2024.10.18 – OLDBREAKOUT – Piekary Śląskie, O.K. Andaluzja

Tadeusz Nalepa opuścił nas na zawsze siedemnaście lat temu. Zostawił jednak po sobie muzykę, która jest ponadczasowa. Jego dorobek – zwłaszcza ten z okresu istnienia grupy Breakout – żyje w dźwiękach kolejnych pokoleń adeptów bluesa i rocka nad Wisłą. O tym, że pamięć o artyście trwa można się przekonać chociażby rokrocznie na festiwalu Rawa Blues, ale też na innych imprezach tematycznych, poświęconych wyłącznie Ojcu Polskiego Bluesa.

Pamięć o twórczości Nalepy oraz Miry Kubasińskiej (wokalistki Breakout i zarazem żony Tadeusza) podtrzymują również jego dawni współpracownicy. W ostatnich latach jak grzyby po deszczu pojawiają się przeróżne inicjatywy artystyczne z udziałem byłych członków zespołu Breakout. Warto przypomnieć, że przez skład tej grupy (jak i późniejszego zespołu solowego) przewinęło się wielu wybitnych muzyków. Z sobie tylko znanego powodu Tadeusz Nalepa często zmieniał współpracowników, zatem jest w naszym kraju wielu takich, którzy mogą się pochwalić wspólną grą z legendarnym twórcą.

Historia projektu posługującego się nazwą Oldbreakout sięga roku 2013, kiedy to w podwarszawskim Józefowie odbyła się impreza upamiętniająca dorobek Tadeusza Nalepy. Po raz pierwszy od wielu lat na jednej scenie zebrali się niemal wszyscy żyjący wtedy jeszcze członkowie dawnej grupy. Sukces wspólnego występu sprawił, że część z nich postanowiła dalej muzykować pod tą nazwą mimo obiekcji prawnych spadkobierców Nalepy, w tym jego syna Piotra, który od początku wnosił zastrzeżenia co do zasadności posługiwania się legendarnym szyldem. Tadeusz Trzciński, Zbigniew Wypych, Krzysztof Dłutkowski, Józef Hajdasz i Winicjusz Chróst postanowili jednak pójść za ciosem i oprócz wspólnych koncertów zebrali się w studiu nagraniowym. Efektem tego działania była zrealizowana w 2014 roku premierowa płyta „Za głosem bluesa idź” z tekstami poety Bohdana Loebla, również wieloletniego współpracownika Nalepy. W nagraniach pomógł weteranom wielki fan twórczości Nalepy – gitarzysta i wokalista Kazimierz Pabiarz.

Koleje losu – jak również wzajemne nieporozumienia – sprawiły, że z roku na rok coraz mniej pozostawało w składzie Oldbreakout oryginalnych członków zespołu Breakout. Obecnie w grupie tej występuje już tylko jeden muzyk mający cokolwiek wspólnego z dawnym zespołem. Jest to harmonijkarz Tadeusz Trzciński, który brał udział w nagraniu klasycznych płyt „Blues”, „Mira”, „Ogień” i „Karate”. Partneruje mu basista Bogusław Maciej Kubicki, który wprawdzie nie zaistniał na żadnym studyjnym albumie Breakout, ale grał na koncertach grupy pod koniec jej działalności. Pojawił się też na solowej płycie Tadeusza Nalepy – „To mój blues”. Wspomnianą dwójkę wspomagają młodzi muzycy – wokalista i gitarzysta Marcin Kołdra, gitarzysta Sławomir Burakowski oraz perkusista Łukasz Biliński. Aktualnie zespół nie tworzy już nowych kompozycji, skupiając się wyłącznie na przypominaniu klasyki. Sięga nie tylko po evergreeny Breakout ale także prezentuje na żywo wybrane utwory z późniejszej solowej kariery Nalepy. Dobrze się składa, bo akurat ten repertuar traktowany jest przez inne „tribute bandy” raczej po macoszemu.

Stali bywalcy Piekarskich Wieczorów Bluesowych mieli już zatem okazję widzieć zespół na żywo, gdyż bieżący występ grupy w Ośrodku Kultury „Andaluzja” był jej trzecim w tym miejscu. Zapotrzebowanie na tego rodzaju koncerty nadal jest jednak ogromne, o czym świadczyła wysoka frekwencja na sali. Warto podkreślić, że wśród publiczności obok długoletnich fanów Nalepy znaleźli się też tacy, którzy dorobek legendarnego twórcy poznają dopiero teraz dzięki zbiorom płytowym swoich rodziców bądź dziadków.

Grupa rozpoczęła swój występ od utworu „Rzeka dzieciństwa”. Od samego początku słychać było, że aktualny skład ma za sobą wiele godzin prób i wspólnych koncertów. Całość cechowała imponująca forma wykonawcza i doskonałe współbrzmienie poszczególnych partii instrumentów. Do tego Marcin Kołdra doskonale imituje sposób śpiewania Nalepy, co jeszcze bardziej przybliżyło aranżację do klasyki znanej z płyt. Świetnie wypadły zatem numery w rodzaju „Ona poszła inną drogą” czy też solowy „Nauczyłem się niewiary”. Lider składu – Tadeusz Trzciński – mimo ukończonych osiemdziesięciu lat zadziwia witalnością no i przede wszystkim niebywałą werwą podczas solówek harmonijki ustnej. Co ciekawe – dodatkowe partie tego instrumentu pojawiły się nawet w tych kompozycjach, w których pierwotnie ich nie przewidziano. Nowy blask zyskały dzięki temu numery „Nocą puka ktoś” czy najmocniejszy punkt wspólnej płyty Nalepy i zespołu Dżem – „Ten o tobie film”.

Ze zrozumiałych względów najsilniejszą reprezentację w setliście stanowiły piosenki znane z ikonicznej płyty „Blues”. Wzruszająca jak zawsze ballada „Co się stało kwiatom” dobrze kontrastowała z niemal hard-rockowym „Pomaluj moje sny”. Z kolei utwór „Gdybym był wichrem” stanowił pretekst dla kilkuminutowej solówki gitary basowej Bogusława Macieja Kubickiego. Nie zabrakło także popisu perkusisty w mocno rozbudowanej wersji numeru „Karate”. Kolejną odskocznią z solowego dorobku Nalepy był natomiast skoczny „Sen szaleńca”. Trochę szkoda, że zabrakło na scenie żeńskiego głosu, przez co wszystkie piosenki znane z wykonań Miry Kubasińskiej musiały tym razem pójść w odstawkę.

Finał koncertu to już same kamienie milowe polskiego rocka. Najpierw „Oni zaraz przyjdą tu” a potem niezwykle wymowna „Modlitwa”. Trzciński zadedykował ją ze sceny nie tylko Tadeuszowi i Mirze, ale wszystkim muzykom związanym z Breakout, którzy w ostatnich latach przeprowadzili się na „drugi brzeg tęczy”. Trudno też wyobrazić sobie inny bis niż „Kiedy byłem małym chłopcem”. A po występie – jak to zwykle w „Andaluzji” bywa – rozdawanie autografów i pamiątkowe zdjęcia. Dla chętnych także możliwość uzupełnienia kolekcji płytowej.

Warto wspierać takie inicjatywy. Coraz mniej jest przecież okazji, aby posłuchać na żywo kanonu polskiego rocka w wykonaniu oryginalnych artystów z tamtej epoki. Cieszmy się zatem takimi koncertami, póki jeszcze na to czas.

Tekst: Michał Kass

Zdjęcia: Zygmunt Maczek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *