2010.10.30 – Deep Purple, SBB – Katowice

Wybierając się na ten koncert obawiałem się dwóch rzeczy: formy wokalnej Gillana oraz czegoś, co pozwolę sobie określić mianem – przewidywalności repertuarowej. Co do pierwszej kwestii – było ok. Może nie na miarę popisów z pamiętnej trasy z orkiestrą symfoniczną, ale naprawdę w porządku. A dobór kawałków do setlisty? Też udało im się zaskoczyć, chociaż nie zawsze in plus… O tym jednak później.

Otwarcie w postaci „Hard Lovin’ Man” – rewelacja. Czterdzieści lat liczy już sobie ten kawałek z pomnikowej płyty „In Rock”, ale wciąż brzmi świeżo. Zaraz po nim – przeskok w XXI wiek i „Things I Never Said”, czyli japoński bonus ostatniego jak dotąd studyjnego albumu grupy – „Rapture of The Deep”. I znów powrót do lat siedemdziesiątych, pora na pierwszy fragment „Machine Head” – „Maybe I’m A Leo”. Za chwilę kolejny klasyk z najwyższej Purpurowej półki: „Strange Kind Of Woman”, po którym Gillan przywitał się z publicznością. Wracamy na „Rapture of The Deep” – tym razem w katowickiej hali zabrzmiał tytułowy kawałek, chyba najlepsza rzecz jaką Purple stworzyli w ostatniej dekadzie.

W tym miejscu wyłamię się z chronologicznego opisywania koncertu na rzecz paru uwag ogólnych. Podczas sobotniego wieczoru w „Spodku” – wypełnionym od bramek pod sceną aż po ostatnie miejsca pod dachem na tzw. „niebieskich” sektorach – można było odnieść wrażenie, że Deep Purple działali w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych, następnie zostali poddani hibernacji, po czym reaktywowali się gdzieś tak dopiero w 2003 roku… Przyznam szczerze, że nie rozumiem tego pomijania płyt z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Chętnie posłuchałbym (znów, wreszcie – niepotrzebne skreślić przy danej kompozycji) „na żywo” takich kawałków, jak „Bad Attitude”, „Call of The Wild”, „Under The Gun”, „Knockin’ At Your Back Door”, „The Battle Rages On”, „Anya”, „Sometimes I Feel Like Screaming”, czy „The Aviator”. Zwłaszcza podczas koncertu w ramach tournee, które nie promuje żadnej nowej płyty, nie trzeba więc prezentować obowiązkowego zestawu promocyjnego… Tymczasem lata dziewięćdziesiąte reprezentował w Katowiach jedynie „Almost Human” (rzeczywiście „klasyk”…) z wymęczonego krążka „Abandon”, zaś wcześniejszą dekadę – tylko sztandarowy „Perfect Strangers”, poprzedzony rzecz jasna solówką Dona Airey’a z wplecionym „Mazurkiem Dąbrowskiego”… Niestety, był to najsłabszy punkt tego dobrego w sumie koncertu. Tak zamulonej wersji tej kompozycji („Perfect Strangers” nie hymnu Najjaśniejszej RP) nie słyszałem nigdy wcześniej w ich wykonaniu. Airey pomylił chyba kapele, bo grał klawiszowe pasaże a la Keith Emerson, a Steve Morse też chyba zapomniał, że swoje solowe gitarowe „pięć minut” miał już wcześniej. Do kompletu jeszcze Gillan, śpiewający jakieś dziwne linie wokalne. Zero magii płytowego oryginału, totalny niewypał…

Na szczęście była to tylko chwilowa niedyspozycja weteranów (może spowodowana przez jakieś złe moce? Wszak Halloween było blisko…). Purpurowa maszyna wróciła bowiem na właściwe tory wraz ze „Space Truckin’”, by doprowadzić „Spodek” do wrzenia przy nieśmiertelnym „Smoke On The Water”, podczas którego na dwóch telebimach przelatywały archiwalne obrazki z Montreux, gdzie ów kawałek się narodził.

Po „Smoke On The Water” zeszli ze sceny. Powrócili na bis z przebojowym „Hush”, pierwszym singlem jaki nagrali i wydali w swojej długiej karierze. A potem było jeszcze „Black Night” na głos, gitarę, bas, klawisze, perkusję i 9 tysięcy gardeł… „Jesteście wspaniali. Coś niewiarygodnego” – Gillan komplementował publiczność w swoim stylu. To był już definitywny koniec koncertu…

Jako gość specjalny podczas trzech występów Deep Purple w Polsce zagrała rodzima legenda – SBB. Mocny, pompatyczny „Etiuda Trance” na dobry początek, potem zestaw klasyków: „Memento z banalnym tryptykiem”, „Freedom”, „Odlot” ze świetną, rozimprowizowaną końcówką oraz ballada „Pamięci czas” z nowej płyty na koniec. Szkoda, że nie mogli zagrać dłuższego setu, bo tymi pięcioma utworami zrobili apetytu na więcej…


Setlista Deep Purple
Hard Lovin’ Man
Things I Never Said
Maybe I’m a Leo
Strange Kind of Woman
Rapture of the Deep
Fireball
Silver Tongue
Contact Lost
When a Blind Man Cries
The Well Dressed Guitar
Almost Human
Lazy
No One Came
Perfect Strangers
Space Truckin’
Smoke on the Water
——————————————
Hush
Black Night


Robert Dłucik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *