ARTYFICTION

Artyfiction

Ilu muzyków potrzeba, żeby zmienić żarówkę?

Wychodzi na to, że cały zespół 🙂 Dla niewtajemniczonych, podczas pandemii podjęliśmy się renowacji naszej sali prób. Zaczęło się właśnie od wspomnianej żarówki, konkretnie od problemu z niedostatecznym oświetleniem. Zabierając się do pracy nie spodziewaliśmy się, że otwieramy puszkę Pandory i na wymianie jednej żaróweczki się nie skończy. O ile instalacja była tragiczna i działała na wiarę, o tyle nasz proces wymiany lamp nie odbiegał tutaj od standardów. Żeby wymienić tę cholerną lampeczkę trzech z nas trzymało sufit w postaci płyty kartongipsowej a czwarty mocował się z kostką, kablami itp. Chyba zbyt do serca wzięliśmy sobie legendę o Atlasie a zbyt mało przepisy BHP, bo przykręcając sufit z powrotem niektórzy z nas pełnili funkcję biologicznych podnośników hydraulicznych stojąc na postumentach ze sprzętu muzycznego… Po którymś tam podejściu udało nam się to wreszcie ogarnąć 😀

Jak można wyczytać, Artyfiction nie próżnuje w trakcie wciąż trwającego stanu epidemicznego. Zatem, co u Was obecnie?

Renowacja salki to nie tylko przysłowiowe sprzątanie mieszkania przez studentów w trakcie sesji. W lepiej oświetlonym miejscu mamy większe możliwości kręcenia muzycznych klipów, stając się dzięki temu mniej zależnymi podczas wytwarzania pełnoprawnego produktu – teledysku muzycznego. Proces kompozycji przebiega sprawnie i nowy materiał powstaje, co nas bardzo satysfakcjonuje, natomiast wydanie klipu wiąże się z pewnymi wyzwaniami, o których nawiniemy jeszcze za chwilę. Zamiast zatem narzekać na utrudnienia związane z organizowaniem występów, skupiamy się na tworzeniu nowego materiału, który planujemy wydawać w postaci singli, szlifujemy własny warsztat i uczymy realizacji dźwięku i produkcji audio na akceptowalnym poziomie. Zgłosiliśmy się na kilka festiwali, natomiast nie liczymy tutaj na nic specjalnego – chcemy ten czas wykorzystać owocnie i przygotować jak najwięcej dobrej jakości materiału, który – mamy nadzieję – na siebie zarobi 🙂

Epidemia z pewnością mocno pokrzyżowała Wam plany promocyjne związane z albumem “Firing Lines”. Jak bardzo?

Jak wiadomo wiele koncertów i festiwali przepadło albo zostało przełożonych na inny termin w okrojonym składzie. Na szczęście nie planowaliśmy większej trasy, ponieważ w takiej sytuacji pandemia z pewnością kosztowała by nas kupę kasy. Współczujemy wszystkim zespołom, które bieżąca sytuacja uderzyła mocniej po kieszeni, jesteśmy z Wami! Firing Lines od początku niestety wdrażane było w bólach. To kawał solidnej muzy, natomiast pewne kwestie spowalniały nas niepotrzebnie mocno – problemy z okładką, długie oczekiwanie na wrzucenie albumu na Spotify i inne tego typu platformy. Wychodzi tutaj brak menedżera, który wziąłby to za pysk i doprowadził do gotowości w 2 tygodnie, zamiast kilku miesięcy. Zdążyliśmy zagrać kilka festiwali promując nowy materiał, ale na tym się skończyło. Nie chcemy tego błędu popełnić przy kolejnej płycie.

Od wydania tego albumu minęło ponad pół roku. Z jaki odbiorem tego albumu się spotkaliście?

Recenzje spływały raczej z zagranicy. Odbiór jest dobry, ale w związku ze specyfiką (album instrumentalny), ciężej nam jest się przebić do szerszego grona odbiorców. Są i tacy, którzy bardzo entuzjastycznie reagują na Firing Lines, miłośnicy muzyki instrumentalnej. Cieszymy się, że za granicą doceniają polskich artystów chwaląc nas za wysoki poziom kompozycji i podkreślając, że to z Polski. Jesteśmy przekonani, że ten album pozostanie z nami na dłużej i będziemy dalej go promować. Zachęcamy do zapoznania się z nim – jest dostępny za darmo na popularnych platformach takich jak YouTube, Spotify, Bandcamp czy Tidal. Słuchajcie, przekazujcie dalej i pomóżcie nam dotrzeć do jak największej rzeszy odbiorców. Wasze działania się liczą! 😉

materiały zespołu

Można gdzieś nabyć “Firing Lines” w wersji fizycznej?

Tak, zajmujemy się sprzedażą fizycznych płyt. Można zamawiać fizyczne kopie kontaktując się z nami za pośrednictwem Facebooka, bądź mailowo. Tamtą drogą ustalamy wszystkie niezbędne kroki, abyście otrzymali fizyczną płytę od nas. Poza tym oczywiście obowiązuje bandcamp do zakupu online. Mamy również swojego Patreona. Dla patronów streamy z naszą muzą graną live i więcej 😉

Myślicie, że w tym roku uda Wam się jeszcze zagrać gdzieś koncert?

Jesteśmy tego pewni. Sytuacja powoli się stabilizuje, mamy nadzieje wystąpić na kilku festiwalach, na które się zgłosiliśmy. Na razie skupiamy się na materiale i pracujemy nad samodzielną produkcją, natomiast nie wyobrażamy sobie poddać koncertowy rok 2020 bez walki. Możecie być pewni, że będziemy robić, co w naszej mocy, żeby zagrać Wam na żywo. Uwielbiamy występować live i zawsze jesteśmy Wam wdzięczni za entuzjazm i energię, którą nam przekazujecie spod sceny 😉 Definiujemy muzykę jako uniwersalny język, zrozumiały na całym świecie, dzięki któremu wykonawca rozmawia ze słuchaczem i najpiękniejszą formą komunikacji jest właśnie koncert live i Wasz wkład w ten dialog. Muzyka jest dialogiem a nie monologiem, pamiętajcie o tym.

Przygotowujecie nowy singiel – co to będzie za kawałek?

W zamyśle początkowym miał to być kolejny progresywny wojaż, żwawy i z mocnym finałem, natomiast dokonaliśmy retrospektywy i uznaliśmy, że ciężko jest się utożsamić z takimi utworami. Skomponowaliśmy zatem dość szybko nowy kawałek „Bastard”, który będzie przedstawiał trudny żywot bękartów dzisiejszych czasów. To będzie utwór wokalny, nacisk kładziony jest na groove i intensywność i jesteśmy przekonani, że trafi do znacznie szerszego grona niż nasza dotychczasowa twórczość. Utwór jest metalowy, niebanalny, ale nie przesadnie przekombinowany.

Czy będzie to kontynuacja brzmienia, które znamy z “Firing Lines” czy racej czymś zaskoczycie?

Zaskoczymy, a jakże! Przede wszystkim, poznacie Łukasza – naszego nowego wokalistę, który urzekł nas świetnym tembrem, niebanalnym głosem i poważnym podejściem do tworzenia muzy. Łukasz, poza zdolnościami wokalnymi, jest też obdarzony świetnym słuchem i doskonale wpasowuje się w nasze plany. Jesteśmy pewni, że razem stworzymy solidną pakę i wejdziemy parę muzycznych szczebli do góry. W historii tego zespołu przewijał się już wokal, jednak ciężko było mu odnaleźć swoje miejsce w naszej napakowanej muzie. Łukasz dobrze odnajduje się w naszym repertuarze i rozumie nasz styl gry.

Planujecie klip. Jaki?

Nawiązując również do poprzednich wypowiedzi – pierwotnie układaliśmy scenariusz do naszego bardziej prog metalowego kawałka „Split”. Jest on naprawdę udany, natomiast jego najmocniejszy punkt pojawia się dalej w utworze i obawialiśmy się, że wielu ludzi postawi na nim krzyżyk, zanim się na dobre rozbuja. Kto wie, może i jego zrealizujemy, ale na pewno nie w pierwszej kolejności po czasie pandemicznej posuchy. Bastard pokaże codzienność i rzeczywistość z nieco innej perspektywy. Przełamie konwencje pozornego dobrobytu i szczęścia, którymi jesteśmy obecnie karmieni i mamieni. Pokaże prawdę z mniej wygodnej perspektywy i wierzymy, że wybrzmi i padnie na podatny grunt.

Kiedy będziemy mogli posłuchać nowego singla Artyfiction?

Z wydaniem singla własnym sumptem wiąże się kilka wyzwań. Dobry wokal to jedno, pamiętajcie, że startujemy z bagażnikiem pełnym instrumentalnych zabawek i jedziemy teraz w nowe terytoria. Nie chcemy tego schrzanić. Wymagamy wiele od naszej twórczości, ponieważ robimy coś, czego sami chcemy słuchać. Kolejną kwestią jest realizacja audio – posuwamy się do przodu cały czas, ale jeszcze trochę przed nami. W muzyce metalowej perkusja jest sercem utworu, nadaje puls i musimy zadbać, aby jej realizacja stała na maksymalnym poziomie. Pozostałe instrumenty dają dźwięk cyfrowo, więc tutaj mamy mniej roboty. No i ostatecznie przygotowany scenariusz i kręcenie klipu – mamy swój oręż, którym można to zrobić, ale podobnie jak i w poprzednich krokach – albo porządnie, albo wcale. Przechodząc do meritum – pojawi się w 2020, ale nie precyzujemy dokładnie kiedy. I mamy nadzieję, że doświadczenie, które przy nim nabędziemy pomoże nam w sprawnej realizacji kolejnych utworów, które już odkładają się nam na kupkę 🙂

Jak wyglądają Wasze plany na drugą połowę bieżącego roku?

Czytając ten wywiad jesteście w stanie sobie już wiele wywnioskować. Singiel własnym sumptem, nowy materiał, parę koncertów i festiwali. Przede wszystkim chcemy ujednolicić formę naszej sztuki – rok temu dołączył nowy perkusista, teraz wokalista, planowana jest też jeszcze jedna roszada i musimy nad tym zapanować, najlepiej skupiając siły całej załogi na pracy nad nowym materiałem i wyzwaniami. Zjednoczeni jesteśmy silni. Planujemy singlami utorować sobię ścieżkę do płyty nr 3. Zbudować markę Artyfiction, która będzie coś znaczyć i otworzy przed nami realne możliwości na uczestnictwo w trasach, festiwalach i bardziej znaczących wydarzeniach muzycznych. Nowy skład krystalizuje nowe ID zespołu, to wielkie wyzwanie i jeszcze większa szansa.

Dziękujemy za rozmowę I czekamy na nowości.

My również dziękujemy serdecznie i do usłyszenia! Pozdrawiamy czytelników, pozostańcie zdrowi 🙂

pytał: Dominik Wrona

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *