Dzięki Insanity Records mamy okazję poznać kolejny ciekawy zespół. Tarnowski Perihellium osadza swoja muzykę w klimatach prog metalu. Jak w przypadku debiutantów bywa ciekawi nas zarówno historia jak i intryguje przyszłość grupy. Sposób powstania albumu i samo podejście do muzyki. O tym wszystkim możecie przeczytać w poniższym wywiadzie z członkami zespołu Perihellium.
Jakie są początki Perihellium możemy przeczytać w bio na stronce zespołu.
Powiedzcie mi jednak co porabialiście przed Perihellium.
Przed powstaniem Perihellium każdy z nas miał przygody z różnymi zespołami, w których wzrastaliśmy i dojrzewaliśmy jako muzycy. Głównie były to tzw. „cover bandy”.
Zespół działa w nieco dziwny sposób. Wokalista wystąpił na albumie gościnnie, klawiszowiec, to człowiek ze studia. Jak Perihellium działa na co dzień?
Od razu musimy sprostować sprawę klawiszowca. Faktem jest, że właściciel studia, w którym nagrywaliśmy jest klawiszowcem, ale nie uczestniczył w tworzeniu partii klawiszowych, ani w ich odegraniu. Podkładał on jedynie profesjonalne barwy syntetyczne do już stworzonych partii midi, a także miksował je.
Sposób, w jaki funkcjonuje zespół rzeczywiście może się wydawać dziwny, ale jest w nim pewna metoda. Długo szukaliśmy właściwych muzyków, ale niestety bezowocnie. Padł zatem pomysł, aby spróbować nagrać materiał, a następnie już z płytą w ręku szukać odpowiednich osób pokazując, że jesteśmy konkretnym zespołem, z własnym autorskim materiałem oraz z pewną wizją przyszłości i ambicjami.
Perihellium na co dzień działa bardzo prężnie. Piszemy mnóstwo muzyki, a każda próba to narodziny nowych pomysłów, które składamy w całe utwory.
Czy Perihellium obecnie koncertuje, czy jest może raczej projektem studyjnym?
Mamy poważne plany koncertowe, więc projekt tylko i wyłącznie studyjny nas nie interesuje. Już wkrótce ruszymy z koncertami. Cierpliwości:)
Czy aranże klawiszowe powstały w studio „na gorąco”? Czy były przygotowane wcześniej do odegrania?
Jak już wcześniej wspomnieliśmy, partie klawiszowe były przygotowane wcześniej w formacie midi. Odpowiedzialny za ich stworzenie jest nasz gitarzysta Gerard.
Czy wokalista sam układał linie melodyczne, czy dostał gotowe utwory do zaśpiewania?
Gdy zaproponowaliśmy Marcinowi Sułkowi nagranie wokali, zgodził się
chętnie. Gdy dostał nagrany materiał wysłał nam kilka swoich próbek i
pomysłów wokalnych, po czym nastąpił długi okres niemocy twórczej:)
Dopiero Gerard z pomocą Seweryna zrobił wszystkie linie wokalne, które
musiały współgrać z tekstami Gerarda. Marcin szybko sobie je przyswoił
dodając kilka własnych pomysłów.
Jak przebiegała praca w studio nad tak – wydawałoby się – organizacyjnie skomplikowanym przedsięwzięciem?
Sam proces nagrywania nie był bardzo długi, ponieważ przed wejściem do
studia tygodniami solidnie przygotowywaliśmy się do niego. Tak naprawdę
był to nasz pierwszy kontakt z pracą studyjną. Nie mieliśmy pojęcia jak
długo powinna ona trwać. Czuliśmy, że powinniśmy to zrobić najlepiej jak
się tylko da. Wielokrotnie podchodziliśmy do poszczególnych partii, aż
do momentu, w którym byliśmy z nich w pełni zadowoleni. Pech chciał, że w
okresie nagrywania dopadła nas epidemia grypy, więc nie czuliśmy się w
pełni komfortowo. Bardzo czasochłonnym okazał się proces miksowania i
masteringu, który zajął nam całe wakacje. Chcieliśmy, żeby każdy
szczegół naszych kompozycji był dopracowany.
Chciałbym podrążyć temat kompozycji instrumentalnych. Czy w związku z
brakiem etatowego wokalisty nie rozważaliście zostania zespołem
uprawiającym muzykę instrumentalną? (Świetnie Wam to wychodzi).
Dzięki! Owszem były takie pomysły, aby występować instrumentalnie.
Jednakże zespół z obecnością wokalisty daje o wiele więcej, dociera do
słuchaczy nie tylko poprzez muzykę, ale również poprzez warstwy
liryczne. Koncepcja zespołu od początku zakładała obecność wokalisty.
Jak to się stało, że trafiliście pod skrzydła Insanity? Materiał był
gotowy niemal pół roku temu. Czy tak trudno było znaleźć w Polsce
wydawcę?
We wrześniu 2007, kiedy mieliśmy gotową płytę w ręku postanowiliśmy na
własny koszt powielić ją, opatrzyć ciekawą okładką i rozesłać do różnych
wytwórni. Co też uczyniliśmy. Żadnej odpowiedzi nie uzyskaliśmy do tej
pory. Przyczyn takiego stanu rzeczy możemy się jedynie domyślać. Pan
Rafał Adamkiewicz z Insanity Records potraktował nas bardzo przyjaźnie i
podmiotowo. Wyraził chęć przesłuchania płyty i ewentualnej współpracy.
Płyta spodobała mu się, więc rozpoczęliśmy współpracę.
O
czym traktują wasze teksty? Mimo, ze kładziecie spory nacisk na
instrumentale odniosłem wrażenie, ze teksty mimo wszystko są istotnym
elementem albumu.
Każdy utwór na płycie „The new beginning” mimo, że na pozór opowiada
odrębną historie, należy traktować w powiązaniu z innymi. Dopiero wtedy
można uchwycić całą wielką opowieść. Każdy utwór to historia jednej
postaci opowiedziana za pomocą słów i dźwięków.
Postacie te pochodzą z różnych światów, wymiarów a nawet czasów.
Spotykają się w zawieszeniu między światami próbując zrozumieć gdzie są i
kim są. Utwór „Beyond the time” zbiera tą historię w całość. W tekstach
między innymi można odnaleźć tematykę śmierci, która nie jest końcem
życia, lecz zmianą jego formy. Oczywiście samodzielna interpretacja
tekstów jest jak najbardziej wskazana.
Skąd wziął się pomysł na okładkę albumu – trzeba przyznać, że efekt końcowy robi wrażenie.
Poprosiliśmy znajomego, który zajmuje się rysunkiem, aby zaprojektował
okładkę pasującą do muzyki i tekstów, które miały znaleźć się na płycie.
Tutaj podziękowania dla Bartka Wąsacza za świetną pracę, która również
nam bardzo się podoba.
Jak zamierzacie promować swój album? Może macie w planie nakręcenie teledysku?
Promocja odbywa się cały czas za pośrednictwem naszych stron
internetowych: (www.perihellium.com oraz www.myspace.com/perihellium
). Duży udział w promocji będzie należał do wytwórni Insanity Records,
za pośrednictwem której nasza płyta ukaże się nie tylko w Polsce, ale
także w USA, Kanadzie, Francji i Niemczech. Nakręcenie teledysku
bierzemy pod uwagę jak najbardziej, może przy następnej płycie uda się
to zrealizować..
Nie kusiło Was aby ostatni utwór (który nota bene składa się z pomniejszych motywów) podzielić na tracki?
Utwór „Beyond the time” od początku powstania miał zawierać w sobie
kilka części spojonych razem liryczna opowieścią. Każda część tego
utworu to kolejny akt osłaniający tajemniczą historię.
Perihellium w zasadzie stanowi ciekawostkę na scenie progresywnej.
Moim zdaniem o unikalności stanowi miks progresywnej muzyki i niemal
grungowych wokaliz.
Czy taka odmienność jest waszym przepisem na zjednanie sobie większej publiczności?
Nie mamy gotowych przepisów lub strategii na zjednanie sobie
publiczności, bo nie w tym rzecz. Tworzymy muzykę, która brzmi w naszych
głowach i w sercach. Jest to nasz jedyny wyznacznik. Skupiamy się na
tym, by nasza muzyka była ciekawa i na odpowiednim poziomie. Staramy się
również dotrzeć do jak największego grona słuchaczy, aby wielu z nich
mogło poznać nas i naszą muzykę.
Jakie są Wasze plany odnośnie kolejnych wydawnictw?
Czy zaczęliście już pisać nowe utwory?
Owszem są takie plany. Mamy już ok. 40 minut nowego materiału, który z
pewnością znajdzie się na naszej kolejnej płycie, a ponadto cały czas
powstają nowe utwory. Nie mamy jeszcze ściśle określonego terminu
wejścia do studia. Obecnie skupiamy się nad promocją albumu „The new
beginning”.
Czy zatem możemy spodziewać się podobnego podejścia do muzyki, czy przygotowujecie dla nas coś zupełnie nowego?
Nowy album będzie równie ciekawy i z pewnością mocniejszy od poprzednika – to na razie tyle, co możemy zdradzić
Czego na co dzień słuchają muzycy Perihellium?
Słuchamy różnej muzyki czasami stylistycznie odbiegającej od tej, którą tworzymy w Perihellium. Myślę, że jako wspólny mianownik mogę wymienić następujące zespoły: Dream Theater, Symphony X, Porcupine Tree, Slipknot, Iron Maiden,
Jak oceniacie kondycję polskiej sceny progresywnej?
Dzieje się coraz lepiej! Pojawiają się nowe i bardzo ciekawe projekty muzyczne. Niestety wiele z nich pozostaje „w podziemiu”, ponieważ ciągle brak im odpowiedniej promocji i reklamy. W tym temacie skromność nie popłaca. Muzyka progresywna nie jest dla każdego. Skierowana jest do wymagających słuchaczy, których, ku naszym zadowoleniu, zaczyna być coraz więcej, zatem mamy nadzieje, że i dla nas znajdzie się miejsce w ich świadomości.
Co chcielibyście przekazać na zakończenie czytelnikom Rock Area?
Chcielibyśmy serdecznie pozdrowić czytelników i zachęcić do poznania twórczości młodego, ale bardzo kreatywnego zespołu jakim jest Perihellium.
Pytania: Piotr Spyra


















































