SORRY BOYS – Tomasz Dąbrowski (20.12.2010)

SORRY BOYS - hard working classes

W tym roku chyba dźwięki żadnego debiutanta nie wywarły na mnie tak ogromnego wrażenia. Formacja Sorry Boys zadebiutowała niedawno niezwykłym, klimatycznym krążkiem „Hard Working Classes”, który już zbiera ciepłe recenzje. Na pytania dla naszego serwisu odpowiedział Tomasz Dąbrowski, gitarzysta zespołu.


Nie mogę nie zacząć od tego pytania – gdzie wyście byli jak Was nie było? ;-)) Sorry Boys jawi się niczym objawienie na naszej scenie…

Zwykle tak to bywa, gdy zespół do momentu oficjalnego wydania pierwszej płyty koncentruje się na zaznaczeniu swojej obecności, przynosi to wymierne korzyści, lecz na chwilę. Ponieważ nadal nie ma, tzw. wizytówki, czyli wydanej płyty. W momencie, gdy nagrywasz ją, podpisując kontrakt z wytwórnią, z której zawsze chciałeś się wywodzić i zaistnieć i na domiar tego szef wytwórni jest dumny z podpisania kontraktu z takimi artystami jak my, komentując fakt jako wydarzenie, to możemy określić to jako dzień szczęścia :-).


Powstaliście w roku 2006, ale na płytę przyszło nam czekać długie cztery lata. W międzyczasie zdobyliście kilka nagród i ciężko mi pojąc jak to się mogło stać, że tak interesujący zespól na swój debiut musiał czekać tak długo.

Zespół kształtował się przez te 4 lata, To fakt – docieraliśmy się dość długo. Najbardziej intensywne i owocne były ostatnie dwa lata. Poczuliśmy, że mamy wypracowany styl i brzmienie zespołu, więc weszliśmy do studia. Dość długo też nagrywaliśmy płytę, nigdzie się nie spieszyliśmy. Zależało nam, aby cały album składał się z przemyślanych kompozycji, melodii, przede wszystkim brzmienia i faktury.


Jak przebiegał sam proces nagrywania „Hard Working Classes”?

Głównym założeniem był styl i brzmienie. Przez pierwsze dwa dni udało nam się wypracować w studio sound sekcji taki, na jakim nam zależało. Podobnie było ze wszystkimi partiami gitar. Z tym, że w tym przypadku nagrywaliśmy je w dwóch różnych studiach nagrań, można powiedzieć w równoległym czasie. Żeby móc stwierdzić, które „tejki” nagrań są wyraziste brzmieniowo i odpowiadają naszemu założeniu. Do nagrania płyty zaprosiliśmy też kilku naszych przyjaciół, świetnych muzyków, grających w innych zespołach.
Bodek Pezda już ex. „Agressiva 69”, który stworzył loopy do kilku utworów, był również realizatorem nagrań wszystkich wokali, nagranych w studio Roberta Amiriana. Obaj Panowie swoja fachowością zadbali o to, aby faktura wokalu była „odczuwalna”:-)
Mariusz Godzina saxofonista, muzyk „Orange The Juice”, nagrał świetne partie saksofonu. Natomiast Tomasz Osiecki, który udziela się dość często sesyjnie, nagrał takie instrumenty jak sitar w utworze „Salty River” oraz dilruba w utworze „Roe Deer At A Rodeo”.
Przemek Waszak, realizator, muzyk, m.in. „Braty Z Rakemna”, dograł kilka świetnych partii klawiszowych, podszedł z dystansem i świeżym uchem do niektórych utworów.
Materiał zmiksował Piotr Zygo w „Izabelin Studio”, oprócz tytułowego utworu, który został zmixowany w Elektra Studio przez Adama Toczko. Produkcją zajęliśmy się sami, ponieważ mieliśmy przemyślaną wizję tego jak to miało wyglądać. A i budżet się kurczył z dnia na dzień :).


Docierają do Was już jakieś sygnały odnośnie odbioru krążka?

Tak i to co do nas dociera bardzo nas uskrzydla. Dociera do nas, że ludzie potrzebują tej muzyki. To chyba najlepsza nagroda dla muzyka – wiedzieć, że jego dzieło ma istotne znaczenie.


Do jakich odbiorców kierujecie swoją muzykę? Wydaje się, że w tych dźwiękach najłatwiej odnajdą się w nich fani klimatycznego, alternatywnego grania?

Oczywiście zależy nam na dotarciu do właściwego słuchacza, ale wydaje nam się, że ta muzyka nie ma ściśle wytyczonych ram i trafia nie tylko to stricte alternatywnego słuchacza. Jest w niej pop, rock, dużo gitarowego grania, spotykamy się też z określeniem jako dreampop. Tak, więc kilka definicji powoduje, że grupa docelowa może być szersza niż tylko fani klimatycznego grania. Zwykle założenia różnią się od stanu faktycznego, otrzymujemy maile i każda osoba, która już posiada tę płytę ma swój ulubiony utwór, jedni stawiają na singlowy „Cancer Sign Love” inni zaś na „Chance”, i jeszcze inni są fanami „Give Me Back My Money” najbardziej dynamiczny utwór z resztą jak i „Salty River”.


Jakiej muzyki słuchacie, na co dzień? Wnioskuję, że chyba nie jest to ekstremalny metal?;-)

To fakt może, na co dzień nie słuchamy „ekstremalnego metalu”, ale od czasu do czasu wybieramy się na takie wydarzenia, koncerty żeby poczuć „moc”. 🙂
Zwykle chwilowy nastrój, stan ducha powoduje na to, czego słuchamy. Oczywiście każdy z nas ma swoje „evergreeny”, do których się wraca..
Jest też wiele świeżych zachodnich zespołów, które królują na listach przebojów na całym świecie i z pewnością każdy z nas tego słucha, ponieważ często omawiamy takie zespoły:-)


Zagraliście koncerty z Moniką Brodką, jak wspominacie te koncerty, kiedy kolejne?

To były bardzo dobre koncerty. Publiczność Brodki przyjęła nas naprawdę dobrze i całościowo wspomnienie z tej trasy będzie na pewno miłe. Mnóstwo ludzi nas poznało, my mieliśmy okazję wypromować swoją płytę. Każdy koncert to wypełnione kluby po brzegi.
Kolejne koncerty to będzie nasza własna trasa planowana na marzec- kwiecień 2011r. Mamy zamiar odwiedzić sporą ilość miast w Polsce, Poza tym chcemy udzielić licencji dystrybutorowi poza granicami kraju, to też było naszym założeniem podczas wydawania tej płyty.


Wasza wokalistka, Iza Komoszyńska dysponuje niezwykłym głosem. Jest wykształconą wokalistką czy samorodnym talentem? Ja słuchając jej głosu jestem każdorazowo na kolanach…

Dziękuję bardzo w imieniu Izy. Ona nigdy nie szkoliła głosu i myślę, że na dobre jej to wyszło :).


Swego czasu wystąpiliście u Kuby Wojewódzkiego – jakie to uczucie? Oglądało Was prawdopodobnie kilka milionów osób.

Wiele osób dowiedziało się o naszym istnieniu dzięki temu krótkiemu występowi – taka jest siła telewizji. Dzień po emisji, dostaliśmy mnóstwo e-maili w języku angielskim z gratulacjami – ludzie myśleli, że jesteśmy zachodnim zespołem. To było dla nas jednocześnie zaskoczenie i komplement.


Plany na przyszłość? Myślicie już o kolejnych wydawnictwie?

Zaczęliśmy pisać utwory na nowy album i już teraz wiemy, że będzie to bardziej dynamiczny materiał niż „Hard Working Classes”. Płyta powinna ukazać się w 2012 r.

Piotr Michalski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *