Daisy to istna kobieta renesansu. Każdy projekt, którego się
dotknie zachowuje najwyższy poziom artystyczny. Przy okazji
białostockiego koncertu jej grupy We Hate Roses pogadaliśmy trochę o
przeszłości, o przyszłości, o jej inspiracjach i o tym dlaczego
nadchodząca płyta w/w grupy jest dla artystki ważniejsza niż wszystko
inne co wydała do tej pory.
Cześć, co tam u Ciebie słychać?
Wszystko dobrze.
W kwietniu tego roku wydałaś ze swoją macierzystą grupą trzeci,
moim zdaniem będący Waszym opus magnum, album „Dead”? Jak oceniasz ten
album po siedmiu miesiącach od jego wydania?
Jest zajebisty. Jest naszą pierwszą płytą, która naprawdę mi się podoba, ale czwarta będzie jeszcze lepsza.
A jak powstawał materiał, który znalazł się na tej płycie?
Spotykaliśmy się na próbach, jamowaliśmy, wyłuskiwaliśmy to co najlepsze i tworzyliśmy z tego numery.
Według mnie ta płyta jest o wiele bardziej przemyślana od poprzedniczek, a Twoim zdaniem dlaczego jest lepsza?
Bo nawet z mojej totalnie subiektywnej perspektywy jest po prostu fajna.
Ona mi się po prostu podoba, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich.
Dlaczego Ci się nie podobają?
Trudno powiedzieć, po prostu mi się nie podobają.
No, ale dlaczego?
Z „Dead” się utożsamiam, a z tamtymi mniej.
Widniejące na okładce nowej płyty noże są odwzorowaniem tatuażu
na Twoim lewym przedramieniu, na podobnej zasadzie co obrazek zdobiący
„Appetite For Destruction” Guns N’ Roses. Moje pytanie brzmi: Najpierw
był koncept okładki czy Twoja dziara?
Najpierw był mój tomik poezji [„Zwęglona Jantar” z 2016 roku –
przyp.pp], do którego Grzegorz [założyciel Das Moon – przyp.pp] zrobił
ilustracje i tymi nożami zobrazował jeden z wierszy, który w którym
pojawiają się noże. I tak to się jakoś potoczyło, ponieważ wszystko się
tu łączy. To nie jest tak, że to jest okładka, i że ja sobie wydziarałam
tę okładkę, gdyż oszalałam . Po prostu najpierw było coś dla mnie
ważnego i potem zostało to wykorzystane w oprawie graficznej albumu.

Na
Twoim artystycznym horyzoncie jednak rysuje się już kolejna płyta. Z
początkiem 2018 roku masz zamiar wydać debiutancki album z zespołem We
Hate Roses…
Tak.
… pod tytułem „Bitchcraft”. Jaka ta płyta będzie?
Będzie tak samo zajebista. Będzie bardzo różnorodna. Generalnie mamy
wyjebane na gusta i obowiązujące mody, chcemy się kierować tym co lubimy
grać, to będzie nasza płyta. To my, każdy z członków zespołu, mamy być z
niej zadowoleni.
Rozumiem. Za kolejne pytanie, nawiązując do Kazika, mam
nadzieję, że nie dostanę od Ciebie z laćka i poprawki z kopyta. Jak
powstają Twoje teksty?
Nagle. Jak chcę coś napisać to po prostu piszę.
Czy proces powstawania tekstów Twoich piosenek różni się od procesu powstawania Twoich wierszy?
Trochę się różni.
Dlaczego?
Bo wiersze są bardziej delikatne.
Tylko czy w Twoim przypadku można użyć epitetu „delikatny”? Mi się wydaje że chyba nie…
Można, dlaczego nie? Jestem delikatna, mega subtelna i kobieca.
Czy myślisz, że ta płyta będzie lepsza od tego co robiłaś z Das
Moonem ponad wszelkimi podziałami stylistycznymi? Czy po prostu będzie
to coś innego?
Będzie lepsza.
Dlaczego tak uważasz?
Bo będzie prawdziwsza.
Czyli tu będzie więcej Twojego wpływu? Pojawi się więcej inspiracji tym czego słuchasz na codzień?
Jest tu po prostu większa współpraca między poszczególnymi członkami zespołu niż w Das Moon.
Dlaczego tak jest?
Nie wiem dlaczego tak jest. Po prostu w We Hate Roses jesteśmy bliżej kompozycyjnie i muzycznie niż w Das Moon.
No, ale z tamtym zespołem odniosłaś większy sukces mimo wszystko.
Tak, bo gramy już kawał czasu, to jest fajna muza, ja się też nią jaram,
ale moje pierwsze dziecko, MOJE pierwsze dziecko to jest We Hate Roses.
I ten zespół jest dla mnie bardzo ważny. We Hate Roses to jest mój
własny projekt. W Das Moon uczestniczę i jest on dla mnie ważny, ale
debiutancka płyta będzie dla mnie znaczyła o wiele więcej.
No to czego się można spodziewać po utworach na niej zawartych?
Zarówno wpierdolu, jak i ładnych melodii. Będzie to po prostu fajna płyta.
Serdeczne dzięki za wywiad. Co możesz powiedzieć na koniec do naszych czytelników?
Kiedy wydamy tą płytę, kupujcie ją, słuchajcie jej. Jest naprawdę tego
warta. Nie będzie to żadne tradycyjne rockowe czy metalowe granie,
ponieważ wszyscy mamy tego dosyć. To będzie coś nowego. Dzięki za
wywiad.
Pytał: Patryk Pawelec














































