Od lewej: Toya, Krysia, Aggi i Asia Ash
ELECTRIC GRLZ to cztery niezwykle utalentowane kobiety, które po kilku latach wspólnego grania nowatorsko zaaranżowanych wersji znanych piosenek w tych dniach debiutują autorskim albumem studyjnym. W związku z jego premierą zamieniłem parę słów z całym składem.
Osobiście uważam Wasz zespół za pewnego rodzaju fenomen. Skąd wziął się pomysł na tak oryginalne połączenie klubowych podkładów z brzmieniem skrzypiec elektrycznych i saksofonu?
Asia Ash (wokal): Jako wokalistka wywodzę się z klubów, to moje naturalne środowisko od 2010 roku, kiedy moda na łączenie instrumentów i wokalu do gry DJa wchodziła do Polski. W klubach spotykałam wielu zdolnych ludzi. Tak też znalazłam skład do mojego zespołu i zaprosiłam dziewczyny do współpracy. Jestem osobą stadną i marzył mi się taki kobiecy projekt od dawna. No i udało się zebrać genialny skład, z którym można konie kraść. Podczas naszych koncertów czuć niesamowitą energię między nami, publiczność też to odczuwa, dlatego tak nas polubiła – to już trwa prawie 5 lat.
Dotychczas wykonywałyście własne interpretacje cudzych utworów, jednakże Wasze covery posiadają naprawdę ciekawe aranżacje. W jaki sposób je przygotowujecie? Czy przetransponowanie partii oryginalnie granych przykładowo na fortepianie na saksofon jest trudne?
Krysia (saksofon): Zazwyczaj pokazujemy sobie melodie czy krótsze motywy, które wymyślimy wcześniej. Niektóre z melodii przychodzą bardzo spontanicznie w trakcie występu i zostają na dłużej. A transponowanie jest bardzo proste. Uczyłyśmy się tego jeszcze w I stopniu szkoły muzycznej.
Aggi (skrzypce): Każdy z naszych koncertów jest szczegółowo omówiony oraz poprzedzony godzinami prób i przygotowań partii muzycznych zarówno na skrzypce, jak i saksofon. Tworzymy swoje niepowtarzalne aranżacje w duecie oraz solo. Przetransponowanie partii to podstawowa umiejętność muzyka, którą kształcimy od samego początku naszej muzycznej drogi.
W trakcie pięciu lat dotychczasowego istnienia zespołu zagrałyście mnóstwo koncertów i obsłużyłyście masę eventów w coverowej formule, odnosząc niemałe sukcesy. Niedługo jednak pojawi się w sprzedaży Wasza debiutancka płyta autorska. Co sprawiło, że akurat teraz zdecydowałyście się na jej nagranie?
Asia Ash: Z pewnością pandemia przyspieszyła nasze plany. Do tej pory praktycznie całe miesiące spędzałyśmy w trasie, zupełnie brakowało czasu aby spotkać się w studio, a taka praca wymaga 100 % koncentracji. Kiedy pandemia spowodowała, że wszystkie nasze zaplanowane koncerty zostały poprzekładane bardzo szybko padła decyzja, że teraz jest najlepszy moment aby spełnić długo odkładane marzenie. Marzenie o własnej twórczości. Zamknęłyśmy się na 8 miesięcy w studio i dzięki temu powstał materiał na płytę – 10 bardzo bliskich nam utworów. Przy płycie pracowali z nami genialny Rafał Malicki, Tomek Triku Kulik, duet Miyo oraz Monika Mimi Wydrzycka.
Jaki będzie to album? W jakim kierunku muzycznym postanowiłyście podążyć przy komponowaniu autorskiego materiału?
Asia Ash: Nasz materiał jest bardzo zróżnicowany, ale jednak myślę że możemy go nazwać dobrym popem z bardzo dobrym tekstem. Co dla mnie było niezwykle ważne jako wokalistki, aby śpiewać teksty z przesłaniem, o rzeczach dla mnie ważnych jak np. presji jakiej jesteśmy poddawane jako kobiety, aby spełniać czyjeś bezsensowne wymagania tylko z tego tytułu, że jesteśmy kobietami. Nie poddajemy się ciśnieniu, że musimy być jakieś: w określonym kanonie urody, figury, myślenia, poglądów, zarabianiu pieniędzy czy roli w rodzinie. Mamy dużo do przekazania naszej publiczności.
Czy jeśli tylko obostrzenia pozwolą to czy zamierzacie promować swoje dzieło standardową trasą koncertową, czy jednak dalej będziecie się skupiać głównie na eventach zamkniętych?
Asia Ash: Oczywiście, pierwsze koncerty promocyjne już mamy zaplanowane na lato, będziemy informować na naszych socialach.
Czy macie już w tej chwili stały fanbase? Są ludzie, którzy jeżdżą za Wami wszędzie, na każdy możliwy otwarty koncert?
Asia Ash: Tak, to się zaczyna już realnie dziać, liczymy że po wydaniu płyty będzie tych osób jeszcze więcej.
Czy w obliczu sukcesu zespołu Asia będzie równolegle kontynuować swoją solową karierę?
Asia Ash: Na ten moment zespół jest dla mnie priorytetem, włożyłam w jego start ogrom pracy przez ostatnie 4 lata, i tutaj fokusuję swoją energię. Dodatkowo moja doba jest za krótka, a nadmiar zawodowych obowiązków cały czas się powiększa, ale dobrze! Tak ma być.
Jak Wam się tak ogólnie układa życie w covidowej rzeczywistości? Wiem, że Toyę i jej fantastyczne sety można od czasu do czasu złapać na live’ie na Instagramie, jednak jak wiadomo to przecież nie to samo co normalne koncertowanie przed publicznością. Gdzie byście chciały zagrać pierwszy koncert po poluzowaniu obostrzeń?
Toya (DJ): Na szczęście zaraz po poluzowaniu obostrzeń, wróciłyśmy na scenę. Nasze odczucia są takie, że ludzie bardzo już tęsknią za normalnością, chcą się spotykać i bawić przy koncertach na żywo. My też tego chcemy, minionego Sylwestra zagrałyśmy dla 500 osób na Malediwach, to była najdalsza nasza zagraniczna destynacja jak do tej pory i zwiastuje zagraniczną trasę, ale póki co jeszcze nie zdradzamy szczegółów.
Czy w związku z płytą planujecie całkowicie porzucić formułę coverową i grać tylko sety autorskie czy jednak będzie przeplatać? A może macie zamiar grać dwa oddzielne programy?
Asia Ash: Dokładnie tak, gramy dwa oddzielne programy, ale łączymy też nasze aranżacje światowych hitów z naszą autorską muzyką, już widzimy że odbiór jest niesamowity.
https://www.facebook.com/electricgirlsband





















































