2013.09.28 – Retrospective, Maze of Sound – Konin

Po wakacyjnej przerwie Stowarzyszenie InArt, sekcja ArtRockBlok w Koninie koncertem 28 września br. leszczyńskiej formacji RETROSPECTIVE oraz supportującego łódzkiego MAZE OF SOUND weszło w cykl koncertów pod wspólną nazwą – Rockowa Jesień Muzyczna w Koninie.
Zamierzenie ambitne i zakłada jeszcze do końca roku kilka koncertów:
– 26 października 2013 – koncert brytyjskiej formacji GALAHAD ( support poznański LILITH ),
– 8 listopada 2013 – koncert tarnowskiej grupy progmetalowej AnVision (support konińskiego BLACK SUN ),
– 6 grudnia 2013 – koncert warszawskiego TIDES FROM NEBULA (support przeworsko – biłgorajskiej grupy DISPERSE ).

Bardzo ciekawy byłem występu support’ujących „łodziaków”. Zespół od jakiegoś czasu, mimo młodego wieku …twórczego zbiera fantastyczne recenzje i chociaż jest bez własnej płyty długogrającej, to po wysłuchaniu EP-ki „Man In The Balloon” dobrze ro(c)kuje. Rzadko jest tak, że support bisuje więcej razy niż headliner !!!!! A tak zdarzyło się w ten pamiętny wieczór. Był to naprawdę „labirynt dźwięku”. Muzycy; Jakub Olejnik – wokal, Rafał Galus – gitara, Grzegorz Śliwka – perkusja oraz Piotr Majewski – klawisze stworzyli muzyczny pejzaż z odrobiną nostalgii, co stworzyło niesamowity klimat utworów. Kompozycje ułożone były w jedną całość.
O czym więc były?
1. Rain Charmer (Zaklinacz Deszczu): ów zaklinacz objawia się bohaterowi, który podziwia jego wielkość i moc, ale jednocześnie się go obawia.
2. Reflection (Odbicie): odbicie lustrzane wciąga bohatera do świata w lustrze.
3. Man in the balloon (Człowiek w balonie): opowiada o locie człowieka w balonie nad miastem i obserwowanie tego co dzieje się poniżej, głównie ludzkich kłótni, nieporozumień, walki o przetrwanie.
4. Animal (Zwierzę): obraz człowieka przedzierającego się przez dżunglę i dostrzegającego wiele gatunków zwierząt przypominających zwykłych ludzi.
5. Trick of the witch (Sztuczka wiedźmy): przepiękna kompozycja instrumentalna
6. Mad Hatter (Szalony Kapelusznik): Kapelusznik kusi nas i rozśmiesza, aby ostatecznie ukraść naszą duszę.
7. Memory (Pamięć): wspomnienie bliskiej nam kiedyś osoby, której nie ma przy nas fizycznie, jednak pojawia się w innej postaci, np. na płynących w rzece fotografiach, spadających z nieba listach.
8. Last Sun Ray (Męka człowieka): człowieka, który znalazł się sam na pustyni, bez wody i sił; ostatni promyk słońca, który dostrzega sprawia, że odzyskuje resztki sił w podróży, ale jednocześnie powoduje halucynacje, oślepienie i ogłupienie.
9. Mechanic People (Mechaniczni ludzie): obraz „mechanicznych ludzi” pracujących i żyjących jak roboty, robiących wszystko tak samo, jak w zegarku
10. Escape (Ucieczka): ucieczka ze świata „mechanicznych ludzi”
11. Forest (Knieja): zaczarowany, ciemny, zimny i straszny las; bohater szuka światła słońca, wiatru, jest atakowany cierniami z nieba i pyta o przyczynę swego losu
12.
Zgodzimy się z tezą, że występ MOS stworzył w klubie OSKARD mroczny klimat!!!

Jak zwykle aktywna była „ława szyderców”, która niespodziewanie pod koniec wywołała perkusistę Grzegorza do zagrania – solo na perkusji, któremu wtórowali Piotrek na klawiszach i Rafał na gitarze. Była to kompozycja absolutnie… improwizowana! SUPER !!!!

Po krótkiej technicznej przerwie, na scenę wkroczyli muzycy leszczyńskiej formacji RETROSPECTIVE i był to Ich drugi występ po latach, kiedy to jeszcze organizacją koncertów zajmował się Robert „Ro-Ro” Roszak. Zresztą, JEGO imienia nagrodą, przyznaną przez Stowarzyszenie PROGRES, wydwnictwo – „Lost in Perception” było uhonorowane w roku 2012. Muzycy w doskonałej formie; Beata Łagoda – klawisze, Jakub Roszak – wokal, Maciej Klimek – gitara, Alan Szczepaniak – gitara, Łukasz Marszałek – bas i Robert Kusik – perkusja.

Set zawierał przede wszystkim materiał z nagrodzonej płyty, ale pojawiły się również kompozycje z debiutanckiej EPki – „Spectrum of the Green Morning” oraz albumu „Stolen Thoughts”.

I tak na dobry początek 4-ry utwory z wydawnictwa – „Lost in Perception”;
1. Na otwarcie koncertu zabrzmiał subtelnie „Swallow The Green Tones”, który od razu wprowadził w przyjemny nastrój. W duecie zaśpiewali Beata – Robert. Skąd u nich taaaaaaka barwa głosu? Utwór na miarę miarę Pink Floyd, z solo gitarowym, którego nie powstydziłby się sam mistrz David Gilmour !!!! I nie była to żadna kopia. Znakomity utwór pod szersze lansowanie na falach eteru.
2. „Huge Black Hole” zaczęło się od ostrego wejścia gitary Macieja, która przez cały czas była obecna w linii melodycznej, wtórował mu Alan, gdzie nie gdzie pojawiały się klawisze Beaty.
3. Prawdziwy majstersztyk, w spokojnym utworze „Egoist”. Na wstępie wprowadzenie Beaty na pianinie, gdzieś w tle słychać gitary Macieja i Alana i ten głos Kuby ! W miarę upływu czasu utwór nabiera tempa, by na koniec zamienić się w galop …dźwięku !
4. „Tomorrow Will Change” to kompozycja o cudownym zabarwieniu, z pięknie wplatającym się basem Łukasza, z fajnymi pomysłami gitarowych solówek.

Potem dwa utwory z EPki – „Spectrum of the Green Morning”
5. Niebanalny utwór „Enemy World Vision”, świadczący o dobrym warsztacie muzyków.
6. „Pink Elephant Missed”, to znowu świetnie zaaranżowana propozycja z początków istnienia grupy, która wtedy zaczynała na wymagającym polskim gruncie progresywnym.

Z kolei powrót do wydawnictwa – „Lost in Perception”
7. Znowu pięknie zaaranżowany duet wokalny Beaty i Kuby w przyjemnie brzmiącym utworze „Ocean Of A Little Thoughts”,.
8. W „Musical Land” pięknie prowadzone gitary z przyjemnym brzmieniem melotronu,
klasyczne progresywne „łamańce”.

Potem powrót do EPki – „Spectrum of the Green Morning”
9. W utworze „Regret And Frightened Child” świetnie prowadzona linia melodyczna gitary,
jakby zapożyczona od klasycznego wykonawcy nurtu progresywnego z wokalem Kuby.

Powrót do wydawnictwa – „Lost in Perception”
10. Utwór rozpoczynający to wydawnictwo –“The End Of The Winter Lethargy”, gdzie wszystko brzmi precyzyjnie, jak w … szwajcarskim zegarku. Świetna aranżacja z wykorzystaniem różnych brzmień klawiszy i całej kanonady solo gitary. Wokal Kuby wywyższa się nad wszelkie poziomy.
11. W utworze „Lunch” znowu próbka duetu wokalnego o bluesowym zabarwieniu.
12. solo na perkusji
( I tutaj wyjaśnienie, tradycyjnie „ława szyderców” od każdego z występujących perkusistów „wymusza” solo na tym instrumencie i aż miło było patrzeć, jak niepozorny swoją posturą Robert wykrzesał na tyle energii, że postawił w osłupienie niejednego z widzów. Należą się mu gromie BRAWA!!!

Już na bis zespół zaserwował po jednym z utworów z albumów;
13. “ Asleep” z albumu – „Stolen Thoughts”.
i
14. “Drunk Star” z EPki -„Spectrum of the Green Morning”

Podsumowując, serce raduje się z faktu, jak bogata jest scena rocka progresywnego w Polsce. Tylko jest jedno – ALE !!!!! Kompletny brak frekwencji na koncertach!
Cena za bilety nie jest aż tak wygórowana. Sam nie wiem, czemu to przypisać?

Jeszcze jedno, po koncercie sprzedawano kalendarze Stowarzyszenia PROGRES w Gniewkowie, celem zasilenia konta związanego z organizacją kolejnych festiwali w Gniewkowie. Taki kalendarz powinien mieć każdy fan tego gatunku muzycznego, gdyż zawiera fotki zespołów występujących na tym festiwalu, że wymienię w kolejności kart miesięcznych; styczeń – ARLON, luty – HELLHAVEN, marzec – RETROSPECTIVE, kwiecień – LEBOWSKI, maj – ANVISION, czerwiec – ANANKE, lipiec – TENEBRIS, sierpień – THE SKYS, wrzesień – STATE URGE, październik – TIDES FROM NEBULA, listopad – LOVE DE VICE i grudzień – TUNE. Cena przyzwoita, bo 30 zł i naprawdę warto kupić!

Tekst : Ryszard Bazarnik
Foto: DaGa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *