„W sercu słyszę jego wołanie Gotyk powraca, przychodzi noc Nad światem klątwa jak grobowy smutek Nadejdzie koniec czasu i skona światło Ciemność, która wszystko dokoła pochłonie I nie daje nikomu szansy na zbawienie I nie daje nikomu szansy na zbawienie.”
Petr Štěpán „Gotika”
Jeszcze nie tak dawno, bo raptem trzy lata temu uczestniczyłem w jednym z najbardziej magicznych koncertowych wieczorów w moim życiu. Oto bowiem zespół Projekt XIII, który dowodzony jest przez wokalistę Mateja Lipskiego (ex-Bratrstvo Luny) zagrał koncert w wyjątkowej scenerii. Była to bowiem jaskinia Výpustek, która należy do kompleksu jaskiń Morawski Kras nieopodal Brna. Wydarzenie było o tyle magiczne, że zespół zdecydował się ubarwić swój występ projekcjami video-mappingu wyświetlanego podczas wszystkich utworów na skałach jaskini (relację z tego koncertu można przeczytać tutaj: https://www.rockarea.pl/relacje/2023-05-27-projekt-xiii-jaskinia-vypustek-czechy/). Jak się później dowiedziałem występ w jaskini był drugą odsłoną wyjątkowej koncertowej trylogii nazwanej „Kosmos-Ziemia-Dusza”. Dla przypomnienia dodam, że pierwszy koncert tej dość wyjątkowej trylogii zespół zagrał w praskim planetarium. Nadszedł wreszcie czas na ostatnią odsłonę- „Dusza”. Tak jak poprzednio, tak i tym razem wybrano dość wyjątkowe i niecodzienne miejsce. Wybór miejsca koncertu padł na malutką miejscowość (około 500 mieszkańców) znajdująca się zaledwie godzinę jazdy podmiejskim autobusem z Pragi. Pewnie wielu kierowców pędzących autostradą nr 7 będącą odnogą „jedynki” w stronę Niemiec nie zdaje sobie sprawy, że znajdujący się tuż obok drogi Panenský Týnec posiada perełkę, którą wykorzystał zespół Projekt XIII. Tą perełką jest pochodzący z XIV wieku niedokończony gotycki kościół Marii Panny. Niestety różne wydarzenia historyczne, w tym chociażby wojny husyckie czy pożary spowodowały, że do dnia dzisiejszego nie dokończono budowy tej surowej, gotyckiej bryły. 21 metrów długości, 9 metrów szerokości i 20 metrów wysokości bryły w zupełności wystarczyło zespołowi, aby stworzyć niezapomniany wieczór. Także i tym razem zadbano o najdrobniejszy szczegół, który miał dodatkowo ubarwić występ. Zanim do tego przejdę wspomnę o kilku rzeczach, które miały swój wyjątkowy smaczek. Podobnie jak dwa poprzednie występy zespołu tak i ten był szczególnie dedykowany osobom niepełnosprawnym- począwszy od tego,że miejsce koncertu było zupełnie bez barierowe (wśród publiczności był osoby na wózkach), połowa dostępnej widowni była przeznaczona dla osób niepełnosprawnych (każdego rodzaju niepełnosprawności). Dużą część tej widowni stanowili podopieczni domu pomocy w Tloskowie, w której udziela się również wokalista zespołu. Co ważne, zadbano także o merch, gdzie poza płytami czy koszulkami Projekt XIII, można było nabyć niesamowicie pięknie zrobione przez podopiecznych prace plastyczne (różnego rodzaju gliniane figurki i nie tylko), a całkowity dochód był przekazany na działalność domu w Tloskowie.
Ten wyjątkowy wieczór otworzył Jiři Pazour, który swą grą na pianinie sprawił, że słuchało się go będąc wręcz zahipnotyzowanym. Pamiętam, że nieszczególnie przypadła mi do gustu Isiolia, która otwierała wieczór w Výpustku. Tutaj – w Panenským Týncu- Jiři był jej zupełnym przeciwieństwem. Ogromną siłą talentu Pazoura jest to, że prezentując np. kompozycje jak chociażby Smetany interpretuje je po swojemu. I tak na przykład można było usłyszeć „pazourową” wersję fragmentu najważniejszej czeskiej kompozycji jaką jest „Ma Vlast”. Pazour wykonał również – mając na partyturze tylko zarys melodii- interpretację „Duszy”, a więc „projektowego” zamknięcia trylogii. Muszę przyznać, że momentami czułem się jakbym słyszał magię klawiatury Jona Lorda („Pictured within”). To w jaki sposób Pazour zagrał, sprawiło,że aż chciałoby się go słuchać więcej, szczególnie po jego interpretacji jednego z utworów Projektu XIII. Ale niestety czas biegł nieubłaganie i należało ustąpić miejsca zespołowi Projekt XIII. Wiedziałem wcześniej, że podczas występu będzie możliwość obserwowania nie tylko muzyków, ale i przede wszystkim tego co się będzie działo na murach poza nimi za sprawą ruchowych obrazów wyczarowanych video-mappingiem. Część animacji była wręcz ta sama co podczas występu w jaskini, lecz za sprawą równomiernej płaszczyzny murów były one bardziej czytelne, a całość dopełniały koncertowe światła które rozświetlały ściany boczne gotyckiej bryły. Dodatkowym, zapewne niezamierzonym smaczkiem było to, iż szczeliny pomiędzy kamieniami w murach zamieszkują gołębie. Jakże mi się miło zrobiło, kiedy podczas jednego z utworów gołębie zaczęły latać, ale tym razem te animowane. Podczas koncertu wiele razy poczułem ciarki na plecach, jak chociażby w momencie, kiedy zaczęła powstawać animowana gotycka konstrukcja, jakby postanowiono dobudować, dokończyć budowę owej bryły. Sam zespół zaprezentował się wybornie. Podczas koncertu w jaskini, miałem wrażenie, że muzycy są stremowani, lub mocno zmarznięci. Tutaj zaś nic takiego nie miało miejsca i wszystko brzmiało klarownie. Koncert posiadał wiele ciekawych fragmentów, jak chociażby informacja, o tym że w tym roku każdy z muzyków kończy 50 lat. Natomiast Matej przywołał postać Franciszka Palackiego. Wybitnego historyka, propagatora austroslawizmu, organizatora „Zjazdu Słowian” w Pradze w 1848 roku. Dobrą robotę zrobił także realizator dźwięku, który wyciągnął z tego niesamowitego miejsca maksimum, sprawiając, że byłem bardzo mile zaskoczony doskonała akustyką. Po cichu liczę, że ów wyjątkowy wieczór został w całości zarejestrowany i pojawi się w całości na dvd, bo grzechem byłoby nie udokumentować tego wydarzenia.
Mariusz Fabin
Setlista:
1.Intro
2.Průvodkyně Temnotou
3.Ad Radices Tergum
4.Homo Politicus
5.Planety Vášní
6.Angels
7.Svět Strojů
8.Mezi Dobrem a Zlem
9.Maska
10.Vítr Do Peří
11.Raining Sun
12.Proroctví
13.Než Se Rozplynu
14.Svět Je Test
15.Temná Zelená
16.Pisečná


















































