LESZEK CICHOŃSKI (12.01.2012)

Leszek_Cichonski_fot_Martyna-Pigulska

Płyta „Sobą gram” jest niezwykle wciągająca, elegancka i przebojowa. Absolutnie kompletna, każdy aspekt jest istotny od muzyki poprzez bardzo osobiste teksty, po przemyślany projekt graficzny, o czym powiedział naszemu portalowi Leszek Cichoński. Martwić jedynie może niewielka szansa na to by te wyjątkowe kompozycje stały się radiowymi przebojami, jak mówi autor, z przyczyn znanych tylko radiowcom. W dobie gdy dobrych przebojów jak na lekarstwo, album „Sobą Gram” to wielki flakon uzdrowicielskiego specyfiku, który można dawkować bez umiaru, nie pytając o zdanie „lekarza lub farmaceuty”.

Po przesłuchaniu nowej płyty Leszka Cichońskiego „Sobą gram”, pierwsze pytanie do autora jakie przychodzi do głowy to : Dlaczego dopiero teraz? Panie Leszku zaprezentował się Pan jako nietuzinkowy kompozytor stąd takie pytanie: dlaczego dopiero teraz doczekaliśmy się pierwszej w pełni autorskiej płyty?



Rzeczywiście można by pomyśleć ,że wcale nie komponuje, jednak na każdej z poprzednich płyt można znaleźć moje kompozycje lub własne oryginalne aranżacje innych utworów. To prawda, że pierwsza w pełni autorska płyta rodziła się długo. Przyczyn jest wiele. Na pewno nie wynika to z lenistwa (śmiech). W moim życiu nowe pomysły pojawiają się często bardzo spontanicznie, jestem z natury „nadkreatywny” i gdy cos nowego się wykluje rzucam się w wir pracy często zaniedbując wcześniej zaczęte projekty. Tak mnie kiedyś wciągnęła edukacja młodych gitarzystów, pisanie i wydawanie podręczników , Gitarowy Rekord, który jest w sumie też edukacją – tylko na mega skalę, bardzo radosną w formie i treści. Cały czas jednak pisałem do szuflady utwory instrumentalne i piosenki, a od kiedy zacząłem sam śpiewać piosenek przybywało. Zebrało się w sumie materiału na 3 płyty, więc sytuacja dojrzała do etapu finalnego czyli nagrania, ale chyba bym jeszcze zwlekał gdyby nie wsparcie mojego dawnego studenta z warsztatów w Bolesławcu, który sfinansował pierwszą sesją w studio w Lubrzy. Te pierwsze nagrania zabrzmiały tak świetnie, że to był wiatr w plecy i w ciągu następnego roku udało mi się skończyć ten wyjątkowy dla mnie album.



Jak długo trwał proces komponowania materiału na płytę?


Większość z piosenek na „Sobą gram” jest nowa, pisałem je około 3 lat temu, kilka z nich było w zasadzie szkicami aranżu i dopiero przed pierwsza sesja nagraniową nabrały aktualnej formy. Utwór Allman Brotherhood nabrał ostatecznej formy w zasadzie na próbach przed ostatnią sesja nagraniową. Również większość tekstów powstawała po nagraniu sekcji w studio. Możliwe , ze właśnie dzięki temu płyta jest dość spójna jeśli chodzi o warstwę tekstową.


Głównie na płycie śpiewa Pan i podstawowy wokalista Guitar Workshop Łukasz Łyczkowski, ale pojawiają się także goście: Mateusz Krautwurst który udziela się w piosence „Właśnie teraz”, Jorgos Skolias który wziął udział w nagraniu „Wracam do domu” , dlaczego zdecydował się Pan powierzyć im mikrofon w tych utworach.


Janusz Niekrasz (TSA) namawiał mnie bardzo, żeby zaśpiewać wszystkie utwory. Zdecydowałem się jednak zaprosić kilka ciekawych głosów. Nie śpiewam jeszcze wystarczająco dobrze, żeby nagrać te wszystkie piosenki sam, dlatego na płycie pojawia się: Jorgos Skolias, którego zaprosiłem również do mojego projektu Hendrix Symfonicznie., Mateusz Krautwurst i młody, nieznany jeszcze wokalista Łukasz Łuczkowski. Dla siebie zostawiłem dwie bardzo osobiste piosenki: „Kim jestem” i tytułową ”Sobą gram”, a jeden utwór „Kot i pies” śpiewam w duecie z Kasią Mirowską. Łukasz Łyczkowski śpiewa aż pięć piosenek, szukałem takiego głosu od dłuższego czasu. Zresztą nie chodzi tylko o głos. Żeby coś razem sensownego zrobić musi zaistnieć pewien inspirujący rodzaj chemii. Łukasz nie ma dużego doświadczenia ale jest niezwykle muzykalny i wrażliwy, ma potencjał. Właśnie wchodzi do promocji singiel „Twój czas”- Łukasz zaśpiewał go rewelacyjnie. Mateusza Krautwursta polecił mi Łukasz Sobolak, który gra w mim bandzie na bębnach. J. Posłuchałem go na YouTube. Trafiło mnie to, jak śpiewa – zaprosiłem go i to był bardzo dobry wybór. Jego barwa i interpretacja idealnie pasuje do klimatu tego utworu.


Skoro mowa o gościach nasuwa się jeszcze jedno pytanie dotyczące udziału Pana Wojciecha Karolaka w nagraniu Allman Brotherhood” , jak to się stało, że również znalazł się wśród zaproszonych? .


Bardzo się cieszę, ze udało się dograć Hammonda Wojtka Karolaka do utworu Allman Brotherhood. Nagranie zrobiliśmy „z marszu” w klubie w Ciechanowie w czasie trasy z amerykańskim bluesmanem Johnem Tuckerem. Wojtek świetnie czuje takie gospelowo bluesowe klimaty i dzięki niemu finał płyty nabrał pięknego, monumentalnego klimatu.


W bardzo osobistym tekście „Mam już dość” dzieli się Pan z nami swoimi wątpliwościami, zadaje pytanie „Czy to warto? Już czas pożegnać się” , wiadomo każda miłość, pasja wymaga wyrzeczeń ale dlaczego musi się Pan zmagać z takimi dylematami?


Teksty na tej płycie są równie ważne jak muzyka. „Mam już dość” to taka bajka z morałem, że nie wszystko dostaje się od razu, czasem trzeba przejść kilka mostów i jeszcze jeden więcej, żeby przyszło zrozumienie i spełnienie. Jeszcze bardziej osobisty i moim zdaniem głębszy jest tekst utworu „Kim jestem”.
W ogóle pisanie tekstów to zjawiskowa sprawa, nie robiłem tego wcześniej i nie przypuszczałem, że dzieje się to w tak spontaniczny sposób. Chodzi się z pomysłem tydzień, dwa, miesiąc i nic, nagle pisze się od razu prawie cały tekst, to jakaś magia (śmiech). W pierwszej wersji tytułowym utworem miała być właśnie ballada „Kim jestem” z moim tekstem. To zasadnicze pytanie życiowe : kim jestem, kim jesteśmy w ogóle, dokąd zmierzamy, tak więc na tym krążku kilka refleksyjnych pytań i refleksyjnej muzyki. Jednak gdy dostałem od Jacka Cygana tekst utworu ‘Sobą gram” zdecydowałem ,ze świetnie oddaje moje podejście do muzyki i również do życia i taki jest tytuł płyty. Na You Tube można zobaczyć clip „Sobą gram” promujący płytę i przy okazji wrocławski Gitarowy Rekord.


Wydaje się że słowa piosenki „Sobą gram” napisane przez wybitnego tekściarza Jacka Cygana to także Pańskie mocno osobiste wyznanie. Dobrze to odczytuję?


Treść całego krążka kręci się wokół takich właśnie ważnych kwestii, ale niektóre teksty jak „Sobą gram” czy „Kot i pies” mają sporo lekkości, inne mogą stanowić zbiór pozytywnych afirmacji i podpowiedzi dla kogoś , kto ciągle szuka swojej ścieżki i potrzebuje zmiany w życiu. Tekst tytułowego „Sobą gram” napisał Jacek Cygan – jest w 100% trafiony, w pełni się z nim identyfikuje. Myślę, że każdy gitarzysta, a właściwie każdy człowiek, który żyje jakąś pasją i stara się znaleźć balans między spełnianiem się w niej i bliskością z drugim człowiekiem może się z ta piosenką identyfikować.
Ważnym elementem tego krążka jest też strona graficzna płyty , jest bardzo oryginalna. Zaprzyjaźniony rzeźbiarz ze Śląska Marek Grzebyk, który jako pierwszy dostał nagrany materiał, namalował dla mnie obrazy na szkle w energetyzujących kolorach, na których powydrapywał ciekawe gitarowe motywy – przez wydrapania przechodzi światło. To ma znaczenie symboliczne i tworzy wyjątkowa kolorystykę tego krążka. W książeczce z tekstami kolory do kolejnych utworów są wprowadzane zgodnie z zasadami Feng Shui.
Dlatego warto tej płyty posłuchać od początku do końca, przejrzeć teksty, pobyć z tymi kolorami. Przekaz tekstowy łączy się wtedy z muzycznym i energetycznym, który wynika wlaśnie z kolorystyki na ‘Sobą Gram”


Gitarowe motywy we wspomnianym już utworze „Mam już dość” jaki i we „Wracam do domu” dość mocno kojarzą się z King Crimson , z okresu gdy skład zespołu zasilał Andrew Belew, a wraz z melodyjnymi refrenami tworzą niebanalne, przebojowe piosenki. Czy taki właśnie był pomysł na te utwory?


Słuchałem King Krimson w latach 70-tych, w zasadzie do roku 76, potem bardziej wciągnął mnie jazz-rock, Chick Corea, Weather Report – te klimaty, tak więc na długo przed Andrew Belew’em. Pomysłem na oba utwory jest ostro grooviący rockowy riff, który napędza piosenkę. We „Wracam do domu” dochodzi bardzo melodyjny refren oparty na ciekawej harmonii, rzeczywiście na tej płycie jest sporo numerów z melodyjnymi motywami. Ci , którzy już ją słyszeli dziwią się ,ze nie gra się tej muzy w radio „przecież jest taka radiowa muza” .


Bardzo przebojowy jest również „Kot i pies” zaśpiewany w duecie z Kasią Mirowską, w zasadzie przy odrobinie promocji murowany hit, zresztą potencjalnych przebojów jest tutaj o wiele więcej , Jaka jest szansa na zdobycie radiowych list przebojów?


Szczerze: szansa jest niewielka, doborem utworów na radiowe playlisty kierują zupełnie inne kryteria, jakie ? – trzeba spytać radiowców. Na razie „Twój Czas” jest w propozycjach do Alternatywnej listy Przebojów Radia Kraków, ale nie jest na play liście, więc nie jest grany, a co za tym idzie nikt nie wie , ze może na niego głosować a nawet jak się dowie to nie będzie głosował bo nie może posłuchać i koło się zamyka. Myślę , ze „Kot i Pies” ma szanse być na antenie w okolicy Walentynek. Takie „psotne” pokazanie relacji damsko-męskich może się spodobać. Chciałbym oczywiście, żeby moja płyta została zauważona, zwłaszcza przez osoby , które szukają takiej muzy, i tych treści …żeby do nich dotarła. Może nie jest to muzyka dla każdego, choć czasem wydaje mi się , ze każdy znalazłby na tym krążku cos dla siebie. Są to przede wszystkim melodyjne rockowe piosenki z dobrymi, wartościowymi tekstami.


Jakie ma Pan plany na najbliższą muzyczną przyszłość? Planuje Pan koncerty promujące płytę?


Oczywiście będę promował płytę na koncertach zarówno z zespołem jak i w bardziej kameralnym akustycznym składzie. Informacje będzie można znaleźć na mojej stronie internetowej, na Facebooku i stronie fanklubu „Gitar Emotions”


Jaka jest szansa na kolejne Pańskie płyty autorskie ?


Następne dwie płyty nie będą już w pełni autorskie. W przyszłym roku chcę nagrać płytę stricte bluesową ale co najmniej połowa utworów będzie moja. A następna płyta „My Jazzy soul” , będzie zawierała moje aranżacje standardów jazzowych . Gram taki program od kilku lat i chciałbym go zarejestrować w studio.


Czy w przyszłym roku możemy się spodziewać kolejnego rekordu Guinnessa w ilości grających jednocześnie gitarzystów utwór Jimiego Hendrixa na wrocławskim rynku?


Wydaje mi się ,ze w 2012 mamy spore szanse na pobicie naszego Rekordu Guinnesa. To już X Edycja Thanks Jimi Festiwal, zapraszamy wielu wspaniałych gitarzystów. A przede wszystkim to już tradycja, że trzeba być z gitarą 1 maja we Wrocławiu. Od ośmiu lat co roku w maju zjeżdża się do Wrocławia tysiące gitarzystów, by wspólnie grać Hendrixa. W 2008 roku pobiliśmy rekord Guinnessa – zagraliśmy na 1.951 gitar. Potem pokonali nas Amerykanie – zgromadzili 2.052 gitarzystów. Ale pobiliśmy ich w 2009 roku – było nas aż 6.346 – to było niesamowite wydarzenie. Zagrał wtedy z nami Steve Morse.

Nie chodzi jednak o liczby, wspólne granie daje szczególne poczucie jedności. Wśród grających są zarówno małe dzieci jak i hippiesi po 60-tce. Do Wrocławia przyjeżdżają rodzice z dziećmi… nawet z Rzeszowa, Olsztyna, Wadowic. Od kilku lat spontanicznie organizują się ekipy z Bochni, Zielonej Góry. W tym roku (2011 – przyp. WZ) całkiem licznie przybyli fani Rekordu z Warszawy. Widok takiej ilości gitar faktycznie powoduje ciarki na plecach. Pamiętam, że Marek Raduli, gdy po raz pierwszy zobaczył las uniesionych gitar pod sceną, miał wilgotne oczy, zresztą w tym roku ja tez nie mogłem się oprzeć takim reakcjom. Atmosfera jest zupełnie niepowtarzalna. Nie ma takiego drugiego miejsca na Świecie jak wrocławski Rynek.


Nagrał pan dwie płyty poświęcone Jimiemu Hendrixowi, jest Pan głównym organizatorem imprezy „Thanks Jimi Festival” , czy właśnie ten legendarny muzyk miał największy wpływ na ukształtowanie Leszka Cichońskiego – gitarzysty? Kogo ewentualnie należałoby do tej listy dopisać?


Na pewno Hendrix miał na mnie ogromny wpływ, aczkolwiek w moim stylu jest więcej z B.B Kinga, Petera Greena, Santany, dużo słuchałem i uczyłem się tez od Johnny Wintera, Claptona, od lat słucham Hendersona, Scofielda, ostatnio Dereka Trucksa ale coraz częściej słucham ciekawych wokali np. Rachele Ferrelle, Michael Mc Donald, Colin James – to tez mnie inspiruje i ma wpływ na mój styl. Właśnie pewien rodzaj śpiewności jest w nim bardzo ważny.

Pytał Witold Żogała
Zdjęcia Martyna Pigulska


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *