[i] – Katarzyna Gierszewska (21.11.2008)

i-przedpisk

Mówię wam, będzie o nich głośno. Czuję to pod skórą… „Przedpisk” po prostu elektryzuje. Ambitna energetyczna muzyka ma wbrew pozorom wielu zwolenników… mam nadzieję, że zespołowi [i] uda się dotrzeć do nich wszystkich – choćby za sprawą naszego serwisu. Recenzja albumu powinna ukazać się na naszych łamach na dniach, tymczasem proponuję zapoznanie się z wywiadem z wokalistką zespołu [i] – Katarzyną Gierszewską


Informowaliśmy już kilka razy na łamach serwisu o grupie [i]. Witam zatem w pierwszym (miejmy nadzieję nie ostatnim) wywiadzie na łamach Rock Area.
Proszę o krótki rys historyczny – jakie były początki zespołu.

W telegraficznym skrócie sprawę ujmując – panowie grali razem od wielu lat. W ogłoszeniu, które trafiło na drzwi wejściowe mojego ówczesnego akademika (rok 2004), wystosowali zapotrzebowanie na wokalistę. Ogłoszenie przypadkiem przeczytałam, zadzwoniłam, pojechałam na „casting”. Panowie po naradzie oddzwonili: przyjęta. I tak już zostało 🙂

We wkładce widnieje skład z dwoma gitarzystami na różnych utworach. Jak wygląda sprawa waszego składu?

Heh… Okładka może faktycznie jest nieszablonowo czytelna i stąd to nieporozumienie. W składzie mamy dwóch gitarzystów, którzy grają razem we wszystkich utworach. Te numerki oznaczają autorstwo muzyki, po prostu.

Na waszej stronie internetowej, dość liczna jest lista waszych koncertów. Co zespół [i] ma do zaoferowania na żywo? Czy staracie się o jakąś dodatkową oprawę na scenie?
Czy gracie wyłącznie swój materiał autorski, czy pojawiają się jakieś covery?


Nasze koncerty są szczere. Gramy. Czujemy to, co gramy. Jesteśmy sobą, zwyczajnie. My chcemy do ludzi trafiać muzyką, a nie otoczką. Gramy wyłącznie swoje piosenki, stąd i emocje najprawdziwsze.

Jak długo powstawał materiał na debiutancki album, czy był poprzedzony jakimiś EPkami czy materiałami demo?

Tak naprawdę materiał na płytę mieliśmy gotowy już dwa lata temu. Z oczywistych względów (wiadomo, że finansowych), nie byliśmy w stanie płyty wyprodukować. Stąd jakieś pośrednie okazy, jak dwie minipłytki demo. Na „przedpisku” znalazło się kilka starszych, ale też parę najnowszych utworów. Gdyby chcieć nagrać wszystko, co do tej pory stworzyliśmy, z pewnością wyszedłby jakiś czteropak 😉

Skąd pomysł na tak wiele kontrowersyjnych lub dziwnych tematów. Począwszy od nieszablonowej nazwy zespołu, przez niezwykłe teksty (te zostawmy na kolejne pytanie) po przedziwną formę wydania albumu…

Hmm… Pewnie wynika to z tego, że my sami jesteśmy dziwni. Samo to, że zespół [ i ] tworzy sześć zupełnie różnych osób. Wystarczy spojrzeć choćby na rozpiętość wieku czy gusta muzyczne – jak z różnych bajek wyjęci. Wzajemnie się uzupełniamy, ale też tolerujemy swoją inność i pomysły. Choć czasem się ścieramy (np. wspomniana okładka „przedpisku” wywołała falę przedziwnych zgrzytów), ostatecznie, kiedy zapada decyzja, wszyscy są zadowoleni i przekonani, że ma być jak jest.

Album dopiero się ukazał, jakie są zatem wasze plany na promocję krążka?

Promować taką muzykę jest niezwykle trudno i to nie jest tylko utarty pogląd. Tak po prostu jest. Liczymy na tak zwane „kanały”. Ktoś komuś powie, że jest takie coś i może inny ktoś weźmie i posłucha to coś i powie: „oo, fajne”. Na takiej zasadzie działa większość zespołów alternatywnych. Sami przypadkiem dowiedzieliśmy się, że materiał z naszej płyty był grany i chwalony w radiowej Trójce. Słuchacze zaczęli pisać maile. I w tym chyba tkwi siła. Bez promocji z balonikami i chorągiewkami – w przenośni. Te „baloniki i chorągiewki” wbrew pozorom kosztują. My mimo wszystko nie jesteśmy komercyjni.

Czy uważasz jakieś utwory na płycie za szczególne?
Jeśli już, który wybrałabyś na singla… ewentualnie do którego najlepiej byłoby nakręcić teledysk?


Zazwyczaj do promocji wybiera się te utwory najbardziej nośne, tak zwane hity. Nie wiem czy są na tej płycie hity… Chyba „sao sino” i „skradatsch” mają największy współczynnik „przebojowości”. Ale osobiście trudno mi to stwierdzić. Zbyt dobrze znam te piosenki.

Zazwyczaj pytam zespoły, które koncentrują sporo uwagi na tekstach – o czym opowiadają teksty. W waszym przypadku mam raczej ochotę zapytać – o co w nich chodzi???

Heh, no właśnie… Teksty. Lubię piosenki z tekstem. Kiedy trąci banałem, z reguły całą resztę spisuję na straty. Stąd moje naturalne przywiązywanie wagi do słowa w naszych piosenkach. Nie odpowiem Ci, o co w tych tekstach chodzi. Musisz sam 😉 Żadnych podpowiedzi ani taryfy ulgowej. Kilka dni temu dostałam maila, w którym chłopak napisał, że dopiero po kilkukrotnym przesłuchaniu płyty, zaczął rozumieć teksty i jest zafascynowany tym, że z każdym kolejnym przesłuchaniem doznaje jakiegoś nowego odkrycia. I to jest piękne!

Do kogo adresujecie swoją muzykę? Czy określiliście sobie profil przeciętnego słuchacza [i]?
Odnoszę bowiem wrażenie, że wasza muzyka adresowana jest raczej dla tych, którzy w utworach upatrują sztuki nie rozrywki…


Pewnie nie zdajesz sobie sprawy, ale to dla nas komplement. Z jednej strony cieszy, kiedy ludzie na koncertach bawią się, tańczą i pogują. Wtedy wytwarza się taka specyficzna energia, która udziela się również nam na scenie. Ale doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że to bardziej muzyka do słuchania niż do zabawy. W związku z tym faktycznie, zdefiniować odbiorcę naszej muzyki, to ciężka sprawa.

Jaki jest wasz sposób na własny styl. Osobiście mam już pewną teorię odnośnie zespołu [i], którą może zbyt wcześnie ujawniać po debiucie… Jaki jest wasz sposób na unikalność?

O! Chętnie tę teorię poznam 🙂 …przede wszystkim dlatego, że nie mamy żadnego sposobu na styl. My siebie nie wymyśliliśmy. Zero kreacji. Gramy i już. Każdy dorzuca kilka swoich nutek i pojawia się coś innego. To jest właśnie ten spójnik, który zawiera się w nazwie naszego zespołu.

Jakie są długoterminowe plany zespołu? Czy macie jakąś wizję przyszłości [i]?

Jestem pewna, że każdy z nas ma w głowie jakąś życzeniową opcję na przyszłość. Ale to nie o to chodzi, żeby żyć w wyimaginowanej rzeczywistości i snuć plany, na które tak naprawdę nie mamy wpływu. Póki co czerpiemy najwyższą radość z tworzenia i grania. Rutyna niech się trzyma z daleka, a będzie pięknie!


Pytał: Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *