FRANKA DE MILLE (10.11.2011)

FrankaDeMille

Przede wszystkim dziękuję Ci, że znalazłaś chwilę czasu na tę rozmowę.
Chciałbym rozpocząć pytaniem o Twój pobyt w Polsce. Ochłonęłaś już trochę? Jakie masz stąd wrażenia?

Irku, dziękuję Tobie, zespołowi portalu Rock Area oraz Waszym czytelnikom za wsparcie. To była moja pierwsza wizyta w Polsce i to było bardzo ekscytujące doświadczenie. Polacy przyjęli mnie ciepło i hojnie. Lublin jest tak uroczym miastem! Festiwal był dobrze zorganizowany, a ja z przyjemnością wystąpiłam przed tak wrażliwą publicznością. Następnie spędziłam kilka dni w Warszawie, która, w porównaniu z Londynem, wydaje się być bardzo zrelaksowanym miastem. Często przedstawiana jako surowe miejsce, ale ja uważam, że jest piękna i bogata kulturowo. Szkoda, że nie miałam więcej czasu na jej zwiedzanie. Po powrocie do Londynu czytałam piękną książkę o Toruniu, którą otrzymałam od mojej przyjaciółki – Olki. W Polsce jak tak wiele interesujących i ślicznych miejsc. Nie mogę się doczekać powrotu.

Jak doszło do tego, że zagrałaś koncert w naszym kraju?

Zostałam zaproszona przez Pana Waldemara Sulisza, który organizuje Europejski Festiwal Smaku w Lublinie. To był idealny moment, gdyż Pan Piotr Baron oraz Pan Marek Niedźwiecki zaprosili mnie do Programu Trzeciego Polskiego Radia. Dzień przed koncertem festiwalowym udzieliłam wywiadu i wystąpiłam w audycji „LP Trójka”.

Spotkałaś pewnie wielu swoich fanów i przyjaciół, których masz tu sporą grupę. Jakie to uczucie poznać ich bezpośrednio?

To było naprawdę wzruszające! Niektórzy z nich odbyli długą podróż, by zobaczyć mój występ. Czułam się naprawdę zaszczycona, otrzymując takie wsparcie. Po koncercie, gdy podpisywałam płyty, mój kontakt z nimi był pełen emocji, wdzięczności i śmiechu. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wówczas odwiedzili. Cudownie było Was spotkać!

Zostałaś bardzo ciepło przyjęta w Polsce, jesteś tu lubiana. Co sądzisz o Polakach i ich gustach muzycznych?

Uważam, że Polacy bardzo siebie nie doceniają, co jest – tak sądzę – lepsze niż bycie aroganckim, a powinniście się czuć dumni z Waszych związków z muzyką. Wielu Polaków jest dobrze wykształconych muzycznie – nie tylko pod względem wiedzy na temat zespołów czy gatunków muzycznych, ale również technicznym (tzn. jak powstaje muzyka). Spotkałam tak wiele osób, które od dziecka uczyły się gry na instrumencie. Co więcej, słuchacie muzyki sercem i macie szerokie gusta muzyczne. Sama muzyka wydaje się mieć większe znaczenie niż to, co jest modne. Polska jest znana z doskonałych muzyków klasycznych oraz jazzowych. Polski kwartet smyczkowy wziął udział w nagraniu nowego albumu Tori Amos – „Night of Hunters”. Wasz kraj jest również znany z bardziej ekstremalnych odmian muzyki heavymetalowej, jak np. death metal oraz dobrych zespołów grających rock progresywny, jak np. Quidam. Polska to także ważne miejsce festiwalowe. Odbywają się u Was jedne z największych na świecie festiwali muzycznych na wolnym powietrzu. W wielu polskich miastach organizowane są interesujące festiwale kultury i sztuki. Chciałabym kiedyś na nich wystąpić.
Słyszałam dużo dobrego na temat polskiej publiczności. Czytałam opinię Gary’ego Lightbody’ego z zespołu Snow Patrol – po ich koncercie z U2.

Jak poza koncertem spędziłaś czas? Udało Ci się coś zwiedzić, zobaczyć?

Niestety, pomiędzy próbami dźwięku, wywiadami radiowymi i występami, miałam bardzo mało czasu na zwiedzanie. Przespacerowałam się przez centrum Lublina i odwiedziłam zamek. W Warszawie chodziłam po Starym Mieście, zatrzymywałam się przy każdej ławeczce „grającej” muzykę Chopina. Również umówiłam się z przyjaciółmi na kawę – w restauracji na Saskiej Kępie, przy pomniku Agnieszki Osieckiej. Zatem piłam kawę także z Agnieszką! 🙂

2

Porozmawiajmy teraz o „Bridge The Roads”. Wsłuchując się w teksty, można odnieść wrażenie, że ta płyta to opowieść o kimś, kto bardzo wiele doświadczył w swoim życiu. Domyślam się, że ta płyta jest o Tobie.

Tak, oczywiście. Piszę piosenki na podstawie własnych doświadczeń.

Trzeba mieć dużo odwagi, żeby tak otworzyć się przed obcymi ludźmi. Nie boisz się utraty swojej prywatności?

Nie wiem, czy to jest odwaga. Nie potrafię tworzyć w inny sposób. Nie wydaje mi się, że tracę swoją prywatność, ponieważ nie opowiadam o wszystkim. Piszę o kilku zdarzeniach tu i ówdzie. Wszyscy moi ulubieni artyści wkładają siebie w swoje prace. Podoba mi się ich sztuka, ponieważ rezonuje ze mną emocjonalnie. Mam nadzieję, że osoby, którym podoba się moja twórczość odbierają ją w ten sam sposób.

Zapewne nie jest łatwo wykonywać Ci na żywo utwory takie jak „Birds” czy też „Gare Du Nord”. Zawarłaś tam bardzo ciężkie i osobiste doświadczenia z Twojego życia.

Szczególnie martwiłam się o wykonanie „Birds”, ale chciałam oddać hołd mojemu Ojcu. Plac Po Farze jest tak uduchowionym miejscem, a ja naprawdę czułam, że On tam był, aby usłyszeć, jak śpiewam tę piosenkę. To mnie bardzo wzruszyło. Czułam, że jest ze mnie dumny. Utwór „Gare Du Nord” był łatwiejszy do wykonania, ale tylko dlatego, że moja siostra nie była na widowni. Chciałam również dać publiczności jak najlepszy występ, więc muszę dbać o to, by moje emocje mnie nie pokonały. 😉

Tłumacząc sobie Twoje teksty, wydaje się, że każdy z utworów zamyka i odzwierciedla jakiś fragment Twojego życia. Czy tak jest faktycznie? Czy właśnie w taki sposób narodził się pomysł ich powstania?

Tak. Każdy utwór jest rozdziałem w księdze mego życia. Gdy piszę, tak naprawdę nie „myślę” za dużo o utworach, muszę je „czuć”. Moja podświadomość decyduje o motywie utworu. Sięga do ukrytych treści. Melodie zawsze pojawiają się w pierwszej kolejności, następnie – motyw, na końcu – teksty. Melodie przed tekstami, ponieważ to one są „sercem” moich piosenek.

Jest jeden utwór na płycie, który swoim klimatem odbiega od pozostałych. Jest bardziej mroczny. Mam na myśli „So Long”. Czy to z uwagi na jego warstwę tekstową i to, o czym opowiada?

Tak, to mroczny utwór – z powodu jego tematyki. Instrumentacja oddaje emocjonalny zamęt określonego czasu. To moja ulubiona piosenka z albumu „Bridge The Roads”. Praca nad tym utworem zajęła mi dużo czasu. W głębi serca jestem gotką, a moja mroczniejsza strona jest zawsze bardzo kreatywnym źródłem.

Oglądając Twoją stronę internetową, nietrudno domyśleć się, że uwielbiasz czasy, które przeminęły, stare fotografie, stroje itd. Co tak Cię pociąga w przeszłości?

Kocham antyki, stare książki, stare zdjęcia… Fotografie autorstwa Roberta Demachy’ego, Edwarda Steichena oraz Julii Cameron są szczególnie eleganckie i urzekające. Nie są sztuczne, mają w sobie melancholię. Umieściłam je na swojej stronie internetowej, by wyrażały to, jak się czułam. Szukałam bardziej emocji niż obrazu. Doskonale oddają nastrój mojej muzyki.

3

Wśród swoich muz wymieniasz nie tylko muzyków i piosenkarzy, ale także aktorów, filozofów, tancerzy, pisarzy. Kogo wymieniłabyś w pierwszym rzędzie? Kto miał największy wpływ na to, że rozpoczęła się Twoja muzyczna droga?

Trudno mi wybrać jedną szczególną muzę… Wszystkie moje muzy podtrzymywały mnie na duchu i wzbogacały moją duszę przez lata, czy był to Platon, J.S. Bach czy The Rolling Stones. Mam bardzo eklektyczne gusta i lubię odkrywać nowe rzeczy. Moja muzyczna podróż rozpoczęła się, gdy byłam dzieckiem – wówczas miałam inne muzy niż w czasie, w którym zaczęłam tworzyć „Bridge The Roads”. W okresie poprzedzającym powstawanie albumu dodawała mi odwagi i inspirowała mnie twórczość PJ Harvey, René Aubry’ego (który jest geniuszem!), Alanis Morissette, Kate Bush i José Gonzáleza. Jednakże, gdy zaczynam pisanie utworów, to dopóki ich nie skończę, w ogóle nie słucham muzyki.

Opowiedz, proszę, o ludziach, którzy wspomogli Cię w nagraniu „Bridge The Roads”.

Pracowałam głównie z moim Producentem – Christianem Fontaną. Zagrał na wielu instrumentach na płycie, a nasza współpraca była bardzo inspirująca. Wszyscy muzycy, to muzycy sesyjni, których zaangażowałam do zagrania, zaaranżowanych przeze mnie, partii. Bliżej współpracowałam z Dorotą Gralewską i Stevem Morrisonem. Obecność Steve’a podczas pracy nad albumem miała bardzo pozytywny wpływ. On ma duże doświadczenie, jest świetnym facetem i bardzo zdolnym bluesmanem! Również wspaniale zmasterował utwory. Dorota naprawdę czuje, na głębszym poziomie, emocje zawarte w mojej muzyce. Współpraca z nią była bardzo wzbogacająca.

Nie mogę o to nie zapytać. Dorota Gralewska. Jakim sposobem znalazła się na Twojej płycie?

Praca z Dorotą była wygodna, gdyż doskonale się rozumiemy. Ona jest wspaniałym muzykiem i fantastyczną kobietą. Nie mogę się doczekać ponownej współpracy z nią. Pierwszy raz spotkałyśmy się w Londynie, po umieszczeniu przeze mnie ogłoszenia w Internecie. Szukałam wtedy wiolonczelistki. Dorota odpowiedziała i umówiłyśmy się na kawę. Była wobec mnie bardzo szczera – powiedziała, że będzie ze mną współpracować tylko wtedy, gdy spodoba się jej moja muzyka. Posłuchała kilku wczesnych nagrań demo i na szczęście przypadły jej do gustu. 🙂

Wiem, że bardzo chciałaś, żeby Dorota zagrała na Twoim koncercie w Polsce. Niestety nie udało się to.

Tak! Dorota jest teraz w Warszawie, a zespół miał próby w Londynie. Było zbyt dużo problemów logistycznych, żeby doszło to do skutku. W przyszłym roku planujemy trasę koncertową w Polsce – mamy nadzieję, że tym razem się uda!

Czego słuchasz prywatnie, w zaciszu swojego domu?

Słucham bardzo dużo muzyki klasycznej oraz muzyki świata, jak np. Čači Vorba, grupy, którą odkryłam w Polsce. Ostatnio zasłuchuję się w kompozycji Stefano Landiego „La Passacaglia della Vita”, w wykonaniu Marco Beasleya i zespołu L’Arpeggiata. To utwór o śmiertelności. Jestem w nim zakochana!

Wiem, że uwielbiasz język hiszpański. Myślałaś o nagraniu płyty w tym właśnie języku?

Kocham śpiewać po hiszpańsku. To piękny, ekspresyjny język. Mój Ojciec posiadał bogaty zbiór muzyki południowoamerykańskiej. Wychowałam się przy tej muzyce! Szczególnie lubię stare meksykańskie pieśni ludowe. Tak, chciałabym nagrać cały album z pieśniami mariachi. Nie jestem pewna kiedy, ale jest to coś, co mnie inspiruje. Frida Kahlo jest jedną z moich najbliższych muz. Kocham głos Chaveli Vargas – on ma duszę.

4

Czy znasz jakichś polskich artystów, zespoły? Spotkałaś się już z naszą rodzimą muzyką?

Znam utwory Gaby Kulki, Anny Marii Jopek oraz grup – Dagadana, Swoją Drogą. Chopin i Górecki są jednymi z moich ulubionych artystów! Ostatnio otrzymałam zbiór płyt z muzyką polskich wykonawców, takich jak: Justyna Szafran, Grzegorz Tomczak, Borys Somerschaf, Andrzej Sikorowski i Grzegorz Turnau. Będę odkrywać ich twórczość. Zaśpiewałam również piosenkę dla Stana Borysa – podczas jego koncertu benefisowego, który odbył się w ramach Europejskiego Festiwalu Smaku. Wspaniale było go spotkać i poznać jego muzykę!

Wróćmy jeszcze na chwilę do Twojej strony internetowej. Na początku była w języku angielskim i polskim. Później doszło parę innych wersji językowych. Jednak wersja po polsku była pierwsza. Jak to się stało? Czy to sprawka Twojego polskiego „Anioła Stróża”? Wiem, że ktoś bardzo mocno Cię tu wspiera. Uchylisz rąbka tajemnicy, kto to jest i jak doszło do tej współpracy?

Dzięki portalom społecznościowym poznałam wielu ludzi z całego świata. Miałam szczęście zaprzyjaźnić się z kimś z Polski (jest teraz moim polskim „bratem”!), kto od razu polubił moją muzykę, pomaga mi w tłumaczeniach, wspiera mnie. Rozmawiamy o kulturze, muzyce rockowej itp. To on powiedział mi o portalu Rock Area! 🙂 Jesteśmy bardzo dobrymi kumplami!
Pierwsze tłumaczenie mojej witryny internetowej wykonała Aga, polska tłumaczka z Londynu. Niektórzy moi polscy przyjaciele nie znają języka angielskiego. Kontaktowaliśmy się, używając translatorów internetowych. Często byłam pytana o teksty umieszczone na mojej stronie, więc zostały one przetłumaczone. Wtedy osoby z innych krajów poprosiły mnie o kolejne wersje – tak pojawiły się tłumaczenia na języki: niemiecki, fracuski i niderlandzki.

Chciałabyś tu wrócić z koncertami? Masz takie plany?

Chciałabym! W przyszłym roku planujemy trasę koncertową. Trzymajmy kciuki! Może wtedy spotkam ekipę Rock Area! 🙂

Na koncercie zagrałaś parę nowych utworów. Czyżby szykowała się jakaś niespodzianka w postaci nowej płyty Franki De Mille?

Tak, pracuję nad nowym albumem! Wróciłam do studia nagraniowego 12 października.

Co symbolizuje pióro na okładce „Bridge The Roads”?

Dla mnie jest to symbol odrodzenia. Feniks odradzający się z popiołów, ale również ochrona duchowa. Chciałam, by ten obraz był subtelny i miał różne oblicza, ale także by pozostawiał swobodę interepretacji.

Tak jak pisałem wcześniej, masz w Polsce wielu fanów i przyjaciół. Co chciałabyś im przekazać, jeżeli dotrą do tego wywiadu? Co chciałabyś przekazać nam wszystkim?

Nigdy się nie poddawajcie! Wierzcie w siebie! Nie pozwólcie nikomu podciąć Wam skrzydeł! Jeżeli macie ochotę coś zrobić, zacznijcie dzisiaj! Oczywiście, bardzo dziękuję Wam za bycie ze mną podczas tej muzycznej podróży! 🙂 Jestem taka szczęśliwa, mając Was przy sobie!

Bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę. Życzę Tobie i nam samym, by Franka De Mille jak najszybciej powróciła do Polski z trasą koncertową i oczywiście z nową płytą.

Było mi bardzo miło rozmawiać z Tobą! Nie mogę się doczekać szybkiego powrotu do Polski! Nigdy nie zapomnę tego, co moi polscy fani zrobili dla mnie, a portal Rock Area był fantastyczny! Dziękuję! 🙂

Pytał: Irek Dudziński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *