2011.04.07 – Let Me Introduce You To The End – Kraków

Idąc do Alchemii na koncert Let Me Introduce You To The End myślałam, że wiem czego się spodziewać. Zazwyczaj występy zespołu były bardzo nastrojowe, pełne nostalgii. Lider zespołu Ryan Socash nigdy nie przemawiał szczególnie długo do publiczności, a muzycy grali w głębokim skupieniu. Zaskoczenie?! To za mało powiedziane. Let Me Introduce You To The End pokazał całkiem nowe oblicze!

Jednakże, muzycy nie wyłożyli wszystkich kart na stół od razu. Pierwszymi dźwiękami jakie usłyszała publiczności było Intro nowej płyty „A Voice From The Moutain”. Następnie przyszedł czas na utwór Soul 1 i na pierwszą niespodziankę: okazało się, że ubrane na czarno kobiety siedzące w pierwszym rzędzie nie były częścią widowni – były to tancerki! Majestatyczny balet, pełen emocji i płynności pojawiał się gdy muzycy grali „dusze” i subtelnie znikał gdy zaczynał się kolejny utwór.

Usłyszeć nowy album grupy na żywo – to było niesamowite doświadczenie. Słuchałam tych utworów wiele razy, lecz w tak dużym składzie nabrały blasku i ogromnej dynamiki. Wszystko było wyraźniejsze, gitara elektryczna brzmiała mocniej, wokal Socasha głębiej, nie wspominając o kontrabasie, który nadał całości niemalże nadrealnego wydźwięku. Trwając w uczuciu pięknej melancholii czekałam na więcej. Lecz nagle, po zagraniu wszystkich utworów z „A Voice From The Moutain” zespół zniknął ze sceny! O co chodzi? Nie tylko ja nie kryłam zaskoczenia. Nie za szybko na koniec? Na szczęście to nie był koniec, tylko zmiana ze składu elektrycznego na akustyczny. O! Tego nie spodziewałam się zupełnie!

Można odnieść wrażenie, że ta część koncertu była przewidziana dla najwierniejszych fanów zespołu. Na scenie zostały dwie gitary akustyczne i kontrabas. Niewiele? Okazało się, że wystarczająco, żeby zrobić wielkie wrażenie. Muzycy zagrali trzy kawałki, które pozwolę sobie określić mianem rarytasów: Gods Above Gods z pierwszej płyty grupy „Hands Of Hope” The Ways We Dream z albumu „Of Ghost” który, usłyszeć można jedynie na koncertach, ponieważ nigdy nie zostały opublikowany, a szkoda. Oraz Empty Roads, zapowiedziany jako element kolejnego albumu. Chociaż osobiście wolę elektroniczną wersję, trzeba przyznać, że muzycy stanęli na wysokości zadania. Na sali zrobiło się cicho…To żadna nowość, że na koncertach Let Me Introduce You To The End nie przytupuje się z radosnym podskokiem, ale to była cisza, która zaskoczyła nawet mnie. Do takiej ciszy pasowałyby subtelne dźwięki lejące się ze sceny, ale spokoju w powietrzu nie było. Była natomiast silna energia i dużo emocji, które uderzają widza o wiele mocniej, niż w wersji elektrycznej. Alchemia, to jedno z nielicznych miejsc dających możliwości stworzenia takiego klimatu.

Po ostatnim akustycznym utworze, pozostali muzycy wrócili na scenę. Pomyślałam sobie: ok, było już subtelnie, było tez mocno i rockowo, więc co teraz? Tu nadeszło kolejne zaskoczenie: było jeszcze mocniej! Zespół zagrał kolejne utwory, w czasie których dali się ponieść emocjom. Słychać to było szczególnie w solówkach Wojtka Szupelaka, który grał na gitarze elektrycznej.

Jeżeli mogłabym coś zmienić lub dodać to jedna rzecz mogła być zorganizowana lepiej: pomysł z baletem był strzałem w dziesiątkę, tylko, że widzowie siedzący dalej niż w trzecim rzędzie nie byli w stanie nic zobaczyć! Jednakże, nie zmienia to faktu, że koncert był jednym z najlepszych na jakich kiedykolwiek byłam.

Na koniec, lider grupy przedstawił swój zespół, co do tej pory nigdy się nie zdarzyło. Był to bardzo wzruszający moment, w którym Ryan Socash, podkreślił, że uważa Polskę za swój dom i nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. Doceniamy.

Zazwyczaj, gdy zespoły muzyczne postanawiają wprowadzić radykalne zmiany, wiąże się to z obniżeniem jakości ich grania lub z pójściem w drogę komercjalizmu. Pierwszy raz widziałam tyle życia i harmonii na scenie Let Me Introduce You To The End – ta zmiana jest zdecydowanie na plus!

Dodatkowo koncert połączony był z wystawą fotografii Ryana Socasha, która potrwa do 7 maja. Kolejny koncert w Polsce odbędzie się 10.06.2011 w Mszanie Dolnej w klubie Stara Winiarnia.

Skład:
Ryan Socash – wokal, gitara akustyczna
Wojtek Szupelak – gitara elektryczna
Frank Parker – perkusja
Marek Kamiński – klawisze, gitara elektryczna
Duszan Korczakowski – kontrabas
Michał Zachariasz –organy, akordeon
Paweł Gajda – gitara basowa
Emilia Trznadel – wokal


Tekst: K.K.
Zdjęcia: Grzegorz Chorus

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *