. Jak wy oceniacie „Costumes Of Technocracy” i jakie opinie na temat tego wydawnictwa do was napływają?
Dzięki za miłe słowa! Jak na razie recenzję które do nas spływają przedstawiają nasze ostatnie wydawnictwo niemalże w samych superlatywach – z czego niebywale się cieszymy. Jeśli mam być szczery, chyba nie spodziewaliśmy się aż tak dobrego odbioru nowego materiału. Pozytywny odbiór słuchaczy dostarcza nam oczywiście dużą dozę satysfakcji, nie mniej jednak dostrzegamy nowe możliwości i zapewne gdybyśmy nagrywali Costumes of Technocracy w tej chwili, moglibyśmy się spodziewać materiału bardziej dojrzałego i dopracowanego. Nie oznacza to jednak, że nie jesteśmy z naszej ostatniej płyty zadowoleni – wręcz przeciwnie, uważamy, że to najlepsza płyta jaką do tej pory udało się nagrać pod szyldem Thy Disease!
Nowy album już na wstępie intryguje, zachęca, kusi fenomenalną okładką. Powiedz coś więcej o grafice, która mi osobiście kojarzy się ze specyfiką filmów Tima Burtona.
Zależało nam na spójności zarówno w warstwie muzycznej jak i graficznej, dlatego nad projektem okładki pracowaliśmy dość długo. Grafikiem który podjął się zadania był Piotrek „Szafa” Szafraniec. Współpracował z nami od jakiegoś czasu przy innych projektach graficznych, dlatego znaliśmy się już dość dobrze. Próbowaliśmy wielu rozwiązań, starając się iteracyjnie ulepszać grafiki – na szczęście Piotrek chętnie z nami współpracował, rozumiejąc, że nie tolerujemy półśrodków. Efekt finalny spełnił nasze oczekiwania w 100%! W przyszłości również planujemy współpracę z Piotrkiem – to bardzo uzdolniony grafik i z pewnością uda nam się opracować coś równie intrygującego 😉
„Costumes Of Technocracy” jest albumem konceptualnym – powiedz coś więcej o historii jaką zawiera i kto jest jej pomysłodawcą?
Osobą odpowiedzialną za warstwę liryczną jest nasz przyjaciel Tim Zambra, anglik mieszkający od pewnego czasu w Krakowie. Wprowadziliśmy go w tematykę poprzednich albumów, chcąc stworzyć spójną kontynuację koncepcji poruszanej w przeszłości.
Teksty Tima znacząco poszerzyły spektrum problemów, opisując zagadnienia związane z postępującą technokratyzacją globalnej społeczności, wpływającą wprost na centralizację władzy oraz kontroli nad życiem jednostki. Tim położył nacisk na istotę współistnienia w społeczeństwie jako indywiduum, a nie jako jednostka skolektywizowana. Przedstawił kolektywizm jako współczesną, liberalną chorobę, de facto przywracającą komunistyczne idee w formie niewolnictwa względem systemów politycznych czy elit bankierskich.
Paradygmat władzy zlokalizowanej w formie dyktatury systemu, kościoła i bankiera nie powinien mieć miejsca we współczesnym społeczeństwie 21 wieku – jeśli nic się nie zmieni, kwestią czasu pozostaje upadek zastanego porządku.
Jesteście w trakcie obszernej objazdówki „Global Technocratic Tour 2014”. Jak na krajowe realia liczba 30 miast wydaje się bardziej niż imponująca. Kto pomógł w takim przedsięwzięciu i z jakim przyjęciem spotykacie się na trasie?
Z jednej strony taka liczba koncertów wygląda bardzo konkretnie, z drugiej koncerty dają nam dużo radości i już teraz, kiedy zbliżamy się do końca, czujemy pewien niedosyt. Koncerty przebiegają sprawnie, co prawda mieliśmy pewną liczbę niespodziewanych przygód takich jak awaria samochodu w trasie, ale mimo to można stwierdzić, że organizacyjnie wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Frekwencja nam dopisała w niektórych miastach, w innych troszkę zawiodła, no ale cóż, takie są realia na polskiej scenie metalowej. Najważniejsze, że ludzie przychodząc na nasze koncerty odbierają je bardzo pozytywnie, energicznie reagując na nasze dźwięki. Swoją drogą, nowy materiał tworzony był z myślą o graniu na żywo – jeśli nasze założenie zostało spełnione to możemy się tylko cieszyć 😉
Organizacja koncertów była realizowana własnym sumptem, poprzez agencję Creative Music Booking Agency, dowodzoną przez Yanuarego. To, że udało się zorganizować tak rozbudowaną trasę poparte jest wieloma godzinami pracy Yanuarego oraz Andrzeja, naszego basisty, gdyż to oni głównie pracowali nad kwestiami pozamuzycznymi całego przedsięwzięcia.
Produkcja, realizacja nowej płyty stoją na bardzo wysokim, światowym poziomie. Było to waszym priorytetem czy też wszystko wyszło naturalnie?
Oczywiście, że brzmienie jest kwestią priorytetową! Byłoby wspaniale gdyby dopracowane brzmienie wychodziło naturalnie, ale tak naprawdę bez odpowiednio zarejestrowanych śladów i bez odpowiedniej osoby odpowiedzialnej za miksy takie cuda się nie zdarzają!
Nagrania zrealizowaliśmy w Creative Music Studio, które należy do Yanuarego. Dzięki temu mieliśmy odpowiednią ilość czasu na dopracowanie szczegółów oraz na nagranie ujęć, które były dla nas w pełni satysfakcjonujące. Za miksy odpowiadał Tomek „Zed” Zalewski, który zdążył już wypracować sobie świetną renomę na polskiej scenie – jest naprawdę znawcą swojego fachu i nie podpisze się pod czymś zrobionym na mniej-więcej. Dodatkowo, bardzo dobrze pracuje się z nim personalnie, a jak wiadomo brak zatorów na płaszczyźnie werbalnej to połowa sukcesu! Brzmienie albumu bardzo odzwierciedla nasze upodobania, dlatego miło słyszeć, że produkcja przypadła do gustu się nie tylko nam 😉
Na nowej płycie można usłyszeć również byłego wokalistę Thy Disease oraz Adriana „Covana” Kowanka. Skąd pomysł na taki zabieg?
Pomysł występu gościnnego Psycho był spontaniczny – akurat zjawił się na
chwilę w Polsce i przy okazji spotkania z Yanuarym padła propozycja
dogrania fragmentów wokali do jednego z numerów.
Wokalne partie Covana to natomiast trochę bardziej zawiła historia. VX,
klawiszowiec Thy Disease, współpracował przed laty z Covanem w składzie
Atrophia Red Sun. Podczas tworzenia numeru MK Ultra, który jest swoją
drogą mocno nieszablonowy jak na płytę zespołu metalowego, VX zdecydował
się na zastosowanie fragmentów wokalnych zarejestrowanych na przy
okazji sesji nagraniowej Atrophii. Będąc bliskim przyjacielem Covana
zaproponował wydanie utworu w takiej formie, a jako iż efekt końcowy się
nam spodobał, przystaliśmy na jego propozycję.
Na płycie znajduje się sporo elektroniki, której zastosowanie
dodaje całości wyjątkowego klimatu. Można wyczuć podobieństwa do takich
grup jak Meshuggah, Strapping Young Lad czy Fear Factory. Jak to wygląda
z waszej perspektywy, ktoś jest maniakiem wymienionych zespołów czy też
wszystko wypływa z waszego wnętrza?
Być może bycie maniakiem wymienionych składów to trochę za dużo
powiedziane, ale zdecydowanie są to zespoły o sporym wpływie na naszą
twórczość. Tak naprawdę twórczość każdego muzyka jest wypadkową jego
ulubionych artystów, w formie przefiltrowanej własną osobowością. Choć
Thy Disease już wcześniej kojarzyło się w pewien sposób z dokonaniami
Fear Factory, to pojawiające się porównania do Meshuggah są dla nas nie
lada komplementem. Zmierzamy w kierunku muzyki o mocno zarysowanej
rytmice, dopełnionej dużo dozą elektronicznych dźwięków. Na razie może
jednak lepiej za dużo na ten temat nie dywagować, poczekajmy na kolejny
album 😉
Obok metalowych ciosów, premierowy materiał zawiera również
spokojniejsze akcenty i przyznam, że ich obecność robi jak najlepsze
wrażenie. Czy mimo to mieliście obawy jak takie momenty odbiorą fani? A
może tworząc nowe numery nie myślicie o obawach innych, tylko o własnym
spełnieniu, samorealizacji..
Zapewne mówisz o fragmentach takich jak np. refren w numerze Holographic
Reality. Jeśli mam być szczery, to nie zastanawiamy się jakoś
szczególnie nad krytyką – gramy specyficzną odmianę muzyki metalowej i
zdążyliśmy się przyzwyczaić do negatywnych uwag ze strony bardziej
ortodoksyjnych słuchaczy. Nam te kompozycje się po prostu podobają,
dlaczego mielibyśmy się obawiać opinii poszczególnych ludzi? Byliśmy po
prostu pewni, że większości się to spodoba – a to dlatego, że robimy
muzykę szczerą, taką jakiej sami chcielibyśmy słuchać.
Nowe wydawnictwo promuje klip do utworu „Slave State” utrzymany w
futurystycznym klimacie. Całość została zrealizowana na dość wysokim
poziomie, czyja to zasługa?
Za klip odpowiada ekipa Red Pig Productions, z którą ostatnio
nakręciliśmy kolejny klip do utwory Holographic Reality. Chłopaki
spisali się bardzo dobrze – zadanie nie było wcale łatwe, gdyż nie
trudno przekształcić ciekawą, futurystyczną wizję w groteskową
karykaturę. Forma wizualna dobrze komponuje się z muzyką, a to jest
chyba najważniejsze.
Wasze początki sięgają 1999 roku, czyli według matematycznych
reguł w tym roku minie piętnaście lat działalności Thy Disease – czy w
związku z tym planujecie jakieś atrakcje?
Planujemy zorganizować wyjątkowy koncert na 15-lecie zespołu, planowo
odbędzie się w Krakowie pod koniec roku, prawdopodobnie w okolicach
grudnia. Mamy też kilka ciekawych pomysłów – chcielibyśmy zaprosić
przyjaciół z bliskich nam zespołów, a także byłych muzyków Thy Disease.
Więcej konkretów podamy gdy będziemy trochę bliżej terminu realizacji,
na razie to tylko czyste spekuluje 😉
Przez wszystkie lata aktywności przez zespół przewinęła się masa
ludzi. Czy to oznacza, że Yanuray jest dyktatorem pokroju Mustaine’a?
To nie do końca tak. Faktycznie, w składzie doszło do wielu zmian
personalnych, nie były one jednak uwarunkowane kwestiami personalnymi.
Ciężko jest utworzyć stabilny skład, w szczególności kiedy każdy z nas
ma swoje pozamuzyczne zobowiązania. Wygląda na to, że w tej chwili
sytuacja została mocno ustabilizowana – dotarliśmy się personalnie, mamy
bardzo zbliżone gusta muzyczne i co najważniejsze, operujemy na jasnej,
wspólnie wypracowanej wizji tego co dalej z Thy Disease. Yanuary jest
oczywiście liderem zespołu, ale muzycznie jest bardzo otwarty na
propozycje – może dlatego na najnowszej naszej produkcji czuć powiew
świeżości. Staramy się też demokratycznie podejmować istotne decyzje, a
to podstawa do utrzymania zdrowych relacjach personalnych.
„Costumes Of Technocracy” jest drugą płytą, która ukazała się
pod banderą Mystic Production. Czy to oznacza, że współpraca z wydawcą
układa się jak należy i będzie kontynuowana w przyszłości?
Pomimo tego, iż Mystic w tej chwili skupia się bardziej na muzyce
alternatywnej o nieco lżejszym charakterze, współpraca układa nam się
bardzo pomyślnie – Mystic to duża marka na polskiej scenie muzycznej i z
pewnością istotne przede wszystkim w zakresie promocji.
Końcem maja „Global Technocratic Tour 2014” dobiega końca – co dalej, macie już jakieś plany?
No jasne, jesteśmy świeżo po wydaniu nowego krążka i co za tym idzie,
stawiamy maksymalnie na promocję. W planach mamy występ na kilku
festiwalach i kolejną trasę koncertową po wakacjach. Później
chcielibyśmy zacząć pracować nad następcą Costumes of Technocracy. Na
razie nie chce podawać żadnych konkretów, ponieważ wszystkie plany są
niepotwierdzone – możesz być jednak pewien, że nie będzie ani chwili
wytchnienia 😉
Zakończmy pytaniem w stylu science fiction. Postawiłem je
również waszym pobratymcom z Virgin Snatch – za kilka lat w waszym
mieście być może odbędą się Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Co byś
powiedział na propozycję zagrania koncertu w ramach otwarcia takowej
imprezy? 😉 Co wówczas zaprezentowałby Thy Disease?
Jak to co – pewnie, że gramy! Jeśli chodzi o repertuar to na pewno nowa
płyta, jak sam wspomniałeś, są tam fragmenty bardziej przystępne
szerszej publice. Im więcej odbiorców tym lepiej, może udałoby nam się
uświadomić parę osób o co chodzi w tym całym metalowym hałasie 😉
Dzięki za wywiad!
Dzięki, do zobaczenia na koncertach!
Pytania: Marcin Magiera



















































