2011.11.17 – Antimatter. CTRL-ALT-DEL. – Piekary Śl

17 listopad 2011 r. Kolejny niezwykły wieczór, w miejscu gdzie takich niezwykłych momentów przeżywaliśmy już bardzo wiele… Tym razem w tej niewielkiej aglomeracji Górnego Śląska zmaterializowała się” brytyjska formacja, będącą majstersztykiem klimatycznego grania, grupa ANTIMATTER.

Jako suport wystąpił tego dnia zespół CTRL-ALT-DEL. Nie wiem jaka siła sprawcza decydowała o tym, że akurat wrocławianie towarzyszyli angielskim mistrzom melancholii? Dobór zespołu supportującego (jeżeli chodzi o klimat), wydał mi się bowiem wyjątkowo chybiony. Nie mam tutaj nic przeciwko temu, co muzycznie prezentują wrocławscy użytkownicy komputerowego skrótu, ale faktem jest, że muzycy ci, obracają się w niezupełnie zbieżnych biegunach muzycznych. Może ich zdecydowanie bardziej energetyczna, i może nawet nieco transowa muzyka (nie był to jednak taki rodzaj transu, w jaki miała nas wprowadzić główna gwiazda wieczoru), miała za zadanie (trochę na zasadzie kontrastu) pobudzić zebraną publikę? Subiektywnie jednak stwierdzam, że nie czułem się nazbyt silnie pobudzony. Muzyka CTR-ALT-DEL, oscylująca gdzieś w zdecydowanie bardziej indierockowych klimatach, nie została przyjęta chłodno, ale do entuzjazmu na jaki liczy każdy zespół było mimo wszystko daleko. Adam Sypuła (wokalista zespołu), okazał się jednak nie tylko sprawnym konferansjerem, ale przede wszystkim operującym ciekawą barwą głosu charyzmatycznym frontmanem (na forach internetowych często porównywany do Mike’a Pattona, barwą głosu skojarzył mi się odrobinkę z wokalistą Crash Test Dummies). Oszczędne brzmienie gitary 'Domingoo” (trudno ją raczej nazwać gitarą solową), bardziej pełniła funkcję gitary rytmicznej. Do tego dochodzi skromna, ale sprawna sekcja rytmiczna: Wojtas (bas) i de La Sot (perkusja). Tak w telegraficznym skrócie można przedstawić, muzyczny wizerunek CTRL-ALT-DEL. Muzycy zaprezentowali tego wieczoru materiał ze swej (wydanej w 2005 roku) debiutanckiej płyty, jak również świeży materiał, przygotowywany na płytę kolejną.

Po krótkiej przerwie, na scenie pojawili się ci, dla których zjawiło się w piekarskim OK. Andaluzja, całkiem spore grono sympatyków, ANTIMATTER. Zespół ten kojarzony jest bardzo często z grupą Anathema, głównie chyba dzięki osobie basisty i klawiszowca Duncana Pattersona, który wraz Mickiem Mossem był współzałożycielem Antimatter. Duncana od 2005 nie ma już jednak w szeregach Antimatter (założył własną formację Ion). To jednak nie jedyny związek z Anathemą. Na czwartym studyjnym krążku („Leaving Eden”), gościnnie udzielił się gitarzysta Anathemy, Danny Cavanagh. Obecnie Micka Mossa wspomaga jednak, pochodząca z Irlandii pianistka i wokalistka, Lisa Cuthbert. To właśnie ten duet zabrał nas tego jesiennego wieczoru, w zupełnie inny wymiar. Mick Moss siedzący na podwyższonym krzesełku barowym, grając na gitarze akustycznej, oraz Lisa Cuthbert za skromnym zestawem klawiszy, swoją muzyką, dosłownie zahipnotyzowali andaluzyjską publikę. Był to podobny rodzaj hipnozy jaki serwuje swoim odbiorcom inny sławny duet klimatycznych dźwięków: Brendan Perry i Lisa Gerrard. Tak się akurat złożyło, że zarówno wspomnianą wcześniej Anathemę, jak również Brendana Perryego miałem przyjemność oglądać na żywo, podczas tegorocznego Ino Rocka. Muszę jednak przyznać, że tego wieczoru, swoista, listopadowa magia minimalizmu, zamknięta w andaluzyjskim „pudełku zapałek”, zrobiła na mnie większe wrażenie, niż oniryczne dźwięki, które zabrzmiały tego roku, w magicznym, wrześniowym plenerze inowrocławskiego amfiteatru, w wykonaniu Brendana Perry. Może po prostu ten rodzaj muzyki wymaga właśnie bardziej kameralnej oprawy? Wrażenia muzyczne potęgowały tutaj dodatkowo, niezwykle trafne wizualizacje w tle (widok zapalonej świecy, dojrzałe łany falujących zbóż, urokliwe, baśniowe leśne kwiaty…) Chociaż wcześniej Micka Mossa skojarzyłem z Brendanem Perry, to jednak jego barwa głosu, jak również specyficzna oniryczność i minimalizm, bliższy jest chyba osobie Davida Sylviana? Tego wieczoru mogliśmy być również świadkami tego , jak brzmi Antimatter, w zdecydowanie bardziej rockowej formie, kiedy w kilku kompozycjach duet zasilili polscy muzycy (gitary i rasowa sekcja rytmiczna). Podczas piekarskiego koncertu, zabrzmiały w głównej mierze kompozycje z płyty „Planetary Confinement”, jak również materiał premierowy, z przygotowywanej do wydania, „Wide Awake In The Concrete Asylum”. Zahipnotyzowana publiczność, pobudzała się do życia, kiedy klimatyczny duet pragnął opuszczać deski piekarskiego domu kultury. Na bis udało się ich wywołać tego wieczoru dwukrotnie. Na zakończenie zabrzmiał urzekający cover Frankie Goes to Hollywood, „The Power of Love”.

Nie była to pierwsza wizyta Antimatter w Polsce (chociaż dla mnie tak), mam jednak wielką nadzieję, że nie ostatnia!


Tekst: Marek Toma
Zdjęcia: Natalia Kubacka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *