Rozstrzał stylistyczny wykonawców mógł budzić pewne obawy, ale koniec końców taki koktajl sprawdził się bardzo dobrze.
Na dobry wieczór dostaliśmy słoweński XSkull8, w którego utworach słychać było jednak sporo inspiracji amerykańskimi kapelami. Linkin’ Park na przykład. W jednym z kawałków znalazło się również miejsce na cytat z The Last Resort” Papa Roach.
Kwartet zaczynał przy dość skromnej widowni, ale z czasem sala zaczęła się zapełniać. Jak na support – przyjęcie mieli więcej niż życzliwe.
Po nich na scenie zameldowali się panowie z Ugly Kid Joe. Kapela miała swoje „pięć minut” w latach dziewięćdziesiątych, weszła na top dzięki hitom „Everything About You” i Cats In The Cradle”, ale równie szybko z niego spadła. Nadal jednak ich muzyka świetnie sprawdza się na żywo. Whitfield Crane (niegdyś krótko związany z Life of Agony) dobrze wie jak wciągnąć publiczność do zabawy. Popisał się nawet znajomością dwóch polskich słówek – „dziękuję” i „skacz”.
Widać było, że wspólne granie wciąż sprawia im frajdę. Na finał oczywiście „Everything About You”, poprzedzony coverem Motorhead „Ace of Spades”. Temperatura w „pięknej, klimatyzowanej sali” (courtesy of Piotr Bałtroczyk) P23 niebezpiecznie wzrosła.
Krótka przerwa techniczna i o 21.00 (punktualność rozpoczynania koncertów jak w szwajcarskim zegarku) Life Of Agony ruszyli z „Seasons”. Podczas obecnej trasy nowojorczycy celebrują 30 rocznicę premiery „Ugly”. Drugi album w ich dyskografii był pomostem między genialnym „River Runs Red”, a późniejszymi – lżejszymi, bardziej piosenkowymi dokonaniami.
Muzycy zaprezentowali materiał z „Ugly” w całości, co więcej – zgodnie z oryginalną tracklistą. Keith Caputo tym razem był w dużo lepszej formie wokalnej niż podczas marcowego koncertu w Krakowie. Po trzech dekadach kawałki z „Ugly” nadal robią wrażenie. „Lost At 22”, tytułowy, czy cover Simple Minds „Don’t You Forget About Me” – ciary.
Na bis poleciały trzy klasyki z „River Runs Red”: tytułowy, „Through and Through” i na finał „Underground”. Trochę szkoda, że tym razem (nomen omen) zabrakło „This Time”. No i czegoś z późniejszych albumów. Maybe next time?
Zarówno Life of Agony, jak i Ugly Kid Joe koncertowali już w tym roku w naszym kraju. Nie zaszkodziło to jednak frekwencji w Katowicach. Rock lat 90 nadal ma tę moc. Warto było się wybrać do P23…
Robert Dłucik





















































