INSIDE – Cyryl Wysocki (02.03.2011)

INSIDE - Kraj Cudów

Zespołowi INSIDE kibicujemy już od czasów materiału demo. Wydanie płyty, to naturalna okazja by wypytać zespół o sam album, jak i kulisy jego powstawania. W związku z tym, że mamy do czynienia z debiutem, jest jeszcze chęć przybliżenia zespołu szerszemu gronu słuchaczy i czytelników.
Poniżej wywiad rzeka, który przeprowadził Irek Dudziński z wokalistą zespołu INSIDE – Cyrylem Wysockim.



Czy mógłbyś przybliżyć nam historie powstania zespołu Inside. Jakie były początki?

Początki zespołu InSide datują się na 2003 rok, choć znamy się dużo dłużej bo część z nas zna się z zespołu Odium. Początki grania to przede wszystkim szlifowanie naszego warsztatu tym bardziej że Michał z gitary przesiadł się na perkusję, a ja zrezygnowałem ze śpiewania stawiając na gitarę basową. Tylko Patryk wytrwał przy swoim instrumencie i nadal walczył ze swoim wiosłem. Na początku nasza muzyka miała wiele twarzy. Wędrowaliśmy przez różne style mając z tego wiele frajdy. Jednak gdzieś tam po drodze rodził się zwarty pomysł na naszą muzykę. Koncerty z publiką lub bez niej, festiwale z większymi lub mniejszymi sukcesami jak i sesje nagraniowe które były mniej lub bardziej udane to wszystko wpłynęło na to jakim zespołem dzisiaj jest InSide.

Wiem, że przechodziliście różne perturbacje w składzie zespołu. Opowiesz nam o nich?

No tak nie uniknęliśmy zmian w zespole. Miało to na pewno duży wpływ na tempo rozwoju InSide. Myślę, że wymienię te najistotniejsze zmiany, które zaszły w zespole i miały wymierny wpływ na to jaki InSide jest dzisiaj. Zespół na początku funkcjonował tylko w trzy osobowym składzie tj. Patryk (gitara), Michał (perkusja) i ja na basie. Niedługo potem dołączył do nas Piotrek (gitara), który wniósł wiele świeżości do zespołu. Problemem przez dłuższy czas pozostawał brak wokalisty. Przez zespół przewinęło się kilku ale tak naprawdę tylko o jednym warto wspomnieć – był nim Terek brat Patryka. Niestety jakiś czas po nagraniu z nami pierwszego dema nasze drogi się rozeszły. Znów pozostaliśmy bez wokalisty, a na dodatek postanowiłem wyjechać z Polski i chyba gdyby nie wielkie oddanie reszty chłopaków InSide przestałoby istnieć. Podczas mojej nieobecności do zespołu dołączył Seba, który godnie zastąpił mnie na gitarze basowej. Co warte podkreślenia jego pierwszym instrumentem była perkusja ale zdecydował się zacząć naukę gry na basie zupełnie od podstaw. Do uzupełnienia w zespole pozostał wakat wokalisty. Były próby z różnymi „śpiewakami” do momentu aż chłopaki dowiedzieli się że mam zamiar wrócić. Tak też się stało i od tego czasu gramy w niezmienionym składzie już od 3 lat. Tak przedstawia się nasza mała telenowela.

Był moment kiedy zabrakło Cię w zespole. Co przeważyło na tym, że jednak wróciłeś i porabiałeś gdy Cię nie było z zespole?

Tak jak wspomniałem, wyjechałem z Polski do krainy mlekiem i miodem płynącej czyli Anglii. Spędziłem tam ponad rok podczas którego poznałem wielu znakomitych ludzi, doskonałych muzyków, a co najważniejsze, także moją aktualną dziewczynę. Nie zerwałem tam diametralnie z graniem. Najpierw jamowałem sobie z wyśmienitym gitarzystą również emigrantem, później miałem dołączyć do zespołu Beestung Lips (który gorąco polecam), nic z tego jednak nie wyszło. Pod koniec swojego pobytu miałem kilka prób z „polskim” bandem. Powrót wiązał się generalnie ze zmęczeniem materiału. W pewnym momencie miałem dość i zacząłem tęsknić za dawnym otoczeniem i nie ukrywam, że miałem ochotę wszystko to co mnie trapi wykrzyczeć do mikrofonu.

Jak wygląda sprawa jeżeli chodzi o warsztat muzyczny? Gracie na bardzo wysokim poziomie. Czy członkowie grupy mają wykształcenie muzyczne?

Żaden z nas nie ma wykształcenia muzycznego. Jakieś lekcje gry na perkusji miał Michał. Również Piotrek uczestniczył w jakiś warsztatach i lekcjach. Wszyscy jesteśmy samoukami, którzy oddali się swojej pasji poświęcając jej cały swój czas. Zdajemy sobie sprawę z tego, że coś już tam potrafimy, ale doskonale znamy słabsze strony, które indywidualnie jak i zespołowo próbujemy wyeliminować. Ot cały sekret naszego warsztatu muzycznego.

Ciężko jest w dzisiejszych czasach wyżyć z muzyki. Rozumiem, że poza graniem pewnie również zmuszeni jesteście pracować?

No tak, to nic nadzwyczajnego. Muzyka w tej chwili to nadal tylko nasza wielka pasja i hobby do którego trzeba dokładać. Dlatego też tak jak to określiłeś jesteśmy zmuszeni pracować. Realia są niestety takie, że jeśli chcemy mieć pieniądze na granie to część z nas musi siedzieć za biurkiem, część próbuje swoich sił w otwarciu swojej firmy i tak naprawdę póki co to najlepiej ma chyba Seba, który rozpoczął studia 

Jakie są wasze zainteresowania muzyczne? Czego słuchają muzycy Inside (poza waszą świetną płytą oczywiście 😉

Trudno mi się wypowiadać za całą naszą piątkę. Każdy z nas słucha w zasadzie innej muzyki. Łączą nas w zasadzie tylko rockowe korzenie. Wiesz, to jest tak, że my akurat nie trzymamy się kurczowo jednego gatunku muzycznego. One się cały czas zmieniały. Mimo, że jestem najbardziej konserwatywny w zespole jeśli chodzi o muzykę to i u mnie te zmiany da się zauważyć. Kiedyś byłem ogromnym fanem muzyki metalowej, przez długi czas przeszukiwałem podziemie w celu wyszukania co ciekawszych zespołów. Później wraz rozwijaniem się gatunku pojawiła się fascynacja metalem awangardowym, a później rockiem progresywnym. Gdzieś w między czasie miałem etap słuchania muzyki ambient i trip-hop. Teraz słucham w zasadzie tego co najciekawsze w muzyce rockowej (chociaż cały czas trzymam się cięższych odmian rocka) ale nie unikam innej muzyki. Na bakier jestem w zasadzie tylko z mainstreamem co często spotyka się z cichym rechotem reszty zespołu gdy okazuje się że nie znam najnowszej piosenki jakiejś tam gwiazdki pop. Wole przeczesywać mniejsze wytwórnie w celu znalezienia czegoś wartościowego.

Od wydania Ep-ki do debiutanckiego albumu minęło sporo czasu. Dlaczego to tak długo trwało?

Na spory odstęp czasu złożyło się na pewno kilka spraw. Przede wszystkim chcieliśmy najpierw rozpromować naszą EPke i być może zainteresować kogoś wydaniem w przyszłości naszej płyty. Niestety nie spotkaliśmy się ze zbyt dużym entuzjazmem ze strony wytwórni za to udało się nam zagrać kilka znakomitych koncertów i zainteresować sobą wielu ludzi. Wedle przysłowia „Nie przyszła góra do Mahometa, to Mahomet przyszedł do góry” postanowiliśmy nagrać płytę, która gotowa będzie do wydania. Taka przyjemność niestety kosztuje więc konieczne były kolejne koncerty, które pozwoliłyby zebrać niezbędne pieniądze. Proza życia. No i koniec końców sama produkcja płyty podzielona na kilka etapów trwała niespełna rok. Trochę czasu to zabrało ale liczy się efekt finałowy.

singiel

Zdecydowaliście się wydać płytę własnym sumptem. Nie było zainteresowania ze strony żadnej z wytwórni?

Stwierdziliśmy, że żadna wytwórnia nie kupi kota w worku więc całkiem logicznym wydawało się przygotowanie gotowego albumu. Produkcja płyty zajęła jednak sporo czasu i nie mieliśmy już ochoty sondować możliwość wydania płyty w którejś z wytwórni odkładając w czasie ukazanie się jej. To że płyta jest w tej chwili dostępna nie przekreśla szans na jej wydanie, wręcz przeciwnie, sądzę że niewielki rozgłos może nam w tym tylko pomóc. Także w tej chwili równocześnie z promocją płyty sprawdzamy czy nie znajdzie się chętny na wydanie płyty pod swoim szyldem.

Jak to się stało że trafiliście do studia ZED?

Nasza współpraca z Zedem rozpoczęła się przed 3 latami przy okazji nagrywania EPki. Co ciekawe zaczęłaby się jeszcze na 1.5 roku wcześniej, kiedy to byliśmy dogadani na konkretny termin sesji nagraniowej ale na tydzień przed wejściem do studia dowiedzieliśmy się że nasz ówczesny wokalista odchodzi. Wracając jednak do EPki. Współpraca przy tym wydawnictwie była na tyle dobra, że naturalną konsekwencją było wybranie właśnie tego studia na nagranie naszego debiutu. W między czasie Zed wyprodukował kilka znakomitych albumów co potwierdziło tylko nas w wyborze studia. Myślę, że każdy kto przesłucha płytę nie będzie zawiedziony, efekt końcowy jest więcej niż zadowalający.

Czy materiał który jest na płycie to wspólne dzieło was wszystkich czy któryś z chłopaków miał szczególny wpływ na muzykę i teksty?

Jeśli chodzi o komponowanie to każdy włożył w nie swoje trzy grosze. Nie wyróżniałbym tutaj nikogo, raczej postawiłbym na zespół jako całość. Każdy riff przyniesiony przez kogoś na próbę może ulec modyfikacji i tak też wiele razy się działo. Jeśli chodzi o teksty to warto wspomnieć tutaj o Sebastianie, który napisał tekst do „Spełniać sny”, zresztą bardzo dobry. Reszta tekstów na albumie jest mojego autorstwa ale bywało i tak, że śpiewałem teksty Piotrka bądź Patryka.

Jak wygląda nagrywanie materiału w zespole Inside? Pracujecie od A do Z razem czy też każdy ma swoją wizje i staracię się to wszystko razem poskładać w jedną całość?

Przygotowania do nagrania płyty zaczęliśmy od naszego małego prerecordingu w sali prób. Wszystkie utwory zostały zarejestrowane instrument po instrumencie i każdy pomysł mógł zostać sprawdzony podczas tej sesji. Każdy mógł się wypowiedzieć co do jakości utworów i zaproponować nowe rozwiązanie. Takie podejście musieliśmy wprowadzić z tego powodu, iż sesja nagraniowa była podzielona na 3 fazy. Za pierwszym razem do studia nagrań przyjechali Seba i Michał by nagrać perkusję i bas. Następnie gitary nagrywali Patryk i Piotrek, a na samym końcu przybyłem ja by nagrać ślady wokali. Ze względów czysto finansowych nie opłacało się nam jeździć w tą i z powrotem dlatego wcześniej musieliśmy mieć wszystko zaplanowane. Oczywiście w paru przypadkach nie uniknęliśmy nagrania partii instrumentów czy wokali, które na przykład zaproponował nam Zed ale efekt końcowy zawsze podobał się wszystkim .

Na debiutanckiej płycie zabrakło mi paru kawałków z Epki. Dlaczego ich tu nie ma?Były tam fantastyczne utworki.

Nie znalazły się przede wszystkim z uwagi na to że odbiegały one jakością brzmienia w stosunku do świeżo nagranych partii. Ponowne nagranie ich też raczej nie wchodziło w grę ponieważ woleliśmy przeznaczyć czas na nagranie jeszcze nie zarejestrowanych utworów. Przyznam jednak, że korciło nas ponowne nagranie „Zapach Twój”, a „Zwolnione P.” początkowo miało się znaleźć na albumie jako bonus. Ostateczni zrezygnowaliśmy z tego pomysłu i myślę że dzięki temu płyta jest bardziej spójna.

Jak wygląda na dzień dzisiejszy dystrybucja płyty?Wiem, że jest ona do kupienia na Allegro. Planujecie jeszcze jakieś inne formy sprzedaży?

Tak zgadza się. Płytę można znaleźć na aukcjach allegro. Jeśli jej tam nie znajdziecie warto napisać do nas na adres inside.sklep@wp.pl gdzie można zamówić płytę w formacie CD lub jeśli ktoś woli to w mp3. Niestety płyta nie jest ogólnie dostępna i na tą chwilę jest to nasza największa bolączka. Poszukiwania wytwórni trwają 🙂

Macie w planach jakieś koncerty promujące płytę?

Oczywiście mamy pewne plany koncertowe. Na razie jednak cały czas są na etapie organizacji. W tej chwili mamy jeden konkretny termin koncertu w Poznaniu na który serdecznie zapraszamy. 4 marca w Klubie Reset o g. 19.30 odbędzie się nasz koncert na którym zagramy wszystkie utwory z płyty oraz te które na niej się nie znalazły.

A Propos koncertów. Widziałem Was na żywo i wiem, że są bardzo energetyzujące dla odbiorców. a i Wy dobrze przy tym się bawicie. Nie macie czasem przesytu graniem?

Nie ma mowy jakimkolwiek przesycie. Koncerty to bardzo istotny element każdego zespołu. Również dla nas jest to forma prezentacji tego co w naszej muzyce najlepsze, czyli ogromu energii, która się w niej znajduje. Utwory staramy się komponować w taki sposób aby właśnie na żywo brzmiały jak najlepiej. Podczas grania koncertów możemy wyzwolić się z naszych codziennych ról. Jest to kolejna możliwość ekspresji. Może to wszystko brzmi trochę górnolotnie ale właśnie o to w tym wszystkim chodzi – wyładowanie się ze swych emocji i o dobrą zabawę. Taki jest rock and roll. Dlatego w tym miejscu chciałbym jeszcze raz zachęcic do przybycia na nasz koncert 4 marca w Klubie Reset jak i wspomnieć że jesteśmy otwarci na wszelkie oferty koncertowe.

Do kogo generalnie kierujecie swoją muzykę? Jaki jest potencjalny odbiorca Waszej muzyki?

Wiesz to całe targetowanie swojej muzyki jest chyba niepotrzebne. Chodzi mi o to, że wiadomo, że z taką muzyką trafimy przede wszystkim w gusta ludzi słuchających rocka w ostrzejszych klimatach. Natomiast nie jest naszym celem skupianie się na jakimś konkretnym słuchaczu. Znam osoby, które trzymają się z daleka od muzyki rockowej ale po przesłuchaniu naszych utworów byli pod wrażeniem i dodatkowo byli zaskoczeni, że taka muzyka w ogóle im się podoba. Nie zamierzamy wpychać naszej muzyki komu popadnie ale każdy kto ma ochotę nas posłuchać będzie przez nas mile widziany.

Płyta ukazała się z tekstami w języku polskim. Czy to ukłon w stronę ludzi nie znających angielskiego czy też był jakiś inny powód? Skąd w ogóle czerpiecie inspiracje do tekstów

Raczej nie kierowałem się takimi kryteriami. W Polsce nie ma zespołów lub prawie nie ma, które nie boją się sięgnąć po ojczysty język w utworach, a przecież o wiele łatwiej jest dotrzeć do ludzi śpiewając w języku, którym na co dzień się posługujemy. Dodatkowo też, mimo iż nie narzekam na poziom znajomości języka angielskiego, to doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że posiadam o wiele bogatszy zasób słownictwa w języku polskim niż w angielskim, a co za tym idzie narzędzie którym się posługuje jest doskonalsze. Nie twierdzę że nigdy nie napiszę tekstu w języku angielskim ale na dzisiaj język polski jest dla InSide najlepszym rozwiązaniem.

Co do inspiracji to nie będę oryginalny mówiąc że codzienne życie niesie je za sobą. Nie wprowadzam się w żadne transowe klimaty i nie zamykam się w cuchnącej piwnicy aby odnaleźć natchnienie. Czasami wystarczy splot ciekawych wydarzeń w drodze do pracy, ciekawy reportaż przeczytany w gazecie lub dzień wypłaty. Wszystko to co wywołuje we mnie jakieś emocje może być potencjalnym tematem mojego tekstu.

Nie mogę o to nie spytać. Oprócz utworów poruszających tematy poważne i życiowe znalazł się także na płycie mój ulubiony hiciorek z Waszych koncertów. „Wesoła Piosenka”. Skąd pomysł na jej powstanie?

To ciekawa historia. Podczas jednej z prób chłopacy zaczęli grać właśnie riff, który stał się podwaliną pod cały utwór. Ja początkowo baaaaaaaardzo sceptycznie podchodziłem do tego typu utworów, a dodatkowo usłyszałem, że mógłbym w końcu jakiś wesoły tekst napisać, co mnie delikatnie wkurzyło. No ale już w domu zacząłem na spokojnie zastanawiać się co da się zrobić z tym utworem. W końcu wpadłem na pomysł genialny w swej prostocie. Wszyscy chcieli wesoła piosenkę to ją dostali. Koniec końców finał okazał się wybuchową mieszanką koncertową, a my praktycznie po dwóch próbach mieliśmy gotowy utwór przedstawiający trywializm polskiej piosenki popularnej 🙂

Masz okazję zachęcić teraz w paru słowach do zakupu płyty Inside. Jakie podałbyś „za”?

No więc drogi czytelniku, jeśli czujesz brak nowej muzyki w swym odtwarzaczu, a masz ochotę na posłuchanie tłustych gitarowych riffów, gęstej i ostro ciosanej sekcji rytmicznej przeplecionych ciekawą i zapadającą w pamięci melodią, jeśli szukasz tekstów niebanalnych mówiących o czymś a nie o dupie Maryni to koniecznie sięgnij po nasz debiut „Kraj cudów”. Jeśli Cie nie przekonałem tym wyszukanym opisem naszej muzyki to zajrzyj na myspace.com/insidezespol i przekonaj się sam czy warto zainteresować się naszym albumem.

Na koniec chciałbym Wam pogratulować tego debiutu i prosiłbym Cię o przekazanie naszym czytającym paru słów od siebie

Przede wszystkim gratuluję wytrwałości w czytaniu tego wywiadu 🙂 jeśli dotarliście do tego miejsca to znaczy, że zainteresowaliście się zespołem InSide i na pewno spotkamy się na koncertach. Podtrzymujcie ducha rock’n’rolla i odwiedzajcie naszą stronkę myspace.com/insidezespol!

Pytał: Irek Dudziński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *