DEVILISH IMPRESSIONS – Quazarre (24.04.2012)

DEVILISH IMPRESSIONS

Devilish Impressions to jeden z najciekawszych przedstawicieli polskiej sceny melodyjnego black metalu. Agresja i szybkość nie są tu najważniejsze a muzycy zręcznie flirtują z muzyka klimatyczną czy wręcz progresywną. Zapraszamy do wywiadu, którego udzielił naszemu serwisowi wokalista formacji Quazarre.

Ostatni album Devilish Impressions został wydany w 2008 roku. Cztery lata to chyba dość długo…

Czołem! Faktycznie, trudno taką przerwę określić mianem regularnej… Tak jednak być musiało. Po intensywnej promocji „Diabolicanos” (poprzednia płyta Devilish Impressions – przyp.) doszło do nieprzewidzianych zmian w składzie. Do tego odwołano kolejne dwie trasy, w jakich mieliśmy wziąć udział, co też – w związku z przeprowadzką prawie całego zespołu do Polski – skutkowało koniecznością przewartościowania pewnych życiowych kwestii. Nieprzewidziany zwrot akcji, zmiana składu, odwołanie wspomnianych tras, zakończenie współpracy z poprzednim wydawcą zespołu – wszystko to wpłynęło na opóźnienia w przygotowaniach następcy „Diabolicanos”. Podkreślam jednak za każdym razem, iż dla nas najważniejszy w tej chwili jest fakt, że jesteśmy z powrotem; silniejsi niż kiedykolwiek wcześniej, z albumem, który, jak się okazuje, nie tylko w naszym odczuciu jest szczytowym osiągnięciem zespołu. I właśnie to nakręca nas do dalszego działania… Nieodparta chęć pokazania światu płyty „Simulacra” i ogromna wiara w jej siłę. Potrzeba uzewnętrznienia energii skumulowanej w utworach składających się na jej program.



Wasza nowa wytwórnia nazywa to Icaros Records. Pierwszy numer na nowej płycie nazywa się „Icaros”, zbieg okoliczności?

Ktoś już nas o to pytał, heheh. Zacznę od tego, iż Icaros Records reprezentuje interesy zespołu wyłącznie na terenie kraju. Rozmawiamy aktualnie z kilkoma wytwórniami w sprawie wydania płyty poza jego granicami. Czy zbieg okoliczności? Chyba nie do końca… Osobiście stoję na czele Icaros Records, a pokrewieństwo nazewnictwa tytułu utworu rozpoczynającego album „Simulacra” z mianem przyporządkowanym firmie wydawniczej wzięło się z umiłowania do mitu Ikara, śmiertelnika nieobawiającego przeciwstawić się woli Bogów….


„Simulacra”. Skąd ten tytuł? Co oznacza?

Oznacza pozorujące rzeczywistość tej rzeczywistości odbicie… Symulakra to obrazy tworzone na podobieństwo rzeczy, których to rzeczy same w konsekwencji mogą stać się tych podobieństw obrazami… Cała warstwa liryczna „Simulacra” oscyluje wokół dualizmu dobra i zła, a raczej wokół niejednoznacznych sposobów wyrażania tego, co przez określone społeczności uznane ze złe, czy dobre…


Okładkę zaprojektował Michał Xaay Loranc, który współpracował już z takimi gigantami jak Nile i Behemoth. Ostatnio stworzył okładkę także Jelonkowi. Jesteście zadowoleni z szaty graficznej waszego nowego albumu?

Oczywiście! I to w stu pięćdziesięciu procentach! Zanim jeszcze Xaay podszedł do tematu sporo rozmawialiśmy o tym, co cover art, czy pozostałe grafiki „Simulacra” miałyby wyrażać, a konkretniej, w jaki sposób przedstawiłyby potencjalnemu odbiorcy jej przesłanie… Nasze wspólne, bardzo drobiazgowe zresztą, podejście do rzeczy zaowocowały moim nieskromnym zdaniem jedną z ciekawszych, a przynajmniej jedną z tych bardziej zapamiętywalnych okładek w gatunku. Xaay to artysta przez duże ‘A’, o czym świadczy tak jego dorobek, jak i nazwy tych, dla których projektował swe prace. Nasza wspólna przygoda zilustrowana w postaci „Simulacra” utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie bez powodu uznawany jest za jednego z najlepszych. Xaay to artysta z wizją… A tego właśnie brakuje wielu grafikom.


Ostatnio odszedł od Was gitarzysta – jest już następca?

O, tak! Gitarzysta Armers odszedł od nas w najmniej przez wszystkich spodziewanym momencie… Bardziej jednak szokujący jest powód jego rezygnacji z kontynuowania wspólnej gry pod banderą Devilish Impressions… Otóż, z pewnością trudno w to wszystkim uwierzyć, by zabawić się jednak słowem, pozwolę sobie powiedzieć, iż Armers – w przeciwieństwie do nas wszystkich – uwierzył… Spotkał ponoć na życia swej drodze Pana, co się Bóg zowie… Pana Jezusa chyba, o ile pamięć mnie nie zawodzi… Następca już jest. Tak się składa, iż właśnie jutro przyjeżdża do mnie, do Opola, gdzie wspólnie będziemy pracować nad szczegółami „piosenek” opracowywanych pod kątem przyszłych koncertów Devilish Impressions. Kto taki? Szczegóły na dniach na naszych stronach…


Jakie macie teraz plany? Gdzie będzie można zobaczyć Devilish Impressions? Niedawno pochwaliliście się, że zagracie na Carpathian Alliance Metal Festival 2012.

Tak, na początek zagramy kilka letnich festów, w tym wspomniany przez Ciebie CAMF 2012. Jeśli chodzi o Polskę, jesteśmy potwierdzeni na Castle Party (SIC!!!). Mimo, iż gatunkowy dobór wydawać się może nieco szokujący, przyznaj, iż po odejściu Armersa ze składu Devilish Impressions nic już bardziej szokującego być nie może, heheheh…

Muszę przyznać, że nowej płyty dobrze się słucha w całości. Myśleliście o tym, aby grać ją na koncertach w ten sposób, wszystkie utwory?

Wiesz, realia rynkowe są takie, że pojawiając się na wszelkiego rodzaju trasach, czy festach mamy określony limit czasowy naszego występu. Stąd też na chwilę obecną niemożliwe jest dla zespołu takiego, jak nasz odegranie wszystkich utworów wchodzących w program „Simulacra”.


Co będzie można usłyszeć na waszych koncertach? Domyślam się, że sięgniecie po „Diabolicanos”, ale czy sięgniecie jeszcze głębiej do waszej dotychczasowej twórczości? „Plurima Mortis Imago”, a może „Eritis sicut Deus”?

Opracowujemy właśnie numery z „Diabolicanos” i z „Plurima Mortis Imago”. Ze względów, o których wspominam powyżej nie jest możliwe, byśmy cisnęli coś z „Eritis sicut Deus…”. Numery z pierwszej odsłony Devilish Impressions trwają przecież kilkanaście minut, a wiadomo, że priorytetem jest dla nas teraz promocja „Simulacra”.


Mam nadzieję, że kolejny longplay usłyszę nieco szybciej niż za cztery lata… Jest na to szansa?

Też mocno w to wierzę, hahaha. Życie ma jednak tendencje do tego, by własne scenariusze pisać często zupełnie niezależnie od koncepcji przyjętych przez nas, jako jego aktorów.


Oprócz Devilish Impressions, udzielasz się również w Asgaard, który muzycznie to nieco inna bajka. Jak muzyka Ci w duszy gra?:-)

Pytanie, jaka nie gra?… Asgaard to fatycznie kompletnie inna bajka. To zespół, w którym daję upust wszelkim emocjom, jakich z racji pewnej gatunkowej formuły nie jestem w stanie wyrazić za sprawą twórczości chociażby Devilish Impressions. Po 8. latach nieobecności na scenie wypuściliśmy właśnie nowy album Asgaard zatytułowany „Stairs to nowhere”. Polecam oczywiście nie tylko wiernym fanom zespołu, ale i wszystkim spragnionym dźwięków spod znaku istnej awangardy. Gwarantuję, że nikt nie spodziewał się takiej płyty o tym zespole…


Ostatnie słowo należy do Ciebie.

Przede wszystkim wielkie dzięki za wsparcie i zainteresowanie Devilish Impressions. Polecam oczywiście nasz nowy album „Simulacra”, no i z całego serca zapraszam do zasilania szeregów Legionu Chaosu…

Pytania : Bartosz Trędewicz, Piotr Michalski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *