Amerykańska formacja THE STEEPWATER BAND, odbywa obszerną trasę po Europie, obejmującą również nasz kraj. Zagrali już w Gorzowie Wielkopolskim, Gliwicach, Jaworznie, Imielinie, Radlinie, a mają jeszcze w zanadrzu koncerty w Warszawie, Olsztynie, Gdyni, Białymstoku i Suwałkach.
Jednak jeden z koncertów, właśnie ten w Kato Blues Faces, wyróżnia się od wcześniejszych oraz od tych które jeszcze przed nami. Był to koncert w 100 % akustyczny. Na scenie zabrakło również tradycyjnego zestawu perkusji. Panowie: Jeff Massey, Eric Saylors, Joe Bishop, Joe Winters, zabrali ze sobą wiosła i jeden bęben, którego rytm dopełniał akustyczne brzmienie gitar. Jednak muzyczna iskrzyła energia nie mniejsza, niż byłby to koncert w pełni elektryczny. Gdyby nie bujniejsza broda, wokalisty i gitarzysty grupy Jeffa Masseya, można było odnieś wrażenie, że na scenie pojawił się żywy Kurt Cobain. Kolejnym istotnym elementem, który wyróżniał ten koncert od pozostałych, nie trzeba było się martwić, że może zabraknąć biletów. Wydarzenia kulturalne w Kato Blues Faces, są czymś bezcennym, a więc zgodnie z tradycją, są to imprezy niebiletowane. Należało się jednak martwić o to, czy znajdzie się miejsce w kameralnej przestrzeni klubu, który faktycznie (zresztą nie pierwszy już raz) pękał w szwach. Jesienny aura raczej nie pozwalała, aby koncert mógł odbyć się na plenerowej, ulicznej scenie tegoż klubu. Za sprawa muzyki mogliśmy się jednak poczuć, że przenieśliśmy się z jesiennej ponurej, polskiej rzeczywistości do rodzinnego miasta muzyków Chicago, albo w bardziej cieplejsze rejony Missisipi, Giorgii czy Alabamy.
Jeżeli chodzi o repertuar, tego wieczoru zagrali zarówno swoje sztandarowe numery, zaczynając od „Silver Lining”, oraz wiele utworów z ich ostatnich dwóch albumów, nagranych podczas pandemii w 2022 roku: „Turn Of The Whell” i „Re- Turn Of The Whell”( „Broken Spirit Blues”, „Shift”, „Found”, „Please In Beliver”…) Nie mogło zabraknąć kompozycji tytułowej „Turn Of the Whell”, której wersja akustyczna znalazła się również na płycie studyjnej. Sięgnęli również do klasyki gatunku. Zagrali m.in.: bluesowy standard „Key To The Highway”, „ I Wanna By Loved” Williego Dixona, „Little Queenie” Chucka Berrego, „Positively 4th Street”Boba Dylana. Swój dwuczęściowy, obszerny set zakończyli kompozycją „Statesboro Blues”, z repertuaru The Allmans Brothers Band.
Był to kolejny, niezapomniany wieczór w Kato Blues Faces. Przypuszczam, że ten rok jeżeli chodzi o muzyczne wydarzenia katowickiego klubu, nie został jeszcze zamknięty, a kolejny rok przyniesie nam jeszcze większą dawkę muzycznych wrażeń.


Marek Toma
















































