W mijającym roku zdarzyło się coś niezwykłego. Po kilkunastoletniej przerwie reaktywowała się jedna z ważniejszych rodzimych formacji progresywnego nurtu – QUIDAM. Ich powrót ubogacił repertuar ważniejszych prog rockowych festiwali. W lipcu zagrali na Ostrów Rock Festivalu (https://www.rockarea.pl/relacje/2025-07-26-27-ostrow-rock-festivalostrow-wielkopolski/, a w sierpniu na Ino Rocku (https://www.rockarea.pl/relacje/2025-08-23-ino-rock-festival-inowroclaw-laka-osiru/. Rok ten, stał również pod znakiem licznych koncertów klubowych. Obszerną trasę koncertową obejmującą 11 miast, odbywali z równie zjawiskową, przeżywającą absolutny rozkwit formacją AMAROK. W ubiegłym roku objeździłem za Quidamem pół Polski, Amaroka również miałem przyjemność oglądać nie tylko tutaj, ale również m.in. w ich rodzinnej Warszawie. Dlatego mam podwójna radość: po pierwsze mogłem oba zespoły zobaczyć jeszcze raz, a po drugie, swoją trasę koncertową nie kończyli w swoich rodzinnych miejscowościach, ale właśnie tutaj, na Śląsku, tym razem w moich rodzinnych, filigranowych (w porównaniu do Stolicy czy Inowrocławia) Piekarach Śląskich!
Występy obydwóch formacji, w żadnym przypadku nie należy traktować jako support i gwiazda główna, to połączony koncert dwóch przyjaźniących się ze sobą zespołów, czyli tzw. Double Hedliner Tour. Przyznam, że nie śledziłem w jakiej kolejności występowali w poprzednich miastach, natomiast w ten niedzielny wieczór, jako pierwszy zaprezentował nam się QUIDAM. Nie była to pierwsza wizyta zespołu w Ośrodku Kultury Andaluzja. Grali tutaj 17 lat temu, a dokładnie 27 listopada 200r roku. Wówczas również promowali wydanie albumu „Alone Together” (nasza archiwalna relacja: https://www.rockarea.pl/relacje/2008-11-27-quidam-piekary-slaskie/). Nie mogło zatem dziwić, że większą część obecnego koncertu stanowiły kompozycje z tegoż rewelacyjnego, wskrzeszonego ponownie do życia krążka. Osobiście ucieszyła mnie również obecność utworów, z moim zdaniem najbardziej niedocenionego, ostatniego jak dotąd studyjnego albumu zespołu „Saiko”, z którego mogliśmy usłyszeć: „Walec” i „sPotrykanie”. Na zakończenia, na bis zaprezentowali natomiast „Not To close”, z płyty „SurREvival” (na reedycję tejże płyty, niezmiernie czekam). Koncert Quidam to z jednej strony niezwykle liryczny klimat, podparty pięknymi solówkami Maćka Mellera i partiami klawiszy Zbyszka Florka, jak również partiami fletu Jacka Zasady, z drugiej zaś strony duża żywiołowość, na którą ogromny wpływ ma charyzma i sceniczne obycie Barka Kossowicza. Koncert Quidam, to również świetna zabawa muzyczną formą. W swoje utwory zgrabnie potrafią wpleść cytaty z rockowego kanonu: „Riders on the Storm” The Doors, „Hush” Deep Purple.
Jeżeli chodzi o formację AMAROK, można bez wątpienia powiedzieć, że odwiedza Ośrodek Andaluzja regularnie. Ostatnia ich wizyty miała miejsce 10 maja 2024, po wydaniu ich ostatniej płyty „Hope”. W lutym 2023 roku promowali tutaj również swój poprzedni album „Hero” (https://www.rockarea.pl/relacje/2023-02-11-amarok-pale-mannequin-piekary-slaskie-o-k-andaluzja/). Koncerty tej formacji , to za każdym razem ogromne wydarzenia, prawdziwa muzyczna uczta. Cieszy niezmiernie, że każdy ich kolejny koncert w tym miejscu, przyciąga coraz liczniejsze grono fanów, reagujące na ich muzykę bardzo entuzjastycznie. Na atmosferę tego grudniowego koncertu, miał bez wątpienia również fakt, że publiczność przeżywała go na stojąco pod scena, jak na prawdziwie rockowy koncert przystało. Jeżeli chodzi o muzykę zespołu to nie tylko niezwykły klimat, na który wpływ ma bogata instrumentarium. Bogaty wachlarz instrumentów perkusyjnych Marty Wojtas, za każdym razem robi ogromne wrażenie. To co wyjątkowo urzeka, to bez wątpienia gitarowe popisy Michała Wojtasa. Jego gitara brzmi bez wątpienia jak Michał Wojtas, ale słychać tutaj również barwę i klimat takich mistrzów ja Mark Knopfler, czy David Gilmour. Lider zespołu również uwielbia sięgać do niekonwencjonalnego instrumentarium. Nie mogło wiec zabraknąć brzmienia Belgijskiego Harmonium ( w naszej gwarze Belgijsko Cyja). Tym razem zabrakło natomiast popisu gry na kosmicznie brzmiącym theraminie. Koncerty zespołu przeżywa się niemal jak jakieś magiczne misterium. To przede wszystkim niezwykły klimat, ale w muzyce Amarok nie brak również prawdziwej rockowej energii. Na tym polu wyróżniał się basista zespołu, a właściwie człowiek orkiestra, grający również na klawiszach, oraz skrzypcach Kornel Popławski. Główny wokal to oczywiście domena Michała Wojtasa, ale w zespole śpiewają obecnie praktycznie wszyscy. W swoich autorskich kompozycjach z płyt „Hope” wokalnie zaprezentowała się również sekcja rytmiczna: Konrad Zieliński („Welcome”) i Kornel Popławski („Queen”). Duże wrażenie robiła również kompozycja „Hope Is”, na której klimat wpływ miały wokalne monologi Marty Wojtas.
To chyba już ostatnie takie wydarzenie przed sylwestrowo- karnawałowymi pląsami w tym piekarskim ośrodku. Zapowiedzi przyszłorocznych koncertów, organizowanych przy współpracy z Independent Music Market dowodzą, że znów będzie warto odwiedzić ten mały punkt, na muzycznej mapie Polski.









Marek Toma
Zdjęcia: Mateusz Wieczorek

















































