Tag: In Flames
IN FLAMES – 2000 – Clayman
To był z pewnością wyjątkowo intensywny rok dla In Flames (1999): trasa w Europie, w Japonii, pierwsza wizyta w Stanach, ciągły pęd, do tego zakończony wizytą w studiu i nagraniem kolejnego krążka!
IN FLAMES – 1999 – Colony
Wydany w maju 1999 „Colony”, przynajmniej zdaniem autora recenzji, to najambitniejszy lirycznie album In Flames. Napisane, znowu, po szwedzku przez Fridéna, a przetłumaczone na ćwierkot Shakespeare’a za pomocą Niklasa Sundina z Dark Tranquillity teksty skupiają się na szeroko rozumianej religii i duchowności;
IN FLAMES – 1997 – Whoracle
Muzycznie jest to wydawnictwo nierówne, rzeczy genialne mieszają się z utworami zaledwie przyzwoitymi. Co zawsze stanowiło dla mnie zresztą problem, bowiem wielokrotnie spotkałem się z opinią, jakoby był to najdoskonalszy twór In Flames, diamentowe dzieło złotej epoki Szwedów.
IN FLAMES – 1997 – Black-Ash Inheritance (EP)
„Black-Ash Inheritance” to, nie oszukujmy się, półtora premierowej kompozycji. Głównym daniem jest z pewnością „Goliaths Disarm Their Davids” – miażdżyciel metalowych kulek, który z powodzeniem mógłby zawitać w szeregach starszego o dwa lata krążka.
IN FLAMES – 1995 – The Jester Race
To był ostatni gwizdek na skompletowanie składu grupy. Słuchacze byli już zainteresowani „tym całym In Flames”, kontrakt pozwalał na rozwinięcie skrzydeł w studiu, pojawiła się możliwość współpracy z producentem
IN FLAMES – 1994 – Subterranean (EP)
Jesper Strömblad nie próżnował. Gdy na świat przyszło pierwsze, być może niezbyt chwalebne dziecko In Flames, zespół, wzbogacony o studyjnych pałkerów (wierzyć lub nie – wszystkie partie perkusji na „Lunar Strain” nagrał sam lider), Daniela Erlandssona i Andersa Jivarpa, przygotowywał następne wydawnictwo – minialbum „Subterranean”.
IN FLAMES – 1994 – Lunar Strain
Czytelniku! Od dzisiaj przez kilka najbliższych miesięcy (sic!) niedziela na Rock Area kojarzyć się będzie bardzo chłodno, bardzo szwedzko. Wspólnie przebrniemy przez ikonę melodic death metalu, In Flames, „rozłożymy tę sukę na części”, parafrazując świetną rolę Krzysztofa Stelmaszyka.






















































