2021.08.21 – RANESTRANE – Piekary Śl.

Ranestrane 1

Pierwszy po długiej przerwie i niestety – jak oznajmił ze sceny dyrektor Piotr Zalewski – ostatni w tym roku koncert zagranicznego zespołu w piekarskiej „Andaluzji”. W perspektywie zapowiadanej czwartej fali wirusa kontraktowanie występów przypomina zabawę w rosyjską ruletkę…

           Dobrze, że podczas tego jedynego koncertowego wieczoru w tym zacnym miejscu zabrzmiała muzyka przez duże M. Włoski kwartet  Ranestrane inspiruje się wielkimi dziełami filmowymi i podczas pierwszej, autorskiej części zaprezentował fragmenty trylogii opartej na „Odysei Kosmicznej” Kubricka. Kwartet chętnie sięga po progresywne patenty mistrzów gatunku, ale zaśpiewane w ojczystym języku partie wokalne nadają tym kompozycjom nieco innego wymiaru (podobnie było w przypadku Le Orme, czy PFM w latach siedemdziesiątych).

           Druga część sobotniego koncertu to połączenie klasyki filmu i rocka. „The Wall” Alana Parkera nakręcony na podstawie słynnego concept albumu Pink Floyd znam niemal na pamięć, ale po raz pierwszy oglądałem go w ten sposób – z muzyką graną na żywo.  Niesamowite przeżycie… Taka formuła koncertu to zarazem spore wyzwanie dla muzyków, którzy musieli idealnie zgrać się z obrazem. Poradzili sobie z tym zadaniem bardzo dobrze. Trzeba też Włochom oddać, że nie skupili się na wiernym odgrywaniu kawałków Floydów, ale czasem pozwalali sobie na małe aranżacyjne odstępstwa od oryginałów. W „Mother” na przykład, gdzie miejsce akustycznej gitary zajęły partie instrumentów klawiszowych. Najlepsze fragmenty? Dla niżej podpisanego zdecydowanie sekwencja „Comfortably Numb” (chociaż gitarzysta brzmiał w nim bardziej jak Steve Rothery niż David Gilmour) –  „Run Like Hell”- „Waiting For The Worms”.

           Filmowa wersja „The Wall” różni się od płytowego dzieła, usłyszeliśmy więc również „When The Tigers Broke Free” (napisany specjalnie na potrzeby filmu) i „What Shall We Do Now?”, który zespół wykonywał na koncertach promujących album.

           Po ostatnim okrzyku „Tear Down The Wall” w utworze „The Trial” (perkusista i klawiszowiec mistrzowsko wcielili się w role postaci z procesu), Ranestrane zgotowano owację na stojąco. Zasłużenie… Chwilę później, na obleganym stoisku z oficjalnym merchem muzycy podpisywali płyty i pozowali do wspólnych zdjęć. Po tak gorącym przyjęciu, panowie z pewnością wrócą z koncertem do Piekar Śląskich (nagrywają nowy materiał, tym razem oparty na twórczości Francisa Forda Coppoli). O ile sytuacja pandemiczna pozwoli rzecz jasna…

Tekst: Robert Dłucik
Foto: Grzegorz Galuba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *