Miałem okazję porozmawiać z liderem australijskich hard rockowców jeszcze w maju. Ale postanowiliśmy opublikować ten wywiad tuż przed polskim koncertem ROSE TATTOO. Angry Anderson wbrew swojej ksywki okazał się bardzo miłym kolesiem. Z kolei jego elokwencja i zamiłowanie symboliki to przeciwieństwo wizerunku scenicznego szalonego punkrockowca. Mieliśmy tylko pół godziny, ale wypełniliśmy ten czas niemal do ostatniej sekundy.
Ostatnia jazda mam nadzieję że to jest tylko chwyt marketingowy. Czy to było na poważnie? Czy to jest nieodwołalna decyzja?
Tak, to jest ostateczna decyzja. Ale podjęcie jej zajęło mi trochę czasu. Jestem ostatnim oryginalnym członkiem zespołu i byłem związany z Rose Tattoo ponad połowę mojego życia. Pod koniec roku stuknie nam pięćdziesiątka działalności, więc to jest dobra statystyka. Biorąc również pod uwagę mój wiek. Przetrwaliśmy chyba dłużej niż wielu ludzi się spodziewało.
Ale masz na myśli koncertowanie, czy również nagrywanie?
Zaczynamy właśnie nagrywać album. Ponieważ mamy tak dużo dobrych piosenek, tak dużo dobrych pomysłów. Więc wydaje mi się, że wydamy nowy album w przyszłym roku. Ale nie będziemy już współpracować jako zespół regularnie.
Czyli możliwe jest jakieś wydarzenie specjalne, czy rocznicowe?
No może zaplanujemy jakąś specjalną trasę, albo też pojawimy się na jakimś rockowym rejsie, ale nie będziemy pracować każdego weekendu jak zwykliśmy to robić przez ostatnie 10 lat. Zapewne będziemy dostępni jako zespół, żeby zrobić jakieś specjalne rzeczy. Ale po 50 latach to najwyższy czas aby zdecydować się na taki krok.
Uff. Bałem się, że zamierzasz rozwiązać zespół na stałe. Co za ulga.
A, dziękuję. Myślę, że większość z nas będzie robić inne rzeczy muzyczne. Ale zawarliśmy taki pakt, że ewentualnie możemy coś zrobić właśnie okazyjnie, albo podczas takich rejsów które u nas w Australii się odbywają. Niedaleko miejsca gdzie mieszkamy odbywa się właśnie taki rock n rollowy rejs a drugi jest bardziej bluesowy, ale kwalifikujemy się na oba. Ale chcielibyśmy wciąż pisać materiał i nagrywać go. Myślę że w dzisiejszych czasach świat potrzebuje zespołów które piszą, śpiewają o kwestiach społecznych, nie tylko rockendrolowych.
Ja będąc tekściarzem pisałem raczej zawsze o moim życiu i moich doświadczeniach, a my jako cała ludzkość dzielimy podobne doświadczenia. Więc ja piszę o bardzo osobistych sprawach. Ale to rezonuje z odczuciami większości ludzi .
Ok wróćmy do pożegnalnego tournée. Czy planujecie dla swoich fanów coś specjalnego?
W Australii mamy ten luksus, że jesteśmy w domu i możemy robić różne rzeczy do woli. Ale kiedy podróżujemy do Europy musimy zmieścić się w sztywnym czasie określonym dla występu. Czasami 60, czasami 90 minut, w przypadku festiwali to zazwyczaj 60 min. Więc oczywiście wybierzemy te utwory, które uważamy za najlepsze Zazwyczaj te z początku kariery, bo przecież tych nowych prawie nikt nie zna (śmiech). A nowy album nie będzie dostępny przynajmniej do końca roku… ale nie wiadomo, być może będzie jakieś zainteresowanie nowymi utworami i w jakiś sposób sprawi to, że wrócimy w przyszłym roku albo jeszcze później i zdecydujemy się na jakieś letnie występy festiwalowe.
Powiem ci, że brzmi to coraz lepiej (śmiech).
Czy zamierzacie nagrać jakieś występy podczas tego tournée, żeby wydać album koncertowy?
Odpowiedź jest prosta – tak. Jest kilka festiwali oczywiście w tym Wacken, które zawsze nagrywają i filmują ich główne gwiazdy i później udostępniają, oferują te nagrania do późniejszego wykorzystania. Chcielibyśmy jednak nagrać kilka różnych występów, ponieważ na festiwalach zawsze mamy jeden set. Zupełnie inaczej jest w klubach, gdzie bardziej czujemy się jak w domu. Przecież historycznie nie jesteśmy zespołem wywodzącym się z wielkich aren. W klubach gramy inne sety i oczywiście więcej utworów. Więc oczywiście celujemy w to żeby mieć jakieś porządne nagranie 60 minutowego festiwalu ale i 90-cio minutowy set klubowy.
Więc wolicie grać w klubach?
Wiesz, w klubie zazwyczaj mamy szansę pojammować, na festiwalu bardziej musimy trzymać się aranżu oryginalnego, żeby zmieścić więcej utworów. W klubie zazwyczaj pozwalam zespołowi wyluzować i trochę zaszaleć, bo przecież po to są takie występy. Dużo więcej w nich spontaniczności.
Czy organizujecie jakieś spotkania z fanami, jakiś meet and greet?
W klubach zawsze robimy meet and greet po koncertach. Na festiwalach to organizatorzy je aranżują. Zazwyczaj pytają czy jesteśmy zainteresowani to zrobić, a my zawsze odpowiadamy że tak. Przecież wszystko to robimy dla fanów. Przez 50 lat to dla nas bardziej przyjaciele niż fani
Pewnie wielu z nich pojawia się na waszych koncertach wielokrotnie.
O tak, jest jeden klub motocyklowy, który zawsze pojawia się na dwóch trzech naszych występach w ramach trasy. Tam jest dziadek, ojciec i syn… a ostatnio widzieliśmy, że dziewczyna najmłodszego syna była w ciąży. Więc pojawia się na koncertach rodzina trzy pokoleniowa i być może niebawem będzie to reprezentacja cztero-pokoleniowa. My jesteśmy weteranami więc ten dziadek jest w moim wieku… wiesz, moi synowie są po trzydziestce. Oni natomiast należą wszyscy do tego klubu motocyklowego i to jest wspaniałe. Wszyscy nie możemy się doczekać by spotkać ich znowu. Za każdym razem jest ich coraz więcej (śmiech), a wszyscy mają wytatuowane logo naszego zespołu. I to jest przekazywane jako tradycja, to wspaniałe!
Przypuszczam że ludzie dość często chwalą wam się swoimi tatuażami z logo Roste tattoo. Czy jesteś w stanie oszacować ile widziałeś ich w życiu? Czy to będą już setki? (śmiech)
Oj tak. Powiedziałbym, że to były setki przez te lata. Mam sporą kolekcję zdjęć. Bo w pewnym momencie fotografowałem je takim małym aparatem, a teraz oczywiście mamy telefony. Więc staram się każdy ten tatuaż fotografować Przestałem w pewnym momencie nawet notować imiona i numery telefonów tych ludzi z tatuażami. Więc po prostu robię nowe zdjęcie. Może kiedyś uda się to w jakiejś formie wszystko opublikować. Wiesz to nie zawsze jest logo zespołu ale jakieś wariacje na jego temat, albo np. na tatuażu znajduje się okładka którejś płyty. Jest taki jeden koleżka który ma całe swoje plecy wytatuowane..
[Tutaj Angry wyjął telefon i zaczął przeszukiwać kolekcję]
Zobacz, Widzisz to?
O mój Boże!
To tylko przykład!
W ogóle wasze logo jest genialne, zauważyłem w okolicach albumu „Blond brothers”, że pojawiły się w nim dwie kosy… to wygląda nawet bardziej genialnie.
Za pierwszym razem była to jedna róża, ponieważ Peter Wells, oryginalny gitarzysta slide, który założył zespół, był również tatuażystą. W pewnym momencie przeprojektował logo, które oryginalnie miało jednego węża i jedną różę, później z powodu partnerstwa zrobiły się z tego dwie róże i dwa węże, to był dla mnie wielki komplement bo on zauważył, że my we dwóch balansujemy pewne czynniki. On był bardzo zainteresowany symboliką, znakami itd. Z biegiem czasu kiedy zdarzało się że członkowie zespołu zmarli, pojawiały się róże, które reprezentowały ludzi którzy odeszli. Ja z kolei myślę, żeby dostosować logo np. na trasę w taki sposób, żeby oddać cześć obecnym członkom zespołu.
A co z kosami?
No tak, to pojawiło się na okładce „Blood brothers”. Użyliśmy ich tylko jeden raz. Jeden symbol który chcieliśmy użyć to był krąg oraz krzyż, który reprezentuje cztery punkty równości. Jak północ, południe, wschód, zachód. Z kolei krąg również jest antycznym symbolem, nie tylko kształtem ziemi, ale reprezentuje wszechświat… który z tego co wiemy, rozszerza się we wszystkich kierunkach jednocześnie więc sam jest gigantycznym kręgiem… oczywiście więcej niż kręgiem, ponieważ ma głębię i przestrzeń. No i chcieliśmy nowy artwork dla tej okładki. Tłumaczyłem artyście, że mamy zamiar mieć szkielet na okładce, wówczas się na to nie zdecydowaliśmy, ale obecnie go używamy. Wprawdzie reprezentuje śmieć, ale nie w sensie magicznym, ale w sposób ezoteryczny… tutaj jako rama całego wszechświata. A kosy pojawiają się jako świadomość wieczności, która reprezentuje też śmierć. Wieczne życie o którym myślimy, to raczej istota duchowa. Więc kosa reprezentuje jeden rozdział, bo ciało czy też cząsteczki się rozpadają, natomiast istota jako dusza trwa wiecznie… to przedmiot wierzeń większości ludzkości. Więc zamiast szkieletów mamy kosy reprezentujące Kosiarza. Nowoczesne rozumienie śmierci jest takie, że wszyscy boimy się śmierci, kiedy z kolei wiele antycznych i mądrych kultur również w Europie uważało wprost przeciwnie. Co było pokazane w pięknym serialu „Wikingowie”. Witali oni śmierć, ponieważ uważali ją za naturalną część życia i jako nagrodę za ziemski trud i cierpienie. Zupełnie inne podejście niż obecne, kiedy uważa się ją za karę… wówczas była uważana za nagrodę. Wikingowie właśnie tak mówili, „przeżyłem dobre życie i teraz mogę połączyć się z moimi przodkami”. Więc właśnie to interpretacja artysty który nie chciał posługiwać się szkieletem, czy czaszką i zastosował kosy. Argumentował to, że przecież wszyscy używają szkieletów… i miał rację (śmiech). Niewielu ludzi rozumie symbolikę używania czaszki, kości… to nie jest złe, czy toksyczne. to raczej pozytywna sprawa.
Niewielu ludzi zwraca na to uwagę tak jak ty, także dzięki. Nikt wcześniej mnie o to nie pytał.
Dzięki, to w sumie dlatego że to szczególne logo podoba mi się najbardziej
Opowiedz coś o nowym materiale.
Ze świeżą krwią w zespole przez parę ostatnich lat zrozumieliśmy, że oni cały czas są zainteresowani pisaniem nowego materiału. Zawsze dają mi nowe pomysły nad którymi mogę pracować. Więc mamy sporo materiału myślę że około 30 kawałków nad którymi możemy pracować. Oczywiście wybierzemy z nich te, które będziemy uważać za najlepsze na teraz. Są wśród nich i lekkie kawałki i takie w stylu „Nice boys”. Sporo dobrej ciężkiej muzyki sporo bluesowania, a przy tym mają sporo takiego współczesnego feelingu. Tekstowo próbowałem nie być introwertykiem bo potrzebujesz żeby ludzie ogarniali tą muzykę, rozumieli ją. Ja to czuję jako wokalista… w ten sposób powinna być robiona muzyka… tak uważam. Powinna być dzielona ze słuchaczami. Tradycja muzyki jest taka, żeby ludzi zbierać razem, wprowadzać trochę radości do ich życia. Ale ten gatunek muzyczny skłania też, ludzi do myślenia… oczywiście w pierwszej kolejności poczuli przekaz… Złość, szczęście, kontemplację. Zwrócenie uwagi na jakiś aspekt życia. Zawsze próbowaliśmy wprowadzać te elementy do naszych utworów.
Kończy nam się czas, więc dziękuję za tą rozmowę…
Oj tak często mi się to zdarza, że dochodzę do limitu czasowego rozmowy (śmiech).
Dzięki za te parę minut kiedy mogliśmy pogadać i do zobaczenia w Krakowie.
O super, do zobaczenia w Krakowie, może wtedy będzie okazja jeszcze trochę pogadać.
Pytał: Piotr Spyra




















































