2022.10.12 – ARENA – Piekary Śląskie

Pandemia sprawiła, że dwa razy przekładana była trasa koncertowa tej neoprogresywnej supergrupy. Sylwetki muzyków z plakatów reklamowych, już od dawna, jakby cierpliwie czekały na ten dzień. Panowie tego wieczoru faktycznie wyglądali dokładnie tak, jakby przed chwilą wyszli z owych plakatów. Okazało się, że oczekiwania na ten koncert były ogromne, o czym świadczy frekwencja. Koncert praktycznie został wyprzedany. Około 300 sympatyków muzyki progresywnej szczelnie wypełniły salę piekarskiego Ośrodka Kultury Andaluzja. Sięgając pamięcią wstecz, taka sytuacja miała miejsce dosyć dawno, na pewno podczas Festiwalu Perkusyjnego, kiedy gwiazdą wieczoru był perkusista Deep Purple Ian Paice, albo podczas jednego z wielu, w tym miejscu, koncertów RPWL, gdy zespól ten przyjechał z repertuarem grupy Pink Floyd. Wcześniej piekarską Andaluzję odwiedzały również inne czołowe formacje neoprogresywnego panteonu, chociażby brytyjski Galahad, czy niemiecki Sylvan.
Koncert brytyjskiej Areny, wyprzedzał o kilka dni oficjalną premierę ich najnowszego albumu „The Theory of Molecular Inheritance”, którą zaplanowano na 21 października. Na szczęście album, we wszelkich formatach, ku uciesze fanów, był już dostępny na stoisku z merchem. W koncertowej set liście znalazło się również miejsce na trzy nowe kompozycje, chociaż trasa ta nie była planowana jako tour promujący nową płytę, lecz szereg koncertów podsumowujących 25 lecie działalności zespołu. Set lista ułożona została więc bardzo przekrojowo, zahaczając o wszystkie wydane dotychczas płyty zespołu, a studyjnych wydali dotychczas dziesięć. Najobszerniej potraktowany został materiał z płyty „The Visitor” z roku 1998, z którego wybrzmiały aż 4 kompozycje.
Nowy wokalista zespołu miał wiec nie lada zadanie, bo musiał się zmierzyć z materiałem, wykonywanym przez jego poprzedników, a przed nim mikrofon dzierżyli tacy wokaliści jak: John Carson, Paul Wrightson, Rob Sowden i Paul Manzi. Osobiście nie miałem wątpliwości, że Damian Wilson sobie z tym materiałem poradzi, wszak to chyba najbardziej doświadczony wokalista, wśród wyżej wymienionych. Tak naprawdę chodząca księga muzyki progresywnej, śpiewając wcześniej w takich uznanych progresywnych markach jak Landmarq, Threshold, Headspace, tworząc również albumy m.in.: z Rickiem Wakemanem, Arjenem Lucassenem, Peterem Gee oraz solo. Damian Wilson operuje również wyższą skalą głosu, w porównaniu do swych poprzedników, co idzie również w parze z jego wzrostem :-). Praktycznie każdy z członków tej supergrupy, to ikona muzyki progresywnej: Clive Nolan (Strangers on a Train, Shadowland, Pendragon, Casino, Caamora, Alchemy…), John Mitchell (Kino, Frost*, Blind Ego, It Bites, Lonely Robot…), Mick Pointer (Marillion) i Kylan Amos (Alchemy).
Tuż po godzinie 20.00 muzyczną ucztę czas było więc zacząć. Rozpoczęli nową kompozycją „Time Capsule”, która osobiście skojarzyła mi się nieco z muzyką Iron Maiden. Tytuł idealnie pasuje tutaj jako wprowadzenie, bo utworem tym faktycznie otwarli jakby kapsułę czasu, prezentując nam prawdziwe perełki, wybrane spośród praktycznie wszystkich albumów. Jedną z takich perełek była pięknie wykonana kompozycja „The Butterfly Man” z płyty „Immortal?”. Damian Wilson z przyklejonymi jakby do pleców barwami reflektorów, faktycznie wyglądał niczym tytułowy Butterfly Man! Duże wrażenie zrobił na mnie, zagrany nieco później kolejny fragment z nowej płyty „The Equation”. Ma duży potencjał, aby stać się sztandarowym, koncertowym numerem. W nawiązaniu do tytułu debiutanckiej płyty „Songs from the Lions Cage”, Wilson to prawdziwy lew sceniczny, który w obrysie sceny czuje się zbyt ciasno. Sceniczną klatkę więc często opuszczał, wędrując z mikrofonem, czy też bez, po wypełnionej publiką sali. Widziałem wiele koncertów i rzadko się zdarza, aby wokalista miał aż tak bliski kontakt z publicznością, w sensie relacji słownej również.
Gitarzysta zespołu John Mitchell, który równolegle kontynuuję karierę muzyczną ze swoim autorskim projektem Lonely Robot, całkiem niedawno (w końcówce sierpnia) wydał kolejną udaną, bardzo osobistą płytę „A Model Life. Tutaj mogliśmy się przekonać, że nasz Lonely Robot muzyki progresywnej, nie wykonuje solówek gitarowych niczym automat. Wręcz odwrotnie, wkłada do swojej gry mnóstwo uczucia. Jego solówki tego wieczoru uskrzydlały bardziej niż tuzin Red Bulli! Jeżeli chodzi o formację Arena, ojcem przedsięwzięcia jest oczywiści klawiszowy maestro Clife Nolan. Maestria klawiszowych pasaży, to w przypadku tej formacji standard. Słowo również o niezwykle barwnej sekcja rytmicznej: charyzmatyczny basista Kylan Amos, oraz legenda wczesnego Marillion, perkusista Mick Pointer, który wizualnie tego wieczoru wcielał się jakby w inną legendę, tenisową – Björna Borga :-).
15 ujmujących kompozycji przepłynęło tego wieczoru niezwykle szybko. Ostatnią był tytułowy fragment z albumu „The Visitor”. Nie zabrakło oczywiście bisów, ale zanim to nastąpiło, na scenie pojawił się ceniony redaktor muzyczny, twórca portalu, oraz audycji Mały Leksykon Wielkich Zespołów – Artur Chachlowski, wręczając zespołowi, jako laureatowi cyklicznej nagrody, statuetkę „Złotego Leksykonu”. Na bis wybrzmiały dwie najstarsze kompozycje: „Solomon” z debiutanckiego „Songs from the Lions Cage”, oraz „Crying for Help VII”, z „Pride”, czyli zaśpiewane żywiołowo wraz z publicznością „Help Me”.
Nie sposób mi podać, ile już znakomitych koncertów miało miejsce w tej niepozornej sali piekarskiego Ośrodka Kultury. Niektóre pamięta się właśnie dzięki podobnym relacjom, korzystając z archiwów muzycznych portali, takich jak nasz. Inne zapamiętuje się do końca życia, bez zbędnej grafomanii. Dla mnie osobiście, koncert Areny z 12 października 2022 roku, do takich właśnie należy. Warto było czekać na niego, tych kilka niełatwych dla przemysłu muzycznego lat.

Arena

Tekst: Marek Toma
Zdjęci: Grzegorz Galuba

Setlista której zdobycie, a właściwie utrata, przejdzie dla mnie również do historii ;-):

  1. Time Capsule – The Theory of Molecular Inheritance (2022)
  2. Rapture – The Seventh Degree of Separation (2011)
  3. Bedlam Fayre – Pepper’s Ghost (2005)
  4. How Did it Come to This? – The Unquiet Sky (2015)
  5. The Butterfly Man – Immortal? (2000)
  6. Paradise of Thieves – Double Vision (2018)
  7. The Equation – The Theory of Molecular Inheritance (2022)
  8. Crack in The Ice – The Visitor (1998)
  9. Salamander – Contagion (2003)
  10. State of Grace – The Visitor (1998)
  11. The Ghost Walks – The Seventh Degree of Separation (2011)
  12. Life Goes On – The Theory of Molecular Inheritance (2022)
  13. (Don’t Froget To) – The Visitor (1998)
  14. Tinder Box – The Seventh Degree of Separation (2011)
  15. The Visitor – The Visitor (1998)
    Bis:
  16. Solomon – Songs from the Lions Cage (1995)
  17. Crying for Help VII – Pride (1996)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *