DEBBIE DAVIES (22.10.2010)

debbie davies

Amerykańska wokalistka i gitarzystka Debbie Davies należy do grona najlepszych współczesnych artystów bluesowej sceny. Pracowała między innymi z Albertem Collinsem, eks-gitarzystą The Rolling Stones Mickiem Taylorem, eks-liderem Fleetwood Mac Peterem Greenem, czy świetnym harmonijkarzem Charlie Musselwhitem. W 2008 roku była jedną z gwiazd festiwalu Rawa Blues, a jesienią tego roku wróciła do naszego kraju na dwa koncerty. Po jednym z nich była okazja, by zamienić z nią parę słów…


– Jak zaczęła się Twoja przygoda z bluesem?

– Moje pokolenie nazywano „baby boomers”, w Stanach Zjednoczonych szalała wtedy inwazja brytyjskiego bluesa. Słuchaliśmy Johna Mayalla i jego Bluesbreakers, Erica Claptona. Usłyszałem to niesamowite brzmienie jego gitary i sama zapragnęłam nauczyć się gry na tym instrumencie. Do tego jeszcze Beatlesi i Rolling Stonesi… Naprawdę chciałam strasznie sama grać. Później trafiłam na wywiad z Claptonem, w którym opowiadał o takich muzykach, jak B.B. King, Freddie King i Buddy Guy. Uczyłam się o bluesie, potem kupiłam płyty i nauczyłam się grać samodzielnie, ze słuchu. Zawsze wolałam elektrycznego bluesa, chciałam grać na gitarze elektrycznej, co nie było łatwe dla młodej dziewczyny. Nie przepadałam za klasycznym brzmieniem z Delty Mississippi. Co innego chicagowskie albo teksańskie granie.


– Miałaś okazję przez lat grać w zespole wielkiego Alberta Collinsa. Czego nauczyłaś się od Niego?

– Przede wszystkim podejścia do życia. Miał w sobie takiego wielkiego ducha i wiele życzliwości. Każdy dzień na trasie to była ciężka praca, ale nieważne co się działo, On traktował ludzi życzliwie i dawał na koncertach całego siebie. Niezależnie od tego, czy na sali była jedna osoba, czy pięć tysięcy. Próbowałam nauczyć się od Niego tych rzeczy.


– Nadal tęsknisz na Nim?

– O tak. Im więcej czasu mija od Jego śmierci, tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, jak wyjątkowy był ten okres współpracy z Nim, jeżdżenia w trasy koncertowe. To był także wyjątkowy czas dla bluesa, ponieważ ci wszyscy wielcy bluesmeni jeszcze żyli. Naprawdę wspaniałe czasy…


– Album, który wspólnie nagraliście otrzymał nominację do nagrody Grammy. Ta współpraca dała Ci też siłę, by zdecydować się na nagranie debiutanckiej solowej płyty?

– O tak, wpłynęło w bardzo istotnym stopniu. Przez wiele lat grania zniechęcano mnie na różne sposoby, ponieważ byłam kobietą. Kiedy już byłam wystarczająco dobra i zostałam przyjęta do zespołu przez Alberta, odkryłam drugą stronę medalu. Nagle wszyscy z bluesowego światka dostrzegli mnie. Miałam menadżera, pisałam własne utwory i Albert okazał się dla mnie wsparciem, zachęcał by zrobić coś swojego. Miałam demo, gość, który był moim menadżerem rozesłał ten materiał po różnych wytwórniach, spośród ofert, które wpłynęły wybraliśmy Blind Pig. Tak to się zaczęło.


– Zachowałaś dobre wspomnienia z pierwszej własnej sesji nagraniowej?

– Każda sesja jest inna i dzięki każdego czegoś się nauczyłam. Pierwsza… pamiętam, że było ciężko w pewnym sensie. Kiedy koncertujesz z takim artystą jak Albert Collins jest headlinerem na dużych festiwalach w różnych częściach świata. Jednak kiedy rozpoczynasz solową karierę, zajmujesz się wszystkim, musisz od początku budować swoją pozycję. Wygląda to więcej wszystko inaczej i nie jest proste, ale z drugiej strony możesz wykonywać swoją muzykę i to jest bardzo twórcze…


– Nagrody przemysłu muzycznego są dla Ciebie czymś ważnym?

– To miłe kiedy zostajesz doceniony, poza tym nagroda pozwala zwrócić na artystę uwagę, co przekłada się na większą liczbę propozycji koncertowych (śmiech).


– Kiedy możemy spodziewać się następcy „Holdin’ Court”?

– Pracuję nad płytą, to mój kolejny krok, jaki sobie zaplanowałam – wydanie nowego materiału. To będzie powrót do piosenek, ponieważ „Holdin’ Court” zawierał instrumentalne kawałki. Teraz zaśpiewam (śmiech). Trudno jeszcze określić mi w jakim stylu będzie utrzymany ten album, ale z pewnością będę to nadal ja (śmiech).

Rozmawiał: Robert Dłucik / zdjęcie: www.debbiedavies.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *