2025.10.12 – WANDA JOHNSON – Katowice, Kato Blues Faces

Wbrew powszechnym opiniom najbardziej bluesowym miesiącem roku jest w naszym kraju październik. Owszem, Polski Dzień Bluesa obchodzimy obligatoryjnie 16 września. Wiadomo – rocznica urodzin B.B. Kinga zobowiązuje. Ale to jednak październik obfituje w najwięcej wydarzeń adresowanych do miłośników tegoż gatunku muzycznego. Zwłaszcza w Katowicach, legendarnej bluesowej kolebce. Od dekady celebrujemy przecież w październiku koncerty pod szyldem Szlaku Śląskiego Bluesa. Czterokrotnie dłuższą październikową tradycję ma kultowy Rawa Blues Festival. A w tym roku śląscy blues-fani dostali jeszcze coś na dokładkę. Taki ekskluzywny bonus dla nienasyconych żywego grania. I to od razu nazajutrz po Rawie. W niedzielny wieczór dwunastego października trafiliśmy bowiem do muzycznego raju za sprawą koncertu Wandy Johnson w Kato Blues Faces.

Udanych koncertów trochę już w tym klubie mieliśmy. Poziom stale rośnie. Omawiany przypadek to niemal szczyt Olimpu. Wanda Johnson w środowisku znawców bluesa ma naprawdę wysokie notowania. Pochodząca z Południowej Karoliny czarnoskóra śpiewaczka od lat udanie łączy blues, soul, R&B i gospel. Triumfowała na Chicago Blues Festival i wielu innych scenach USA. Objechała pół świata. Ośmiokrotnie odwiedzała już Polskę. Obecna trasa europejska związana jest z promocją jej najnowszej płyty. To album koncertowy, który zarejestrowany został w ubiegłym roku w Gliwicach. Stąd też nosi najbardziej przewidywalny z możliwych tytuł – „Live In Poland”. Oczywiście był dostępny w przerwie koncertu. Długa kolejka dowiodła, że cieszył się niezłym zainteresowaniem.

Koncert rozpoczął się trochę nietypowo. Śpiew naszej Divy Bluesa poprzedził bowiem chórek złożony z publiczności. Zaledwie kilka dni wcześniej Wanda obchodziła swe urodziny. Huknęło zatem gromkie „Sto lat”. Solenizantka otrzymała też ogromny bukiet. Nie kryła zaskoczenia. Ot, taka nasza polska gościnność. Swojsko zrobiło się już na wstępie. A dalej było tylko lepiej. I to po raz kolejny przy nadkomplecie frekwencyjnym. Niemal połowa fanów bluesa obserwowała przebieg wydarzenia przez szybę z pozycji chodnika. A jak wiemy – tegoroczny październik do najcieplejszych nie należy. Niewątpliwie otuchy dodawała im jednak dobiegająca z klubu muzyka.

Trochę obawiałem się okrojonych aranżacji utworów Wandy. Wokalistce towarzyszyła wszak zaledwie dwójka muzyków. Na gitarze zagrał Austin Brashier a na klawiszach Nate Smith. To zupełnie wystarczyło, aby rozgrzać i tak już całkiem ciepłe wnętrza Kato Blues Faces do czerwoności. A nieobecną sekcję rytmiczną zastąpili zgromadzeni w klubie słuchacze. Równomierne wyklaskiwany przez nas rytm zabrzmiał lepiej niż niejedna perkusja.

Repertuar występu w znacznym stopniu nawiązywał do programu płyty „Live In Poland”. Innymi słowy – prezentował same atuty sceniczne Wandy i jej współpracowników. Od „Good Night & Good Morning” poprzez „Believe Me Baby” aż do „I Apologize”. Pięknie wybrzmiał też cover Joe Bonamassy – „Asking Around For You”. W drugiej części pojawiły się „It’s All Good”, „Good Home Lovin” czy wyśpiewane wspólnie z uczestnikami koncertu „Leave Your Key”. Na bis przygotowali nam standard „Down By The Riverside”. Lepiej nie można!

Zasługą szefostwa KBF jest niezmiennie dobra akustyka wnętrza sali. Odstępstwa od normy nie uświadczyłem. Wszystko brzmiało dynamicznie, selektywnie i bez uszczerbku dla bębenków. Czyli tak, jak powinno się prawidłowo nagłaśniać imprezy muzyczne.

Ogromnie się cieszę, że miałem przyjemność wziąć udział w tym wydarzeniu. Mimo miesiąca obfitującego w różne konkurencyjne imprezy (patrz akapit nr 1) warto było wygospodarować jeszcze kilka chwil i przeżyć kolejny bajeczny koncert na Staromiejskiej 13. Pod tym adresem dzieją się rzeczy niezwykłe. Tutaj mieszka Blues!

Tekst: Michał Kass

Zdjęcia: Agnieszka Cieślik


Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *