D-A-D – Jesper Binzer

Hard rockowa grupa D-A-D zawita niebawem do naszego kraju. W zeszłym roku uraczyli nas nowym długograjem, ale świętowali też niedawno okrągły jubileusz działalności. Podpytałem zatem wokalistę grupy o powody organizacji tak intensywnego tournee. Porozmawialiśmy o trasie, ale wróciliśmy jednak również do początków ich działalności.


Nie znalazłem żadnych informacji potwierdzających czy kiedykolwiek graliście w Polsce?

Nie, nigdy wcześniej nie graliśmy w Polsce. I właśnie dlatego rozmawiamy. To była nasza lista życzeń. Rozmawialiśmy wielokrotnie z organizatorami. Hej jesteśmy z Danii możemy u was zagrać, to blisko… i nic się nie działo. I teraz świetnie się składa, że w końcu zagramy w Polsce.

Z waszej perspektywy, czy ta trasa to w dalszym ciągu promocja nowego albumu, czy trasa świętująca czterdziesto-lecie zespołu?

Dobre pytanie, bo wiesz… nigdy nie uciekniemy od naszego wieku, ani od naszego back katalogu. Wiesz, nasz niemal każdy koncert to jak celebracja czegoś tam z przeszłości. Więc zagramy trzy albo cztery nowe kawałki i oczywiście mnóstwo starych hitów. I to będzie prawdziwy koncert D-A-D. Oczywiście zagramy w nowych miejscach i chcemy wam pokazać wszystko, co najlepsze. Więc na pewno będziemy chcieli żeby to było jak uczucie świętowania, ale przy okazji z wymówką do prezentacji nowego albumu.

Trasa zaczyna się za dwa dni czy jesteście podekscytowani? [wywiad był przeprowadzany 27.10 – przyp. red.]

O, zdecydowanie. Graliśmy sporo prób, ogrywaliśmy setlistę i już nie możemy się doczekać. Wiesz tą trasę gramy z The 69 Eyes, to świetny zespół. To będą dwa zespoły które przetrwały lata osiemdziesiąte, będąc nieco innymi, dziwnymi. Więc wiesz, w sumie mamy zamiar się dobrze bawić.

Zauważyłeś że będziecie grać w Polsce w Halloween? Czy przygotowaliście dla swoich fanów jakieś smakołyki lub psikusy?

Haha, The 69 eyes pewnie tak, oni są takim typem halloweennowego zespołu, ale my w D-A-D nic nie wiemy na temat halloween. Jesteśmy na to za starzy (śmiech).

Wyliczyłem że będziecie grać w trakcie tej trasy 37 koncertów, czy ostatnimi czasy graliście tak masywne trasy?

Oj wydaje mi się że ostatnio tak dużą trasę jechaliśmy gdzieś w 2019, tuż przed COVIDem. Więc właściwie tak, graliśmy coś w tym stylu. Ale tym razem jest mała przerwa na święta, więc w sumie nie będzie to trasa z serii trudnych. Mamy dobre odczucia.

Czy organizujecie jakieś meet and greet w trakcie waszych tras?

To dobre pytanie i w sumie niezła sugestia, bo nie myśleliśmy o tym nie wiem czy ktoś o to pytał, ale musimy się nad tym zastanowić, nie mamy nic przeciwko temu.

Wyczytałem na waszej stronie internetowej że było kilka zespołów grających covery waszej muzyki czyli czujesz się uhonorowany tym faktem i czy kiedykolwiek widziałeś jakiś z nich na żywo?

Niestety nie widziałem żadnego z nich na żywo i w sumie jest to trochę dziwne. Ale oczywiście jesteśmy zaszczyceni tym, że ludzie dobrze się bawią grając nasze kawałki. Wiesz, widziałem kiedyś taką scenę, kiedy na rynku siedział koleś i na akustycznej gitarze grał „Laugh 'n’ a ½”. I powiem ci że to w sumie dziwne uczucie.

„No fuel left for the pilgrims” jest waszym najbardziej popularnym albumem, ale czy jest również twoim ulubionym? A może preferujesz inne albumy?

„Everything Glows” był dla nas czymś dużym, czuliśmy że zrobiliśmy nim krok naprzód. I odbieram go jako świetny. Był również wyjątkowy dlatego że był pierwszy z Lausem. Gdzieś po drodze zdarzały się takie albumy, co do których również mieliśmy świetne odczucia. Czasami to jest tak, że czujesz jakbyś cały czas walczył o swoją wolność, cały czas walczył o wydostanie się z pudełka. Jakaś część ciebie i część publiczności chciałaby cię umiejscowić w takim pudełku, w jakiś ramach stylistycznych. swojej marki. A przy okazji „Everything Glows” zrobiliśmy coś innego. Powodem dlaczego robimy to przez 40 lat jest właśnie to, żeby nie robić cały czas tego samego tego samego albumu. I czasami to naprawdę działa

„Speed of darkness” wasz nowy album był waszą trzynastą płytą. Czy jesteście przesądni?

Dla większości z nas trzynastka to świetny numer. Nie wiem dlaczego. Ale nie w żaden sposób nie jesteśmy przesądni. W sumie uważam że to zabawne, kto by pomyślał, że dopracujemy się trzynastu albumów… Więc generalnie to tak… to duża rzecz dla nas . Cały czas cieszymy się że możemy to robić i wciąż mamy odbiorców.

Jaki jest twój ulubiony utwór z tej płyty i jaki jest twój ulubiony do grania na żywo?

Do grania na żywo – zdecydowanie utwór tytułowy. Jest chyba najbardziej czadowy, a jeśli chodzi o przyjemność ze słuchania to kawałek któregy którego nie gramy – „Automatic survival” oraz „I’m still here” – słodka piosenka. Ale tak naprawdę to się zmienia. Obecnie najfajniej gra nam się właśnie ”Speed of darkness”.

Przenieśmy się teraz do początków działalności twojego zespołu..

Jasne – dawaj.

Jak publiczność skandowała nazwę waszego zespołu na samym początku?

Haha. Kiedy zaczynaliśmy nikt nas nie znał i tak naprawdę nie krzyczeli nazwy zespołu na samym początku były oczywiście różne wersje gdzieś w pewnym momencie oczywiście zaczęło to się robić D-A-D, jeszcze zanim zmieniliśmy nazwę. Ale do było coś takiego „d-f-f af-ter dark!” „Dyfney-lan af-ter dark!” [Jesper zabawnie udawał skandowanie – przyp. red.] Haha, coś w tym stylu. Ale częściej krzyczeli „one more song, one more song”!

Haha – to dobrze !

A wiesz, kiedy zorientowałem się że jesteście duńskim zespołem zastanawiałem się czemu nie nazwaliście zespół Legoland after dark?

Wiesz, wtedy myśleliśmy że będzie fajnie mieć w nazwie coś amerykańskiego, coś jak Myszka Miki. Byliśmy wtedy małym punkowym zespołem. Jeżeli mieliśmy na koncercie 100 ludzi czy 150 to było fajnie. To był wówczas nasz cel, a właściwie mieliśmy sporo zabawy z tą nazwą . Do tego momentu każdy z nas grał w pięciu zespołach. Nie wiedzieliśmy do czego to doprowadzi. Wiesz, w sumie to było nawet irytujące kiedy jesteś punkowym zespołem i chcesz wkurzać rodziców, nie jest twoim celem żeby zespół nazywał się „DAD” . Ale czas leci a my wciąż tutaj jesteśmy…

Czy nie macie problemów z tymi kreskami, kropkami, gwiazdkami pomiędzy literkami w nazwie? Mnie np. trudno było znaleźć informacje o całej dyskografii.

Tak, to dość porąbane. To jedna z tych rzeczy, którą żeśmy spieprzyli i to parę razy. Teraz ludzie nie potrafią znaleźć informacji w necie. To szalone.

Co będziemy mogli znaleźć na waszym stoisku na koncercie czy bierzecie ze sobą płyty, czy winyle, czy same koszulki? Rozmawiałem już z wieloma zespołami, które mówiły, że sprzedaż płyt im się nie opłaca.

Jeśli chodzi o opiekunkę naszego stoiska, chyba nie bierze ze sobą żadnych CD. Wiem że przygotowała jakieś winyle i jakieś koszulki ale widziałem też że bierze świąteczne bombki, więc i jakieś głupoty oczywiście też się tam znajdą (śmiech).

Czy słyszałeś, że MTV zamyka swoją europejską działalność w tym roku? Czy masz jakieś wspomnienia z promocją swojego zespołu w MTV?

Tak mieliśmy kilka teledysków MTV. Np. „Bad Craziness” był puszczany w MTV. Ale wiesz, obecnie ludzie raczej przenoszą się na YT i oglądają tam cokolwiek chcą. Kanał telewizyjny nie ma takiego przebicia jak kiedyś. Jak dobrze pamiętam przez 20 ostatnich lat chyba nie oglądałem MTV. Więc dla mnie to co się obecnie dzieje, ma sens. Oczywiście ludzie wciąż wydają pieniądze na wideo klipy promujące. Ale jakoś odnoszę wrażenie szczególnie po COVIDzie, że to doświadczenie zobaczenie zespołu na żywo stało się bardziej wartościowe dla ludzi. I właśnie to D-A-D robi w tej chwili. Chcemy wyjść do ludzi. 

Dzięki, to były wszystkie moje pytania. Zatem dzięki za twój czas i do zobaczenia w Polsce.

Również dziękuję. Do zobaczenia.

Pytał Piotr Spyra


D-A-D + THE 69 EYES


Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *