2025.09.19 –  MOONRISE – Piekary  Śląskie. O.K Andaluzja

Stwierdzenie, że MOONRISE jest zespołem stricte studyjnym,  od pewnego czasu stało się  po prostu nieaktualne. Takim przełomowym wydarzeniem w historii grupy był bez wątpienia ich występ na festiwalu w Szczawnie – Zdroju latem 2023 roku. Od tamtej pory, można było zobaczyć zespół na żywo już kilkakrotnie. Sam miałem przyjemność uczestniczyć w ich może i kameralnych, ale bez wątpienia niezwykłych koncertach w Przeciszowie, w grudniu 2023 roku, oraz w Kluczach, dokładnie nie rok później, w grudniu 2024 roku.  Oba te koncerty nawiązywały do  tematu podroży, oczywiście w różnych kontekstach tego słowa. Podobnie było podczas sobotniego koncertu który miał miejsce w piekarskim Ośrodku Kultury Andaluzja.

Biorąc kwestię podróży dosłownie, tym razem nie musiałem się nigdzie przemieszczać, jak miało to miejsce przed rokiem, kiedy wybrałem się do Kluczy, rodzinnego miasta lidera zespołu Kamila Konieczniaka. Tym razem zespół zmuszony był kluczyć po krajowych drogach, aby dotrzeć do moich rodzinnych, górnośląskich peryferii.

Podobnie jak podczas ubiegłorocznego koncertu, zespół zabrał nas w muzyczna podróż, która obejmowała wybrane kompozycje ze wszystkich 4 albumów studyjnych: „The Lights of a Distant Bay” z 2008 r. („Antidotum”, The Lights of a Distant By”, „In The Labirynth of a Dream”) , „Soul’s Inner Pendulum” z 2009r. („Icarus”, „Angels’ Hidden Plan”, „Empty Lines”, „Stopover – Life” z 2012r. („Flyin in Empty Lands”, „Surrender To Win”,  „Mr Strange”), i „Travel Within” z 2019 r. („The Answer”, „Dive”, „Little Stone”, „Time”, „Calling Your Number”).  Tym razem usłyszeliśmy jednak coś więcej, bo premierowo wybrzmiała tytułowa kompozycja z ich najświeższej, tegorocznej produkcji, Ep-ki „Single Game”, będąca muzyczną opowieścią o osobistych, emocjonalnych przemianach.

Marcin Staszek, wokalista zespołu świetnie wprowadzał publiczność w filozoficzne aspekty, ambitnych tekstów, które może przekazywać swoim śpiewem.  Trzeba docenić jego wokalny warsztat, świetne wibrato, a wspomniana najnowsza kompozycja pokazuje, że dobrze radzi sobie również śpiewając falsetem. Perkusja Grzegorza Bauera wynosi kompozycje na wyższy poziom. Jego gra to nie ułańska szarża, a dźwiękowa finezja. Wracając do lidera zespołu, Kamil Koniecznie to prawdziwy człowiek orkiestra,  jego klawiszowe motywy są prawdziwą dźwiękową duszą, potrafi również zniwelować fizyczny brak gitary basowej. Równie dobrze radzi sobie, kiedy odchodzi od swojego zestawu klawiszy, chwytając za gitarę elektryczną. Nie da się jednak opisać tego, co w kwestii gitary elektrycznej, wychodzi spod palców Marcina Kruczka. Jego solówki sprawiają, że słuchacze mogą unieść się ponad swoimi krzesełkami.  W kwestii gitar, muszę przyznać, że wielkie wrażenie zrobił na mnie tegoroczny, warszawski koncert Satrianiego i Vaia. Jednak będąc w piekarskiej Andaluzji, wsłuchując się z zamkniętymi oczami, w gitarowe dźwięki, jakie serwuję Marcin Kruczek  i Kamil Konieczniak, miałem wrażenie, że tego wieczoru grają  dla nas sam maestro David Gilmoure i Andy Latimer!

Tak się składa, że ostatnio dosyć często mam przyjemność  przeżywać koncerty Moonrise,  bądź to z nośnika fizycznego, bowiem ich koncerz z Przeciszowa został wydany w formie DVD (recenzja: https://www.rockarea.pl/recenzje/moonrise-2024-dvd-live-in-przeciszow/), ale przede wszystkim na żywo! Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości zespół będzie koncertować jeszcze więcej.

 Marek Toma

Zdjęcia: Zygmunt Maczek


Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *