2026.08.13 – TESTAMENT, METAL CHURCH, ARMORED SAINT – Kraków

W samym środku gorącego, sierpniowego miesiąca, firma Knock Out Production sprawiła, że było jeszcze bardziej gorąco. A gorący front tym razem muzyczny, a nie atmosferyczny napłynął do nas zza oceanu. To była prawdziwa ofensywa metalowej klasyki ze Stanów Zjednoczonych. 11 sierpnia na scenie warszawskiej progresji wystąpiły formacje: ARMORED SAINT, NEVERMORE i SAVATAGE (nasza relacja tutaj). Natomiast dwa dni później, w krakowskim Studio mogliśmy podziwiać: ARMORED SAINT, METAL CHURCH i TESTAMENT. Tak naprawdę każda z tych formacji potencjalnie zasługuje na statut gwiazdy wieczoru. Może nie jest to wielka czwórka thrashu, ale tak naprawdę każdy fan muzyki metalowej w głowie ma swoją własną wielką czwórkę. Oczywiście rynek muzyczny rządzi się własnymi prawami. Niestety tylko ten umowny faworyt (METALLICA), jest w stanie samodzielnie zapełnić stadiony. Pozostali z metalowego podium (SLAYER, MEGADETH, ANTHRAX) śmiało mogą wypełnić wielki hale takie jak: Tauron Arena, Atlas Arena czy Arena Gliwice… Niestety tak zasłużone i cenione przez metalową brać marki, jak te które odwiedziły w sierpniu nasz kraj, muszą zadowolić się koncertami w klubach wielkości Progresji czy Studio.  Cieszy natomiast fakt, że koncerty te wyprzedały się niemal w 100 %. Jak również fakt, że widownię stanowili nie tylko długowłosi, siwiejący i łysiejący ramole, z przerośniętym mięśniem piwnym, ale duża ilość osób w naprawdę młodym wieku. Niezbity dowód na to, że szlachetny metal nie rdzewieje.

Czynnikiem łączącym ten warszawski i krakowski koncert była grającą bardziej klasyczną odmianę heavy metalu, pochodząca z Miasta Aniołów formacja ARMORED SAINT. W maju tego roku zespół wydał swój kolejny krążek „Emotion Factory Reset”. Geneza zespołu sięga oczywiście lat osiemdziesiątych. Powstał w 1982 roku, a w 1984r. wydali swój debiutancki album „March Of The Saint”. Swój koncert zaczęli dziesięć minut przed czasem, dzięki takiemu zabiegowi, mogli zaprezentować się nieco dłużej niż przewidywane pół godziny. Ich koncert trwał więc niewiele krócej, niż ten warszawski. Koncertowe setlisty ARMORED SAINT z Warszawy i Krakowa nie pokrywały się jednak w 100 %. Nie sięgnęli na wstępie po cover Judas Priest „Delivering the Goods”, ale zaczęli od razu od pierwszej kompozycji „Close to The Bone” z ich najnowszej płyty, by w kolejnym numerze -„March of the Saint” przenieś się w czasie do debiutu, a potem zaserwować kilka sztandarowych utworów z ich kolejnych albumów. Atrakcyjności i wyjątkowości tego koncertu, dodało bez wątpienia wspólne odśpiewanie refrenu w kompozycji „Can U Deliver”, przez Johna Busha i wokalistę Metal Church Briana Allena, który został niespodziewanie wciągnięty pod mikrofon. Łysogłowy John Bush pozostawił na scenie chyba więcej potu, niż nie jeden amerykański koszykarz podczas meczu NBA. Żywiołowy heavy metal w wykonaniu Armored Saint nadawał się idealnie aby rozgrzać publiczność przed przyjęciem metalu cięższego kalibru. Akurat co do ciężaru gatunkowego, to kolejne atrakcje ułożone były w odpowiedniej kolejności.

Chyba nie ma na świecie fana metalu, któremu byłoby obce logo METAL CHURCH. Pamiętam swoje sztubackie czasy, kiedy ukazały się pierwsze płyty zespołu: „Metal Church” (1984) i „The Dark” (1986). Przyznam się jak na spowiedzi, że w późniejszym okresie, do owego „Metalowego Kościoła” uczęszczałem już zdecydowanie rzadziej. Jednak te pierwsze płyty, w kategorii muzyki metalowej, są dla mnie do dnia dzisiejszego pozycjami kultowymi. Ten krakowski koncert był dla mnie wyjątkowo atrakcyjny, bo koncertowa setlista składała się głównie z kompozycji z tych właśnie albumów. Zaczęli od żywiołowego „Ton of Bricks” i „Start the Fire” z „The Dark”. Potem piękne, bardziej balladowe „Gods of Wrath” z „jedynki”. Znalazło się również miejsce na absolutną nowość – F.A.F.O. z wydanej w kwietniu tego roku, najnowszej płyty zespołu „Dead To Rights”. Potem kolejne klasyki: jeszcze jedna ballada: „Watch the Children Pray” i mroczne „Beyond the Black”. Na zakończenie, nie mogło być inaczej, tytułowy utwór pierwszej płyty, będący oczywiście również nazwą zespołu – „Metal Church”. Trzeba przyznać, że obecny wokalista zespołu Brian Allen, w  kompozycjach śpiewanych oryginalnie przez pierwszy, klasyczny głos zespołu – David Wayne, poradził sobie bez zarzutu. Brian Allen występujący tego wieczoru w koszulce Armored Saint. Jak widać amerykańska, metalowa brać wzajemnie się wspiera.

Po występie Metral Church, nastąpiła nieco dłuższa przerwa, a nad sceną zawisła monstrualna kotara z logiem TESTAMENT. Za zasłoną techniczni dwoili się i troili, bardzo sprawnie przemeblowując scenę. Również kilka minut przed planowanym czasem – godziną 21, z głośników popłynął „Fight for Your Right” Beastie Boys, po czym kotara opadła, ukazując rozgrzanej do czerwoności publice, tą chyba najbardziej amerykańską z amerykańskich formacji metalowych jakie znam. Czemu najbardziej amerykańską? Oczywiście z tej przyczyny, że jej frontmanem  jest rdzenny Amerykanin, potężny Indianin z plemienia Pomo, o równie potężnym głosie – Chuck Billy. Geneza tej kultowej thrash metalowej formacji z San Francisco sięga również początku lat 80, a dokładnie 1983 roku, jeszcze pod nazwą LEGACY, będącą później tytułem ich pierwszego krążka nagranego w 1987 roku. Od tamtego czasu wydali 13 płyt studyjnych. Ta ostatnia „Para Bellum” światło dzienne ujrzała jesienią ubiegłego roku. Paradoksalnie ich twórczość z wiekiem muzyków nie łagodnieje, wprost przeciwnie, staje się coraz bardziej ciężka i agresywna, czego dowodem jest właśnie ich ostatnie muzyczne wydawnictwo. Dało się to odczuć oczywiście również na żywo. Zaczęli od mega szybkiego klasyka z płyty „The New Order” – „Into The Pit”, potem zdecydowanie nowszy już z XXI wieku nie zwalniający tempa „Henchmen Ride”, następnie  powrót do wieku XX tego – „Practice What You Preach”. Z tyłu sceny górowała ogromna grafika ich najnowszego albumu, nie mogło więc zabraknąć i tych najnowszych kompozycji: „For the Love of Pain”, „Infanticide A.I.”, „Shadow People”, „Nature of the Beast” z wyjątkowo ostrym śpiewem, jak również growlem Chucka i kąsającymi gitarami Alexa Skolnicka i Erica Petersona. A że Testament to nie tylko czad, ale i chwile wytchnienia, było więc również miejsce na balladę – „The Ballad”.  Nie zabrakło tego wieczoru także perkusyjnego sola, w którym to swoje umiejętności zaprezentował najmłodszy członek zespołu, perkusista Chris Dovas (rocznik 1998). Koncert zakończyły: „First Strike Is Deadly” i  “Over the Wall” z debiutanckiego „The Legacy”. Jak widać, tego wieczoru było miejsce nie tylko na „nowy” ale  również  i „stary” TESTAMENT.

Kto jednak poczuł testatamentowy niedosyt, może wybrać się  2 kwietnia przyszłego roku (a więc to żaden prima aprilisowy żart) do Tauron Areny Kraków , gdzie zagrają po raz kolejny w Polsce obok Megadeth i Black Label Society.

Marek Toma

Zdjęcia: Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *