W ostatnią sobotę kalendarzowego lata, 20 września, w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie, miało miejsce wydarzenie niezwykłej wagi! Wyjątkowo ważne osobowości w propagowanej ambitniejszej odmiany muzyki rockowej, Artur Chachlowski i Ryszard Kramarski, postanowili połączyć sprawcze siły, aby wspólnie uczcić swoje jubileusze. I trzeba przyznać, że udało im się zrealizować to niełatwe przedsięwzięcie, z wielką klasą!
Jubileuszowa uroczystość podzielona została na dwie części. Zanim to miało nastąpić, przywitali nas ze sceny dwaj szanowni jubilaci, Artur Chachlowski i Ryszard Kramarski. Ich wspólna rozmowa okazała się świetnym prologiem do tego, co miało nastąpić w dalszej fazie tego niezwykłego wieczoru. Panowie wypytywali się nawzajem jak zaczynała się ich muzyczna droga. Były również pytania pozornie najłatwiejsze, a okazały się być z gatunku tych najtrudniejszych, czyli jaką płytę (tylko jedną jedyną) wzięliby z sobą na bezludną wyspę?
Artur Chachlowski wieloletni propagator muzyki progresywnej, redaktor muzyczny, recenzent, prezenter radiowy, chodząca encyklopedia wiedzy muzycznej, celebrował w tym dniu 30-tą rocznicę powstania swojej radiowej, a także portalowej wizji – MAŁEGO LEKSYKONU WIELKICH ZESPOŁÓW. Drogi redaktor, w telegraficznym skrócie podzielił się z nami jak przebiegała jego radiowa kariera, począwszy od Radia Kraków, poprzez Radio Alfa, internetowy portal Mały Leksykon Wielkich Zespołów, aż do jego obecnej działalności w Rock Serwis FM. Nie wspomniał chyba jedynie o swoich wieloletnich publikacjach w prasie muzycznej. Osobiście, jego artykuły w Metal Hammerze, były dla mnie zawsze głównym bodźcem do tego, aby sięgać po to czasopismo. Co do tego najtrudniejszego pytania, uchylając rąbka tajemnicy, na bezludną wyspę zabrałby ze sobą „The Wall” grupy Pin Floyd.
Jego wieczorna cześć uroczystości została zrealizowana w bardzo oryginalny sposób, jakby prowadził audycję muzyczną na żywo, zapraszając na scenę ważne dla siebie osobowości muzyczne, ale nie tylko muzyczne. Jego pierwszym gościem, była Pani Renata, najwierniejsza słuchaczka jego radiowych audycji. Portem na scenie zaprezentowali się niezwykle ważni dla naszego jubilata artyści, w krótkich akustycznych setach. Jako pierwszy wystąpił rodzimy, bardzo niszowy artysta, o pseudonimie COLIN CLUE. Okazuje się, że był to jego absolutny debiut sceniczny. Zaprezentował specjalnie napisaną na ten jubileusz kompozycję „Anniversary Song”. Zbiegiem okoliczności, córki Artura i Colina mają na imię Katarzyna, nie mogło wiec zabraknąć przepięknej ballady „Kate”. Wybrzmiała również bardzo beatlesowska kompozycja „Girl In Univorm”. Kolejny muzyczny gość przyjechał do Krakowa aż z Norwegii. Morten Clason, jednoosobowy przedstawiciel formacji THE WINDMILL, zaprezentował w akustycznej wersji małą próbkę muzyki tej ciekawej formacji. Bez wątpienia, dużą atrakcją byli kolejni goście -„Galahad Stripped”, czyli wokalista Stu Nicholson i klawiszowiec Dean Baker, legendarnej, brytyjskiej grupy GALAHAD. Ich krótki set składał się nie tylko ze swojego repertuaru: „Guardian Angel”, „This Life Could Be My Last”, „The Last Goodbye”, ale także z coveru grupy Rammstein „Main Hertz Brennt”.
Po krótkiej przerwie, kiedy wybrzmiały trzy teatralne dzwonki, rozpoczęła się celebracja drugiego z jubileuszy, 25-lecia istnienia dowodzonej przez Ryszarda Kramarskiego formacji MILLENIUM. Ryszard Kramarski, to bez kozery można powiedzieć, człowiek instytucja. Jego zasługi w propagowaniu ambitnej muzyki rockowej są nieocenione. Bo przecież oprócz MILLENIUM, równolegle funkcjonują inne jego muzyczne projekty: TRK PROJECT, FRAMAURO, FATHERSON. Jeżeli chodzi o propagowanie dobrej muzyki, to przede wszystkim szef prężnie działającej wytwórni płytowej LYNX Music, muzycznej stajni, która wypuściła w świat niezliczone ilości albumów, ciekawych, ambitnych młodych zespołów i projektów, głównie z muzyką, z kręgu rocka progresywnego, ale nie tylko. O tym, że Ryszard Kramarski otwarty jest nie tylko na prog rocka może świadczyć fakt, że na bezludna wyspę wziąłby ze sobą płytę „Out Of The Blue” Electric Light Orchestra.
Drugą część jubileuszowej gali stanowił uroczysty, dwugodzinny koncert zespołu Millenium. Chociaż stwierdzenie, że był to koncert Millenium, jest pewnym niedopowiedzeniem, bo tak naprawdę był to koncert łączący wszystkie muzyczne wcielenia Ryszarda Kramarskiego. Oprócz repertuaru Millenium, w koncertowej set liście znalazły się również kompozycje TRK Project, Framauro i Fatherson. Na scenie zaprezentował się wiec żelazny skład formacji Millenium i TRK Project: mistrz ceremonii Ryszard Kramarski (instrumenty klawiszowe), Piotr Płonka i Marcin Kruczek (gitary), Krzysztof Wyrwa (bas), Grzegorz Bauer (perkusja), Łukasz Płatek (saksofon). W kompozycjach, z tych najnowszych płyt grupy Millenium śpiewał oczywiście obecny wokalista, najmłodszy wiekiem i stażem w zespole David Lewandowski („A World Full of Spies”, „Name on the Sand”, „Envy”, „Hope Dies Last”, „The Sounds of War”). Natomiast w starszych utworach, zaprezentowali się byli wokaliści zespołu, Łukasz Gałęziowski („Light Your Cigar”) i Marek Smelkowski („When I Fall”). Nie tylko oni dzierżyli tego wieczoru mikrofon. W kilku kompozycjach z płyty Fatherson zaśpiewał Michał Kramarski. A wspólnie z ojcem zaprezentowali utwór „Like Father Like Son” Framauro. Prawdziwą ozdoba tego koncertu, był bez wątpienia jeszcze jedna kompozycja Framauro „Records From My Shelf”, w tekście którego padają nazwy prawie wszystkich fascynacji muzycznych autora (nie tylko Electric Light Orchestra mu w głowie gra). I tutaj jeszcze raz tego wieczoru, na scenie pojawił się Stu Nicholson. To nie koniec atrakcji, bo ogromne wrażenie robiły kompozycje z repertuaru TRK Project, w których zjawiskowo zaśpiewała Anna Batko. I tak naprawdę, do pełni szczęścia zabrakło jedynie jeszcze jednego pięknego głosu – Karoliny Leszko, która śpiewała na wcześniejszych płytach TRK Project. Nie mogło oczywiście skoczyć się bez bisu. Zabrzmiał utwór, którego nie można było pominąć , „Born in 67”.
Ciągły ruchy personalny na scenie, kreował i potęgował bogactwo wrażeń. Dobre nagłośnienie i bogata oprawa świetlna również pozytywnie wpływały na odbiór muzyki. Mimo, że Millenium nie koncertuje nader często, widziałem zespół na żywo już wielokrotnie, jednak taki koncert jak ten w Nowohuckim Centrum Kultury, zdarza się raz na 25 lat. Już za 5 kolejnych lat, kolejny okrągły jubileusz! Do tego czasu dyskografia zespołu pewnie powiększy się o wiele pięknych albumów. Wierzę więc, że warto będzie czekać.
Tekst: Marek Toma
Zdjęcia: Piotr Spyra



















































