Tag: death metal
SCHISMATIC – 2022 – The Flame of the Past
Nie mamy tu do czynienia z typowym, prostym graniem, nastawionym na dźwiękowy łomot, lecz by w pełni docenić walory opisywanej płyty, wymaga jest odrobina skupienia i uwagi.
DECAPITATED – 2022 – Cancer Culture
Mocny, skondensowany i wypełniony po brzegi niszczycielską siłą, a każdy jego element idealnie brzmi i współgra w tym muzycznym szaleństwie.
SINSAENUM – 2016 – Echoes Of The Tortured
„Echoes Of The Tortured” to bardzo dobry, starannie zagrany album. Cóż, jego twórcom nie można odmówić muzycznych umiejętności.
ULCER – 2021 – Dead Souls Cathedral
Dość powiedzieć, że najnowsza płyta Ulcera, to żadne rzewne wspominki o archaicznym brzmieniu, lecz porywająca mroczna rozrywka, najwyższej jakości.
FAECES – 2021 – Nihilominus
Już od pierwszych chwil walą z grubej rury, jak warszawska Czajka, nie pozostawiając złudzeń, że ten gęsty strumień srogich dźwięków ciężko będzie zatrzymać.
TRIBULATION – 2018 – Down Below
Growlujący wokalista wypruwa dosłownie flaki, a reszta mu wtóruje w rytm metalowej zadymy. Jest tu coś z death metalu, momentami słychać wpływy doom metalu, by innym razem poczuć się nieco gotycko.
SANDBREAKER – 2021 – Children of the Erg
Nisko, wolno i ciężko – „daleko ponad zwykłą miarę”. Taka idea przyświeca działaniom Sandbreakera i świetnie się w tym sprawdza.
OBSCENITY – 2018 – Summoning the Circle
To krwiste i soczyste danie. Właściwie przyrządzone i ciekawie podane. Smakuje całkiem świeżo, a człek jest po nim syty i kontent.
THY ART IS MURDER – 2013 – Hate
Drugi album Thy Art Is Murder to smakowita – kusząca pozycja dla sympatyków technicznych odmian ekstremalnego metalu. „Hate” to tłusta dawka ciężaru, szybkości i piekielnego chaosu. Muzyka niczym bestia z okładki, nie bierze jeńców tylko zbiera śmiertelne żniwo – ogień i zniszczenie. Przygotujecie się na dźwiękową masakrę!
THUNDERWAR – 2018 – Wolfpack
Byłem przekonany, że „Wolfpack” będzie stanowił stylistyczną kontynuację doskonałego debiutu i w sumie nawet ciężko rozważać inne rozwiązanie. Tak się jednak nie stało – zamiast eksploracji pokładów klasycznego death metalu, panowie zboczyli z kursu zahaczając o nieco inne rejony metalowego grania. W miejsce atmosferycznej korzenności gatunku postawiono barbarzyńską surowość spod znaku black’n’rolla (takie porównanie przyszło mi na myśl). To swego rodzaju mikstura przesycona duchem MOTÖRHEAD z naleciałościami zmetalowionego punka, ale także i skandynawskich odmian drapieżnej prostoty spod znaku chociażby DARKTHRONE.
CADAVER – 2020 – Edder & Bile
Z pewnością to znaczący album na muzycznym rynku. Jeden z najlepszych jakie ukazały się ostatnimi czasy.
LEGION OF WOLVES – 2018 – Bringers Of The Dark Sleep
W tym przypadku, mamy do czynienia z konkretnym albumem, któremu warto poświęcić chwilę uwagi. W zamian, odwdzięczy się interesującą porcją żywiołowej muzyki, której najzwyczajniej dobrze się słucha.
Vedonist – 2013 – „A Clockwork Chaos”
Komu bliskie są metalowe bombardowania siejące spustoszenie na lewo i prawo niech czuje się zaproszony. Vedonist ma dla niego nie lada niespodziankę, wobec której nie przejdzie obojętnie. To nowoczesny, a przy tym techniczny death metal – „A Clockwork Chaos” z pewnością odciśnie swoje piętno wśród wyznawców CIĘŻKICH brzmień i nie ma się co temu dziwić – w przypadku takich dźwięków nie może być inaczej!
CREPUSCOLO – 2019 – You Tomb
Wszytko starannie wyważono, wymieszano i połączono, w efekcie czego powstał bardzo zgrabnie skrojony materiał.



























































