Lubisz polskie disco?
„Oczywiście stać nas na poczucie humoru i nie ukrywamy tego, że
lubimy się zabawić i zrobić coś kiczowato-pastiszowego. Obecnie mamy „w
rękawie” dwa takie utwory. Jednak charakter Ditroit to w większości
rockowe dźwięki z melodyjnymi liniami wokalnymi i przemyślanymi
tekstami” – formacja Ditroit powstała na gruzach zespołu Zero Procent.
Band właśnie zaprezentował pastiszowy singiel zapowiadający pierwszy
album „Odpalamy”. O płycie, rock`n`rollu i disco rozmawiamy z Chrisem i
Miśkiem!
Skąd wzięło się Ditroit? Pamiętam jeszcze formację Zero Procent – zdaje się, że to na jej gruzach powstał Wasz zespół?
Krzysztof Chris Brzeziński: O, to fajnie, że ktoś
jeszcze pamięta ZP. To miłe, że 13 lat tworzenia tego zespołu gdzieś się
odznaczyło. Ditroit, to w moim odczuciu kontynuacja drogi, którą
podążam od 1999 roku. Na pewno lata znajomości, współpracy i wspólne
sukcesy z Danielem „Dadą” Urbaniakiem (gitarzystą Ditroit ex. Zero
Procent) i Maciejem „Maxem” Magochem (perkusistą Ditroit ex. Zero
Procent), ochroniły nas przed wieloma problemami początkujących
zespołów. Zero Procent zagrało ponad 300 koncertów, a to wystarczy, żeby
dobrze się poznać. Jeśli chodzi o Ditroit, to zaczęło się dość
niewinnie od próby, na której byliśmy tylko z Dadą i Maxem. Zrobiliśmy
muzykę do pierwszego utworu „Trefny Klucz”, potem zadzwoniłem do Michała
„Miśka” Kulniewa z propozycją zaśpiewania tego w studiu. Nikt jeszcze
nie mówił o nazwie dla nowego zespołu, dopóki nie pojawił się klip,
który trzeba było jakoś podpisać. Oczywiście w Ditroit wiele planów
ewoluowało, chociażby przez zmieniony lekko styl muzyczny, warstwę
tekstową i dzięki całkiem innej osobowości obecnego frontmana. Ditroit
to bez wątpienia formacja bardziej świadoma i gotowa. Mamy w głowach
coraz więcej planów, o których dyskutujemy i przygotowujemy się do ich
realizacji.
Niedawno zaprezentowaliście nowy klip zapowiadający Waszą płytę.
Jest to teledysk do kawałka „Lubisz polskie D.I.S.K.O.”. Skąd pomysł na
taki właśnie utwór/pastisz?
Chris: Pomysł z życia wzięty. Czasami w życiu jest
tak, że jeden czynnik decyduje o wszystkim w kontaktach międzyludzkich.
Myślę, że ci którzy lubią nieco ostrzejszą muzykę zrozumieją, no wiesz…
dyskoteka, bar, drinki, patrzysz na dziewczynę (dziewczyny tak samo mogą
mieć z chłopakami)… jest piękna, uśmiecha się, patrzy, niby wszystko
się zgadza, ale w tle leci „disco polo”, do którego ona się wije i cię
zachęca. Efekt? Ty w te klimaty „za Chiny” nie wchodzisz. Odrzuca cię
ta muzyka, jak kiepskie jedzenie. No chyba, że na weselu, to i kiepska
wódka potrafi dobrze smakować.
Michał MISIEK Kulniew: „Lubisz polskie D.I.S.K.O.” to
miał być mocny, rockowy numer, ale w trakcie próby poniosła nas
wyobraźnia, zaczęliśmy się tymi dźwiękami po prostu bawić, posypaliśmy
to garścią dobrego humoru, i okazało się, że jest to strzał w
przysłowiową dziesiątkę.
W jakim stopniu ten klip, utwór oddają prawdziwy charakter
Ditroit? Tzn, chcecie pokazać że stać Was na poczucie humoru czy będzie
to nowa droga nieco kabaretowego rocka?
MISIEK: Kabarety zostawiamy kabaretom, bo
najzwyczajniej w świecie robią to najlepiej. Jednak to, co wyróżnia
Ditroit na polskiej scenie to różnorodność warstwy tekstowej. Staramy
się jak najmniej śpiewać o złamanych sercach, czy szczęśliwej miłości
choć i takich tekstów nie omijamy. Mamy wśród naszych piosenek historie
życiem pisane, naprawdę sporo dobrego humoru, ale i poważnych tematów
ukrytych pomiędzy wersami tak, żeby słuchacz sam mógł do nich dotrzeć i
je rozszyfrować. Teksty traktujemy na równi z muzyką, jako niezwykle
ważny element twórczości Ditroit. Być może „Lubisz polskie D.I.S.K.O.”
nie jest najlepiej tym słowom oddającym przykładem, ale i tu znajdziemy
żartobliwy fragment „Twoje tipsy błyszczą się, strasznie się boje, że
podrapiesz w końcu mnie”, którym chcemy zasygnalizować kobietą, że:
naprawdę, niewielu z nas, mężczyzn, na tym wspaniałym świecie uwielbia
długie, mieniące się wszystkimi kolorami tęczy szpony wycelowane w nasze
plecy! Następnym razem, idąc do lakiernika od paznokci, nie mówcie „bo
to dla Ciebie misiaczku”, bo to nie dla misiaczka, a dla samych siebie
robicie.
Chris: Oczywiście stać nas na poczucie humoru i nie
ukrywamy tego, że lubimy się zabawić i zrobić coś
kiczowato-pastiszowego. Obecnie mamy „w rękawie” dwa takie utwory.
Jednak charakter Ditroit to w większości rockowe dźwięki z melodyjnymi
li-niami wokalnymi i przemyślanymi tekstami.
„Lubisz polskie D.I.S.K.O.” jest trzecim singlem zapowiadającym album „Odpalamy”. Czy planujecie kolejne? Jeśli tak, jakie?
CHRIS: Obecnie planujemy wrócić do drugiego singla „W
oceanie chmur”, który dostępny jest w sieci w formacie Lyric Video.
Chcielibyśmy do niego nakręcić teledysk. Oczywiście mamy w planie
kolejny singiel o tytule „Miastem Oddycham”.
MISIEK: „Miastem oddycham”, to taki hołd dla naszego,
jak i każdego miasta Polski, miejsca, w którym się wychowujemy, i
którego ulice dają nam kilka lekcji życia.
Ile dziś wiemy o Waszej nowej płycie? Jak długo i gdzie powstawała? Kiedy w końcu możemy się jej spodziewać?
MISIEK: Płyta „Odpalamy” to nasze tzw. The Best of.
Chcieliśmy, żeby album był różnorodny klimatem, ale zarazem bardzo
spójny muzycznie i warsztatowo. Stąd być może trwało to dłużej niż sobie
zakładaliśmy, ale moment selekcji piosenek był dla nas bardzo bolesny.
Wybranie tych „naj” z całej armii piosenek to była dopiero szkoła życia.
Dlatego „Odpalamy” to takie zamknięcie pewnego rozdziału i rozpoczęcie
nowego. I choć album jest nagrany, kończone są w tej chwili miksy i
mastering, to jeszcze chwila minie zanim krążek fizycznie pojawi się w
sklepach.
Chris: Nagraliśmy 24 utwory z czego na płycie
planujemy wydać 12. Nagrywaliśmy ją etapami po 3-4 utwory, równocześnie
komponując nowe, dlatego 2,5 roku to nie jest najkrótszy okres nagrań. Z
racji, że płytę zdecydowaliśmy się nagrywać we własnym studiu,
musieliśmy zdobyć jeszcze kilka umiejętności, które pozwoliły osiągnąć
zamierzony efekt.
Kto według Was powinien sięgnąć po najnowszy krążek Ditroit?
Jakiego typu odbiorcę zainteresuje Wasza muzyka? A kto być może powinien
obchodzić Wasze koncerty szeroki łukiem?
MISIEK: Chcielibyśmy naszą muzyką i postawą namieszać
trochę na polskiej scenie muzycznej. Wiemy, że jest tu dla nas miejsce,
bo nie boimy się ciężkiej pracy, a muzyka to sens naszego życia. Wiemy,
że muzyka się podoba, bo otrzymujemy wiele pochlebnych opinii. To jest
dla nas niezwykle ważne. Na nasze koncerty zapraszamy wszystkich, bez
wyjątku. Myślimy, że w naszej muzyce każdy znajdzie coś dobrego dla
siebie. Jeśli nie lubisz dobrej, szczerej muzyki, z polskimi tekstami,
wyobraźnią i sporym poczuciem humoru, to też wpadnij. Najwyżej napijemy
się tylko piwa!
Jesteście świeżym, bo 3letnim projektem złożonym jednak z
doświadczonych już muzyków. Macie swoje przemyślenia – chciałbym zapytać
o Waszą ocenę kondycji współczesnego rynku muzycznego w kraju. Jak
radzić sobie z najczęstszymi problemami dotykającymi w szczególności te
mniej znane zespoły?
MISIEK: Muzyka to dobro kulturalne, które już z
założenia w dzisiejszych czasach słuchaczowi po prostu się należy. Nie
widzi ciężkiej pracy, inwestycji, dlatego młodzi artyści często odpadają
już w przedbiegach. Nam udało się własną, ciężką pracą zdobyć wiele
rzeczy, o których wiele lat temu moglibyśmy tylko śnić. Choć i to wciąż
mało, jesteśmy w jakiś sposób samowystarczalni, a to na tym etapie jest
niezwykle ważne. Kiedy nasi znajomi kupowali nowe auta, jechali na
długie wakacje, my każdą chwilę poświęcaliśmy na pracę, zdobywaliśmy
doświadczenie i elementy sprzętu, dzięki któremu w tej chwili możemy
robić to, co robimy.
CHRIS: W moim odczuciu, przewagą na pewnym etapie dla
młodych zespołów jest uświadomienie sobie, że sala prób, kilka utworów,
zdjęć i fanpage to trochę za mało. Przeważnie młode zespoły złudnie
liczą na to, że jak już będą dobrze grać i zagrają dziesiątki darmowych
koncertów, to stanie się cud i ktoś ich w końcu zauważy, potem
poprowadzi drogą przez same sukcesy. Takie osoby się zdarzają, ale jak
zespół sam zacznie osiągać własne cele. Zespół to ciężka, mozolna praca
nad wieloma czynnikami, o których można by było zrobić osobny artykuł.
Najprościej mówiąc, wyznaczać cele i je po prostu wspólnie realizować.
Jak czegoś nie ma, to zastanowić się jak to zdobyć, osiągnąć, pożyczyć,
nauczyć się, cokolwiek, co da założony efekt. I nie ma lekko. Pamiętam,
że w 1999 roku miałem modem 33,6 kb/s, jak ktoś miał 56kb/s to był
bogiem. Miałem wtedy 12 lat, internet był tańszy od 18:00 do 6 rano,
wtedy się dzięki temu mogło trochę dłużej posiedzieć. Trochę…, czyli 20
minut więcej, razem godzinę! Pamiętam, że z ZP nie mieliśmy wtedy
wymarzonej strony internetowej. Na szczęście pierwsze dwie witryny
pomogli nam zrobić znajomi, bo koszty ich stworzenia by nas zabiły. Po
jakimś czasie trzeba było nauczyć się samemu je aktualizować w kodzie
html i css, bo nikt wtedy o systemach zarządzania treścią nie śnił. Tak
samo było u nas z organizacją koncertów, nagraniami, teledyskami itp.
cały czas tworzymy możliwości i wszystkiego się uczymy od zera. Jeżeli
nie urodziłeś się w otoczeniu managerów czy artystów, to zaczynasz od
pustego kalendarza bez kontaktów. Sam zaczynasz go wypełniać i powoli
poznajesz ludzi, którym możesz zlecić część tej pracy, bo tego
zwyczajnie jest zbyt dużo.
Jak wygląda aktywność koncertowa Ditroit? Na jakich scenach w ogóle czujecie się najpewniej?
MISIEK: Uwielbiamy grać wszędzie. Koncert to nasz
żywioł. Nie ważne, czy to ciasny, ciemny klub czy sporych rozmiarów
koncert plenerowy, wszędzie czujemy się jak ryba w wodzie. W samym
koncertowaniu dopatrujemy się sensu muzykowania. Koncert to za każdym
razem niezapomniana przygoda. I choć każdy z nas, ma ich w swoim życiu
naprawdę wiele za sobą, pamiętamy każdy z nich. Uwielbiamy je wspominać,
bo każdy niósł za sobą niewyobrażalne pokłady energii, doświadczenia i
przezabawnych historii zza sceny. W tej chwili jako Ditroit, musieliśmy
zawiesić koncertowanie, i skupiliśmy się na zakończeniu prac nad płytą
„Odpalamy”. Mamy nadzieje, że pod koniec roku wracamy do klubów, wiosną w
plenery i w końcu się ze wszystkimi zobaczymy! Mamy Wam naprawdę dużo
do odśpiewania!
Co z planami Ditroit do końca 2016 roku?
CHRIS: Na pewno kończymy płytę i wszystko co z nią
związane. Planujemy wydać jeszcze jeden singiel promujący to wydawnictwo
przed premierą.
MISIEK: Na pewno też koncerty, wzdłuż i wszerz naszego
pięknego kraju. A później wiadomo: złota płyta, potem druga, Fryderyki,
własna linia ubrań, Jaka to melodia, kilka afer na Pudelku i bierzemy
się za nową płytę.
Dziękuję za rozmowę i ostatnie słowo oddaję zespołowi Ditroit!
MISIEK: Zapraszamy na nasz fanpage https://www.facebook.com/Ditroit.Fanpage
, tylko tutaj będziecie na bieżąco ze wszystkim informacjami z obozu
Ditroit. Dodatkowo zapraszamy do odsłuchu naszych dotychczasowych singli
z pomocą serwisów Youtube, Spotify, Tidal, Muzodajnia itd. Pozdrowienia
od całej załogi Ditroit dla Was i dla redakcji. Do zobaczyska na
koncertach! Hej!
Pytania: Kuba Raj














































