CANVAS SOLARIS (27.10.2008)

CANVAS SOLARIS - The Atomized Dream

CANVAS SOLARIS to zespół, który w naszym kraju jest praktycznie nieznany, tymczasem prezentowana przez grupę muzyka to wysokich lotów instrumentalny prog metal.


Canvas Solaris nie jest zbyt znaną grupą w Polsce. Wiemy, że The Atomizer Dream to czwarty album w waszej dyskografii. Jak wyglądała ewolucja waszej muzyki? Jak cały ten proces wygląda z waszej perspektywy?

Myślę, że zespół zmieniał się na kilku płaszczyznach. Największy rozwój nastąpił po tym, jak do zespołu dołączyły 3 nowe osoby, które wniosły do naszej muzyki swoją indywidualność i wrażliwość. Dzięki nim nasza muzyka stała się bardziej eksperymentalna i zróżnicowana co tak na dobrą sprawę zapoczątkował nasz drugi album. Myślę, iż będziemy dalej rozwijać się jako zespół, zmieniać brzmienie, dodawać nowe elementy, być może rezygnować ze starych rozwiązań. Z mojej perspektywy, właśnie teraz tworzymy najlepszą i najbardziej oryginalną muzykę.


Bena Simpkinsa zastapiły trzy osoby. Cric Rusing, Gael Pirlot i Donnie Smith dołączyli do zespołu. Co ciekawe, że w składzie zespołu jest pełnoetatowy klawiszowiec, druga ciekawa sprawa to ilość osób w zespole.

Chris i Donnie dołączyli do zespołu zaraz po odejściu Bena. Obaj są dobrymi przyjaciółmi i tak naprawdę byli jedynymi osobami, które mogły wejść na jego miejsce. Gael dołączył parę miesięcy później dzięki Chrisowi. Posiadanie pełnoetatowego klawiszowa pozwala nam na podróż w nowe nieznane nam dotąd warstwy dźwięku i kompozycji muzycznej. Zawsze korzystaliśmy z syntezatora, ale posiadanie klawiszowa w szeregach zespołu to prawdziwy luksus. Myślę, że teraz w muzyce, którą tworzymy będziemy wykorzystywać tą możliwość i iść dalej w tym kierunku.


Trzeci i czwarty album zostały nagrane przez Sensory. Dlaczego zmieniliście wytwórnie? Jakie są przyczyny tej zmiany?

Cóż, od samego początku byliśmy zainteresowani współpracą z Kenem Golden i Sensory. Dwa nasze ulubione zespoły Spiral Architekt i Gordian Knot są firmowane przez tą wytwórnie co w naszych oczach podnosi jeszcze jej atrakcyjność. Ken ma specyficzny sposób postrzegania pewnych rzeczy, i tak naprawdę zgadzaliśmy się z nim w wielu sprawach. Muszę jednak pewna sprawę postawić jasno: Tribunal jest wspaniałą wytwórnią i na zawsze pozostaniemy ich dłużnikami, byli niezwykle otwarci i hojni. Matt Rudziński jest niesamowitym facetem i nadal jesteśmy bliskimi przyjaciółmi. W końcu chodziło nam o zmianę klimatu i Sensory umożliwiło nam podróż w innym kierunku.


Wasza muzyka jest bardzo złożona i wielowarstwowa. Czy trudno wykonuje się ją na żywo?

Nie jest to szczególnie trudne jednak wymaga ćwiczeń. To, że mamy próby rzadko bo co 6 tydzień mówi samo za siebie. Wszystko zależy od koncentracji; kiedy gramy na żywo nie możemy pozwolić sobie na momenty nieuwagi! Oczywiście zdarzyło mi się opuścić kilka nut w czasie występów, ale najogólniej rzecz biorąc nasza muzyka nie przysparza nam jakiś szczególnych problemów.


W metal archive znalazłem wzmiankę o wokaliście w Canvas Solaris. Czy nagraliście z nim kiedyś jakiś utwór? Nie myślicie o zatrudnieniu wokalisty?

Cóż, rzeczywiście mieliśmy wokalistę przed Spatial/Design kiedy graliśmy jeszcze death metal. Rozstaliśmy się z nim na początku 2002 roku, czyli w roku w którym zaczęliśmy pisać takie utwory jak ‘Exstatik Parataxis’ i ‘Camera Obscura.’ Mamy 9 utworów w wersji demo z 2000 i 2001 roku z wokalami. Odkąd przeistoczyliśmy się w zespół instrumentalny nie wracamy już do tej sprawy i nie żałowaliśmy naszej decyzji. Na dzień dzisiejszy w żadnym razie nie chciałbym wokalisty w naszym zespole. Muzyka instrumentalna daje nam niesamowita wolność, wolność którą wokalista na pewno w jakimś stopniu by ograniczył. To naturalne, że wokale są na pierwszym planie, są osią utworu, a my nie chcemy aby nasze brzmienie było w jakikolwiek sposób definiowane przez jeden jedyny składnik. Nasza muzyka jest teraz w pełni demokratyczna, co znaczy, że każdy wnosi do muzyki mniej więcej tyle samo. Jestem szczęśliwy z tego, że tworzymy teraz nowy rodzaj muzyki. Myślę, że nareszcie zespół robi coś w pełni swojego.


Minęło sporo czasu odkąd The Atomized Dream pojawił się na rynku. Jaki jest odbiór tego albumu?

Album został odebrany dobrze. Na początku, zaraz kiedy się ukazał właściwie nie było żadnych recenzji, udzieliłem tylko paru wywiadów. Ostatnio dzięki takim magazynom jak wasz, sprawy nabrały tempa. Spodziewałem się, że zaskoczymy ludzi – być może w negatywnym sensie – tym, że nasze podejście do muzyki tak się zmieniło, ale odbiorcy okazali się być bardzo elastyczni. Tak na prawdę sporym zaskoczeniem było dla mnie to, że w niektórych recenzjach zarzucano nam brak zróżnicowania! Przecież to absurd! Ale w końcu ważne jest to co my jako zespół sądzimy o naszej muzyce. Jednak świadomość tego, że inni doceniają twoje wysiłki zawsze działa motywująco.


Dlaczego zdecydowaliście się na muzykę instrumentalną?

Jak wspomniałem wcześniej, do końca 2001 roku szukaliśmy swojego brzmienia: bardziej otwartego i nieskrępowanego. Wtedy zauważyliśmy, że musimy się ograniczać tylko po to aby dopasować się do linii wokalu. W końcu zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy już podążać tą drogą; po prostu szybko byśmy się w ten sposób wypalili. Dlatego zrezygnowaliśmy z wokalisty i przystąpiliśmy do pracy nad nowym materiałem. W rezultacie powstał ’Spatial/Design’ i parę utworów na Sublimation.


Jakie zespoły miały i mają największy wpływ na wasza muzykę?

Cóż, wszyscy słuchamy bardzo różnej muzyki. Jednak, jeśli miałbym wskazać zespoły, które miały największy wpływ na nas wszystkich to musiałbym wymienić: Death, Kraftwerk, King Crimson, Mahavishnu Orchestra, Carcass, Skinny Puppy, Goblin, Enslaved, Miles Davis, Dead Can Dance, early Dark Tranquillity, itp.


Okładki waszych poprzednich albumów były bardziej abstrakcyjne. Okładka najnowszego albumu jest przepełniona szczegółami i wydaje mi się, że pasuje idealnie do waszej muzyki. Czy obrazy umieszczane na okładkach są dla Ciebie ważne?

Dla mnie jest to kluczowa sprawa. Zawsze utożsamiałem obrazy umieszczane na okładkach z konkretnym brzmieniem. Stąd to oczywiste, że chciałbym aby związek między okładką a muzyką był widoczny. Chciałbym aby nasze albumy były spójna całością, aby tytuły piosenek, ilustracje, muzyka współgrały ze sobą, aby każdy element podkreślał całość.


Zostańmy przy waszym ostatnim albumie, jak ty odczytujesz obraz widniejący na okładce?

Nie mam konkretnej interpretacji. Jednak wywołuje ona u mnie sporo emocji. Dla mnie ma coś z wietrznej i surrealistycznej atmosfery znanej choćby z albumu Vespertine Bjork. W moim odczuciu muzyka zawarta na Atomizer różni się ogromnie od poprzednich albumów, i chcieliśmy tą zmianę uwidocznić na okładce. Myślę, że jest wspaniała i dodaje naszej muzyce poweru. Mam nadzieję, że będziemy współpracować z Mars-1 w najbliższej przyszłości. Jest niesamowitym artystą.


Czy grasz w innych zespołach oprócz Canvas Solaris?

Nie, nie gram. Szczerze mówiąc nie lubię dzielić mojej uwagi pomiędzy różnymi projektami. Wolę poświęcić całą energię na Canvas Solaris, a biorąc pod uwagę fakt, że nasza muzyka jest bardzo zróżnicowana, całkowicie mi to wystarcza. Co prawda ostatnio nagrałem perkusję dla zespołu Chrisa, The Burden of Existence, jednak pracowałem w czasie sesji nagraniowych.


Jak wyglądają wasze koncerty? Czy wykorzystujecie jakieś animacje, efekty specjalne?

Jedyny rekwizyt jaki wykorzystujemy to drewniana figura. Na scenie nie odzywamy się, przede wszystkim dlatego, że chcemy aby nasze koncerty były w pełni instrumentalne. Nie jesteśmy szczególnie ekscytującym zespołem pod tym względem, ale ten jedyny rekwizyt jest naszym stałym elementem scenicznym. Tak naprawdę jesteśmy tylko 5 facetów grających piosenki z naszej płyty. Mam nadzieję, że to wystarczy!

Czy promocja albumu obejmuje trasy koncertowe, czy jest szansa na to aby Canvas Solaris zagrał w Europie?

W tym momencie nie ma takiej możliwości. Mamy trudności z zorganizowaniem koncertów w Stanach! Członkowie zespołu mieszkają w 3 różnych stanach co utrudnia wspólne granie i koncertowanie. Poza tym, trzech z nas ma żony, wszyscy mamy pracę na etat, zobowiązania rodzinne i życiowe nie pozwalają nam na częste wyjazdy. Ostatnio zagraliśmy parę koncertów, licząc dwa koncerty z Behold…the Arctopus and Dysrhythmia. Wzieliśmy udział w ProgDay – największym festiwalu muzyki progresywnej w Ameryce. Chcielibyśmy bardzo zagrać w Europie ale szanse nie są zbyt duże.


Proszę napiszcie parę słów do fanów w Polsce.

Dziękujemy wam za wsparcie i za to, że słuchacie naszej muzyki. Ma to dla nas ogromne znaczenie, to że poświęcacie swój czas i wgryzacie się w muzykę Canvas Solaris. Dziękujemy wam za świetne pytania! Wszystkiego najlepszego!

Piotr Michalski
tłumaczenie: Gosia Michalska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *