Stan zaciśniętej pięści
rozmowa z Tomaszem „Titusem” Pukackim
Zanim przejdziemy do powrotu Acid Drinkers, trudno nie poruszyć tematu Ozzy’ego. Pamiętasz swój pierwszy kontakt z muzyką Black Sabbath?
Mógłby to być rok 81, albo „Mob Rules” – tak sobie to kojarzę. Co ciekawe: nigdy nie grzebałem we wczesnym Black Sabbath, więc zawsze bardzo wysoko ceniłem sobie albumy „Heaven and Hell”, „Mob Rules” i koncertowy „Live Evil”. Ozzy nie był mi obcy, ale nie grzebałem. Pierwszy kontakt z Ozzy’m Osbournem wyglądał tak, że jechałem tramwajem albo autobusem – chyba to był 82 – 83 rok – i obok tego tramwaju lub autobusu stanął biały „maluch”.
I na przedniej masce miał czerwone logo „Ozzy Osbourne”. Mówię: „Co za gość!” Biały Fiat 126p w Poznaniu z wielkim Ozzy’m na masce, Znaczy już coś było na rzeczy… Zawsze sobie wysoko ceniłem solowe rzeczy Ozzy’ego.
Oglądałeś stream z pożegnalnego koncertu w Birmingham?
Wolałem nie oglądać. Taka litość mnie troszeczkę ogarnęła – coś się rozsypie i będzie głupio.
W lipcu zagraliście tajny koncert w Kłecku pod dość ciekawą nazwą. Znaczy poczucie humoru nie opuściło Was po 27 latach…
Kiedy w zeszłym roku w listopadzie dołączyliśmy z Popcornem do Flapjacka wystąpiliśmy jako The Scorpions – z tyłu sceny pojawiło się ich logo, taki wesoły zespół. Cholera… moja synowa się uparła, żebym jej kupił bilety na Scorpionsów. Co ja mam zrobić… No dobra…
Potem pojawiło się pytanie, czy chcemy zagrać koncert rozgrzewkowy, tak jak kiedyś grywała Metallica jako The Four Horsemen, więc wymyśliliśmy nazwę De Sqrvionss, bo pasuje trochę do nas. Litza wymyślił miejsce i od grudnia zeszłego roku, małymi kroczkami: raz na dwa tygodnie, raz na tydzień, po dwie próby przygotowaliśmy cały set na nadchodzące festiwale.
Jak z Twojej perspektywy wypadł ten pierwszy pełnowymiarowy powrotny koncert?
Zespół doskonale przygotowany, świetne flow. Pamiętam, że po pierwszych 5-6 próbach nie było odkrywania numerów, załapaliśmy flow, który w młodych zespołach pojawia się dopiero po roku lub półtorej. Ten stan zaciśniętej pięści, jeśli chodzi o wykonanie. Myśmy to uzyskali po dwóch miesiącach wspólnego grania.
Z mojego punktu widzenia, ten koncert był doskonale zagrany. Wszyscy byli mocno skoncentrowani, więc nie było przerzucania się głupawymi dowcipami, jak to zwykle między Lictzą i mną. Wróciłem bardzo zadowolony, z Litzą gadałem trzy dni później, mówił że jak wrócił z tego koncertu, to wreszcie spokojnie przespał całą noc.
Wykonaliście wyłącznie utwory z pierwszych siedmiu płyt. Tak samo będzie również na najbliższych koncertach?
Tak. Setlisty będą się troszeczkę różnić w każdym mieście. Na pewno będą się różnić finały tych koncertów.
Kto miał największe opory przed reaktywacją zespołu?
Ja. Kiedy zawieszałem działalność, wymęczony ponad 30 latami stania na środku sceny, stwierdziłem że muszę sobie zrobić przerwę. To wisiało nade mną, czekałem na ten moment kiedy wstanę rano i powiem: „Teraz jest czas, żeby dobrze przypierdolić”. Litza mnie ciut zaskoczył, chociaż coś bąkał wcześniej o czymś takim. Ja też bąkałem, że jeśli zrobimy wielki come back to tylko w oryginalnym składzie. Litza powiedział – zagramy festiwale. Kurcze, jest to jakiś pomysł, jeśli doskonale się przygotujemy, to spokojnie damy radę i będzie świetnie. Tak więc mnie było namówić najtrudniej, ale nie wahałem się zbyt długo. Podzieliliśmy się robotą: Litza pilnował spraw związanych z managementem, kwestii organizacyjnych, a ja zająłem się kwestiami artystycznymi, przygotowaniem bandu, ułożeniem setlist.
Duże festiwalowe i halowe koncerty wymagają innej oprawy. Przygotujecie coś ekstra?
Zobaczymy co wymyślimy. Na pewno coś będzie stało (śmiech). Co do pirotechniki, to mam mieszane uczucia, bo pamiętam taki koncert AC/DC z Paryża i tam nie było żadnych efektów pirotechnicznych, a nawet tylko cztery światła, albo pięć. Ja za tymi dymami, ogniami, wybuchami nie przepadam. Jakoś… mi to nie robi. Chodzę tylko zestresowany, kiedy to pierdolnie i spali mi koafiurę. Nie upieram się przy maskowaniu repertuaru efektami wizualnymi. Po prostu tego nie potrzebuję. Stać nas na to, możemy to zamówić, ale nie sądzę żebym specjalnie ku temu dążył.
Kogo zaprosicie w roli gości na halową trasę?
Na pewno wybiera się z nami Pull The Wire – znakomity band, też o długiej historii. I zaprosiliśmy Turbo. Siedzieliśmy sobie z Litzą – może Turbo by z nami zagrało? Raz, że to doskonały band z doskonałą historią, z ogromnym wpływem na mnóstwo rockersów w Polsce. A poza tym przecież my Wojtkowi wisimy przysługę za przysługę sprzed 35 lat, kiedy Turbo nam udostępniło cały swój sprzęt, cały swój backline kiedy Acids zaczynał. Pierwsze próby, już nie w domu na radyjkach i kibelku, tylko na normalnym sprzęcie, wzmacniaczach i bębnach – to wszystko dało nam Turbo wtedy do korzystania. Po trzydziestu paru latach możemy się Wojtkowi i całej ekipie odwdzięczyć. Tak więc skład na jesień wygląda: Pull The Wire, Turbo, Acid Drinkers. Na dziś.
Z liderem Turbo grasz razem w tribute band Orgasmatron…
Niezłe przeżycie. Hoffman wpadł na pierwszą próbę, kiedy Popcorn stwierdził, że nie da rady i musi sobie odpuścić, Wojtek się podpiął, pomyślałem „O kurwa, gram z Hoffmanem”. Inny taki przypadek z gatunku „O kurwa” zdarzył mi się kiedyś na Śląsku, byłem zaproszony na festiwal bluesowy. Poszedłem do kibla, obok mnie sika facet, patrzę „O kurwa, sikam z Piotrowskim z SBB”. Czasami jeszcze „O kurwa” się zdarzy na czyjś temat.
Szyld trasy „Return of The Varran” brzmi jak gotowy tytuł płyty koncertowej.
„Varran Strikes Back – Alive” to był nasz album koncertowy sprzed ponad dwudziestu lat. Licor mówił, że koncerty festiwalowe i być może jesienne będą rejestrowane od razu wpadł mi pomysł na powrót Varrana. Varran to jest osobnik – nie mówię tutaj o gadzie – płci męskiej lub żeńskiej, który zachowuje się w określony sposób, czyli robi pożogę, psuje, przesuwa, przewraca, klnie… Podczas tamtej trasy było paru varanów, takich że „ała”. Połowa wpływów z tournee szła wtedy na straty hotelowe i tak dalej. Po prostu potrafiliśmy zrobić Meksyk jak Led Zeppelin. Sam pamiętam, że wyrzucałem telewizor przez okno, ale nie wyleciał, bo zawisł na kablu z kontaktu.
Po prawie trzech dekadach będzie chyba spokojniej?
Z jednej strony tego waraństwa jest w nas – szkoda, że – trochę mniej, a z drugiej – zobaczymy co się wydarzy. Nigdy nie wiesz, co tej ekipie odpierdoli czasami.
Próbujecie tworzyć nowe kawałki w tym składzie?
Nie próbujemy. Licora nie było w składzie jakieś dwadzieścia parę lat, a robienie nowego albumu nie powinno wynikać z tego, że „fajnie by było nagrać nowy album” lub „ludzie oczekują na nowy album”. Ja to wszystko rozumiem, ale przede wszystkim powinno to wynikać z naszej wewnętrznej ochoty. Tylko i wyłącznie. Wiem, że są pewne oczekiwania – ja sobie to bardzo cenię, ogromnie sobie cenię zainteresowanie naszą ewentualną nową twórczością w tym składzie, ale dajcie nam spełnić własne oczekiwania, bo wtedy najlepiej mi się po prostu działa.
Reaktywacja Acid Drinkers nie oznacza zawieszenia działalności Tommy’ego Gunna?
Absolutnie. Mam gotowe numery na kolejny album pod tytułem „Życie seksualne dzikich” – wiele mówiącym tytułem. Właściwie jest w 90 procentach gotowy. Czekam na cynk od managementu, czy mamy jakieś studio w ogóle, a jeśli się to wszystko znajdzie, to wskakujemy i nagrywamy. Oczywiście live, podobnie jak poprzednią płytę. Dałem chłopakom dość wysoko poprzeczkę – nie bawimy się w żadne zasrane dogrywanie instrumentów, tylko zespół ma być na tyle dobrze przygotowany i sprawny, żeby zagrać live. Led Zeppelin jedynkę nagrał w 12 godzin, my niestety „Serial Suicide” w 14. Dla mnie nagranie i praca studyjna nie jest najsympatyczniejszą częścią tego procesu. Nie przepadam za studyjną robotą, jestem raczej łobuzem scenicznym.
Na zakończenie – czy mógłbyś zaprosić Czytelników Rock Area na Wasze koncerty.
Mesdames et Messieurs. Kłania się Titus z Acid Drinkers. Moi drodzy – jeśli chcecie mieć dobrze dopieszczone uszy, dobrze skopane pupki, to Acid Drinkers wraca na festiwalu „Rockowizna”: Gdańsk, Poznań, Kraków i na jesieni zagramy Warszawę, Wrocław Katowice. Ave Wam i salve!
Rozmawiał: Robert Dłucik

















































