„Tales From Outer Space” to jedna z najlepszych płyt w dyskografii RPWL. Niemiecki zespół po raz kolejny zawitał również do naszego kraju z koncertami. Zaprezentował efektowne, dopracowane w najdrobniejszych detalach widowisko. Kiedy więc pojawiła się okazja, by przepytać liderów zespołu o parę bieżących spraw, nie sposób było z niej nie skorzystać. Zapraszamy do lektury.
Wierzycie w istnienie jakichś pozaziemskich cywilizacji?
Yogi Lang: Opierając się na stwierdzeniu, że
wszechświat jest nieskończony, naprawdę głupio byłoby sądzić, że
jesteśmy w nim sami. Ale gdyby inne istoty odkryły w jakiś sposób
Ziemię, nie sądzę żeby byli zainteresowani poznawaniem gatunku
uwikłanego w narodowe interesy oraz gierki wojenne.
Kalle Wallner: Również uważam, że nie jesteśmy jedyną
formą życia. Myślę, że istnieją różne gatunki, różnie się zachowujące,
ale być może po prostu nie potrafimy ich rozpoznać…
Kto jest największym fanem science fiction w zespole?
Yogi: Wydaje mi się, że każdy z nas dorastał z tym gatunkiem. Odkąd w
latach siedemdziesiątych po raz pierwszy zobaczyłem „Star Trek”,
zakochałem się w wizji wszechświata Gene’a Roddenberry’ego: bez
pieniędzy, wojen, nierówności społecznych.
Kalle: Będąc nastolatkiem zaczytywałem się w powieściach Franka Herberta
z serii „Kroniki Diuny“. Stworzył w nich całkowicie nowy świat:
gatunek, cywilizację, języki, zachowania społeczne, bogów i religię. To
wspaniałe, że ktoś miał w sobie takiego ducha i wyobraźnię, by wymyślić
taki świat ze wszystkimi jego aspektami.
Płyta jest bardzo zróżnicowana: z jednej strony epickie utwory
jak „Light of The World“, z drugiej – radosny, inspirowany „The Division
Bell“ Floydów przebój „What I Really Need“, do tego jeszcze oszczędna
ballada „Far Away From Home“. Który utwór z albumu był punktem wyjścia?
Kalle: Mieliśmy w zespole długie dyskusje, czy powinniśmy kontynuować
trylogię zapoczątkowaną albumami „Beyond Man And Time” i „Wanted”, ale
kiedy posłuchaliśmy pierwszych pomysłów na nowe utwory i pojawiły się
pierwsze teksty, materiał zaczął zmierzać w stronę klimatów science
fiction. Pierwotnie, jeden z utworów Yogi chciał wykorzystać na swojej
pierwszej płycie solowej. Podstawowe ścieżki zostały nawet nagrane, na
basie zagrał Guy Pratt, podobnie zresztą jak na całym solowym materiale.
Ten utwór poruszał tematy science fiction i doskonale wpasował się w
wersje demo przygotowywane z myślą o RPWL.
Yogi: Trudno określić dokładnie, który utwór stał się zaczynem płyty, bo
poskładaliśmy wszystkie nasze pomysły, kiedy zaczęła się praca nad
albumem. Przypominało to sposób w jaki nagrywaliśmy debiutancki krążek
„God Has Failed”. Pamiętam, że pierwszy tekst ułożyłem podczas pracy nad
utworem „Far Away From Home“.
Miałem okazję widzieć Was na żywo podczas tej trasy i widowisko
robiło wrażenie, dopracowaliście najdrobniejsze szczegóły. Jak długo
pracowaliście nad przygotowaniem oprawy wizualnej?
Yogi: Nie zajęło nam to tak dużo czasu, jak przed koncertami z
poprzednich dwóch tras. Oczywiście za każdym razem próbujemy wciągnąć
publiczność w świat naszej płyty. Ale oprócz tych wszystkich
wizualizacji, trzeba przedstawić na scenie muzykę. Myślę, że w styczniu
mieliśmy gotowy album i klipy, później mieliśmy więc dwa miesiące na
przygotowanie koncertów. Nie było to łatwe, ale koniec końców
zadziałało!

Można powiedzieć, że Polska to Wasz drugi dom, prawda?
Yogi: Zdecydowanie! Polska była naszą pierwszą miłością podczas naszego
pierwszego zagranicznego tournée. Nigdy nie zapomnimy ciepłego przyjęcia
z jakim wówczas spotkaliśmy się ze strony polskiej publiczności. Wciąż
spotykamy na koncertach fanów, którzy przed laty widzieli nas na żywo.
To jak rodzina, naprawdę coś niesamowitego!
Kalle: Fantastycznie było znów spotkać się z tak liczną publicznością.
Niektórzy pokazywali nam swoje zdjęcia z 2002 roku. Można powiedzieć, że
dojrzewaliśmy razem.
Planujecie opublikowanie koncertowej pamiątki z trasy?
Yogi: Tak. Nie jestem pewien, czy będzie to DVD, ale na pewno
chcielibyśmy wydać płytę koncertową. Zarejestrowaliśmy kilka koncertów,
więc zobaczymy…
Kalle: Graliśmy wiele utworów w innych wersjach, więc warto byłoby je
wydać na płycie. Jak powiedział Yogi: mamy nagrania, zobaczymy co dalej z
nimi się stanie.
„Tales From Outer Space” to nie tylko muzyka, ale również specjalny komiks. Niebanalny pomysł…
Yogi: W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ukazywało się wiele
komiksów, mających zresztą wiele wspólnego z tak bliską nam tematyką
science fiction. Każdy z nas miał swoje ulubione, jak „Perry Rhodan” lub
„Opowieści z krypty”. Trzeba też pamiętać, że w tamtych czasach nie
było smartfonów, komputerów w każdym domu, a w telewizji puszczali ze
trzy kanały. Komiksy były dla nas kreskówkami oraz anime w jednym.
Kalle: Zaczytywałem się wszystkimi komiksami science fiction, jakie
tylko udało mi się znaleźć. Pomysł zrobienia komiksu zawierającego
historie z płyty oraz z nami na okładce wydał mi się rewelacyjny.
Jaki status ma w zespole Sebastian Harnack, który zagrał z Wami podczas trasy?
Yogi: Sebastian jest muzykiem solowego projektu Kalle – Blind Ego,
zrobił też z nami klipy do albumu. Kiedy Werner z osobistych powodów
opuścił szeregi RPWL, Kalle nagrał wszystkie partie basu na płytę.
Poprosiliśmy Sebastiana, by dołączył do nas na tournée, granie z nim to
była ogromna przyjemność!
W 2020 roku przypadnie dwudziesta rocznica premiery debiutanckiej płyty RPWL. Będzie coś specjalnego z tej okazji?
Yogi: Przede wszystkim Kalle i ja musimy w tym roku ukończyć pracę nad
naszymi solowymi projektami. Ale oczywiście to bardzo ważna rocznica dla
zespołu, wszak był to nasz pierwszy album. Myślę, że powinniśmy zrobić
coś zrobić z tej okazji…
Kalle: Nie do wiary, że to już dwadzieścia lat minęło! Bardzo podoba mi
się pomysł, by przygotować coś wyjątkowego, bierzemy pod uwagę parę
koncepcji, którąś z nich na pewno zrealizujemy!
pytał: Robert Dłucik
zdjęcia: Natalia Tuszyńska



















































