SLAVE KEEPER – Piotr Jakubowicz

Całkiem niedawno pochodząca z Lublina grupa Slave Keeper wydała swój debiutancki krążek pt. „Ślad”. Ten bardzo dobry album, który ma w sobie dużo dobrego heavy-metalowego grania sprawił, że postanowiłem się więcej dowiedzieć zarówno o grupie, także o planach na przyszłość jak i gościach wspomagających zespół. O tym wszystkim i więcej opowie gitarzysta grupy- Piotr Jakubowicz.


Opowiedz proszę na początek skąd się znacie, jak doszło do założenia grupy i ogólnie kilka słów o zespole Slave Keeper.

Początek zespołu sięga 2014, a dokładnie momentu, gdy nieco przypadkiem poznaliśmy się z Piotrkiem Szalakiem (perkusista). Obaj szukaliśmy okazji do grania, założenia zespołu lub dołączenia do istniejącego i los chciał, że trafiliśmy na to samo ogłoszenie. Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy, ustaliliśmy, że kochamy heavy metal i od słów przeszliśmy do czynów. Ostatecznie skład zespołu wykrystalizował się na przełomie 2015 i 2016 roku gdy nasze szeregi zasiliła Marta, niezwykle utalentowana młoda wokalistka, której znalezienie zajęło nam niemal dwa lata (ale było warto!).

Zanim przejdziemy do muzyki, chciałbym zapytać o dość intrygującą okładkę autorstwa Piotra Szafrańca. Kim jest ta tajemnicza zakapturzona postać? Czy będzie ona w przyszłości pełniła (niczym słynny Eddie) rolę czegoś w rodzaju maskotki zespołu?

Postać nawiązuje wprost do nazwy zespołu i jest tym “keeperem”, który wprowadza słuchacza w meandry naszej muzyki i pozwala się w niej zatracić. Czy zostanie maskotką? Chyba powoli się to dzieje ale zobaczymy co przyniesie przyszłość.

Wasz debiutancki album „Ślad” opiera się na klasycznym heavy metalowym graniu. Słychać tam inspiracje Ozzym, Rainbow czy Iron Maiden. Opowiedz coś więcej o albumie.

Muzyka zawarta na płycie jest wypadkową gustów i preferencji wszystkich członków. Jest to miks wszystkiego co gra nam w sercach. Inspiracje, które wymieniłeś są trafne ale nie staramy się nikogo kopiować (co czasem nie jest łatwe w tym gatunku). Idziemy swoją własną ścieżką, komponujemy i gramy bez jasno określonej drogi, a styl zespołu chyba klaruje się samoczynnie. Pomimo, że płyta jest dosyć różnorodna to cieszy nas, że w każdym utworze słychać ten “slave keeperowy” pierwiastek.

Na płycie można usłyszeć kilku zaproszonych gości. Mnie zaintrygowała przepiękna gra Piotra Michalskiego z folkowego zespołu Drewutnia z Lublina. Skąd pomysł na zaproszenie Piotra i czy w przyszłości może dojść do zaproszenia pełnego składu Drewutni? Nie ukrywam, że usłyszenie cymbałów w metalowej kompozycji mogłoby dać niesamowity efekt.

Już w trakcie powstawania utworu “Mój los” mieliśmy w głowach melodię zagraną na flecie i koniecznie musieliśmy to zrealizować. Na szczęście Piotr Michalski chętnie zgodził się zagrać gościnnie na naszej płycie i trzeba przyznać, że zrobił to przepięknie. Flirty z różnej maści muzyką w przyszłości są niewykluczone, więc również nieco folkowych aranży może się pojawić.

Innym gościem występującym w utworze „Mój los” jest pewien chór. Chciałbym zapytać o ten chórek, ponieważ brzmi on bardzo „inaczej”. Czy jest to jakiś profesjonalny chór czy grupa znajomych?

Nie jestem pewien czy chodzi Ci o chóry w refrenach czy też okrzyk “spalić wiedźmę”.
Jeśli o to pierwsze to jest to profesjonalny chór o imieniu “Marta” (śmiech). Wszystkie chóry, które można usłyszeć na płycie, dziesiątki ścieżek nagranych w różnych harmoniach, to wszystko zostało wyśpiewane przez Martę. “Spalić wiedźmę” natomiast to sprawka naszych najwierniejszych fanów, przyjaciół, rodziny, którzy zgodzili się pozostawić swój “ślad” na naszym albumie.

Nie może zabraknąć pytania o gościa wyjątkowego, Grzegorza Kupczyka. Skąd pomysł, by to właśnie Grzegorz zaśpiewał „W obliczu wojny”, i jak doszło do współpracy?

Pomysł wyszedł od Łukasza Suszko, naszego realizatora, który miał okazję współpracować z Grzegorzem. Pewnego razu, w trakcie kolejnej sesji nagraniowej zapytał nas czy nie chcielibyśmy Grzegorza Kupczyka w tym numerze. Nie ukrywam, że trochę nas zamurowało ale nie mogliśmy odmówić. Grzegorz po usłyszeniu utworu bardzo szybko wziął się do pracy, nagrał swoje partie w ciągu 3 dni i wtedy zamurowało nas po raz drugi. Naszym zdaniem nagrał to niesamowicie i jesteśmy bardzo zadowoleni z końcowego efektu.

Jakie są najbliższe plany zespołu Slave Keeper? Gdzie będzie Was można usłyszeć?

Grać, nagrywać, cieszyć się tym co robimy! Mamy już za sobą pierwsze koncerty po wydaniu albumu, a kolejne przed nami. W najbliższym czasie 21 stycznia zagramy w Łodzi.

I na koniec kilka słów do czytelników Rockarea.

Serdecznie pozdrawiamy wszystkich czytelników! To dzięki wam, fanom ciężkiego grania rock i metal nigdy nie umrze.
Long live rock ‘n’ roll!

Przepytywał: Mariusz Fabin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *