I znowu Agencja ArtRockBlok Roberta Roszaka z Konina zaskoczyła wiernych fanów muzyki PROG ROCK’owej skupionych wokół sceny w konińskim klubie „Oskard” nowym pomysłem – DZIEŃ Z MUZYKĄ PROGmetalową. Z wielu anonsów prasy lokalnej, współpracujących portali muzycznych, plansz i plakatów informacja nosiła znamiona ciekawego wydarzenia muzycznego. Zapowiedź, występujących „ekip” – VOTUM i DIANOYA, była gwarantem wspaniałej „uczty” muzycznej. VOTUM swoim występem miał promować nowe wydawnictwo – „Metafiction”, z kolei DIANOYA miała udowodnić, że ich brawurowy występ na tegorocznym Festiwalu Rocka Progresywnego w Gniewkowie nie był przypadkiem (czego piszący ten tekst był świadkiem!)
Absolutnie nie wolno rozpatrywać występu DIANOYA w kategorii suportu! Był to występ dwóch równorzędnych gwiazd! Jak to zwykle u mnie bywa, lubię do klubu przyjść grubo przed czasem. Jest wtedy okazja, „wszędobylską” kamerą być podczas budowania sceny, prób akustycznych, rozmów z wykonawcami . Zwykle przy tego typu okolicznościach moja wiedza wzbogacana jest o coraz to nowe zagadneinia. To tylko próba sceniczna, a trzeba sobie wyobrazić, ile potu muszą wylewać muzycy na próbach w swych środowiskach, gdzie żyją, mieszkają, pracują itd.
Była obawa, że w ten „andrzejkowy” wieczór może nie dopisać frekwencja ….Nic bardziej mylnego. Tłum fanów przed klubem szybko rozwiał wątpliwości. To magia obu zespołów sprawiła, że poza tymi co mieli przybyć na koncert , były także „nowe twarze” i to spoza Konina. Miłe to bardzo.
Punktualnie o 19-tej gospodarz imprezy Robert Roszak przywitał przybyłych i gwarantował „magiczny” wieczór z ostrym, melodyjnym, rockowym brzmieniem.
Jako pierwsza na scenie pojawiła się DIANOYA (zespół z tego co zapowiadał miał zagrać pamiętny set z Gniewkowa). Filip Zieliński (wokale , inst.. klawiszowe), niekwestionowany lider przywitał się z żywiołowo reagującą widownią i zaczęli od intro. Obaj gitarzyści; Janek Niedzielski (w kapeluszu) wraz z Maćkiem Papalskim ostro „brylowali” na strunach. Co i rusz zaskakiwali nowymi pomysłami. A działo się tego wieczoru sporo, jak przystało na nurt „metalowy”z PROG ROCK’owym odcieniem. Z ich „piecyków” leciały ostre dźwięki. Do ich gry dostroili się; basista Adam Pierzchała oraz Łukasz Chmieliński na bębnach.
Po takich brzmieniach publiczność była dobrze już rozgrzana, co nieźle rokowało na dalszą część tego wieczoru.
Set lista tego wieczoru prezentowała się następująco;
1.Severance
2.Dramlack
3.Unsound Counterpart/ Delusion Stigma
4. Sepia
5. Turbid Mind And Season Madness
Na bis zagrali jeszcze
6. Rush – Animate
Po ponad godzinnym secie, gdy muzycy zeszli ze sceny, Filip „na gorąco” komplementował reakcję publiczności. Stwierdził, że dla takiej publiki była przyjemność grać, że to właśnie stąd oni sami wspięli się „na wyżyny” swoich umiejętności artystycznych.
W między czasie na scenie instalował się VOTUM. Był to już ich drugi w Koninie koncert w tym roku (po tym jak zagrali promując „Time Must Have a Stop”). Teraz przyszła pora na promocję nowo wydanej – „Metafiction”. Gdy już wszystko „zagrało” na scenie (był „kawałek” zaśpiewany … próbnie), Maciek Kosiński bardzo wdzięcznie przywitał się z publicznością, oświadczając że za każdym razem w tym miejscu doznaje miłych wrażeń. Wymienił też parę osobistych powitań osób z tzw. „ławy szyderców” i się zaczęło…
Na początek, jak zwykle melancholijnie rozpoczynający się utwór „
Me in the dark”, z 1-go ich wydawnictwa, którego dalsza część przeistoczyła się w gejzer „ostrych” brzmień. Set był urozmaicony, z obu wydawnictw i zawierał ;
2 Glassy Esence
3 Hunt Is On
4 The Pun
5 Home
6 Falling Dream
7 Passing Scars
8 Stranger
Myliłby się ten kto stwierdziłby, że na tym koncert dobiegł końca. Ze strony publiczności domagano się bisów i nawet było coś na kształt …. koncertu życzeń. Set lista, którą posługiwał się Maciek poszła w …tłum. Fani zaczęli tworzyć dalszą cześć koncertu.
Na pierwszy ogień poszedł utwór tytułowy z ich 1-go albumu, a po nim niezwykle melodyjny „Away”. Aplauz publiczności tylko się wzmagał. Kolejny utwór na bis to „Look At Me Now” znowu wzniecił namiętności. I gdy się już wydawało, że to koniec występu, gromkimi brawami wywołano muzyków do 4-go, ostatniego bisu tego wieczoru „Stranger”
Sympatycznie było słuchać muzyków, ich zachwytów odnośnie reakcji publiczności. Skład bandu od lat niezmieniony; obaj świetni gitarzyści Alek Salamonik i Adam Kaczmarek, którzy ”wymiatali” nie źle, oscylując w dźwiękach ostrych i zarazem melodyjnych. Momentami Adam wspomagał na wokalu Maćka. Dalej skład uzupełniali; Zbigniew Szatkowski na klawiszach, Bartek Turkowski na basie i Adam Łukaszek na bębnach. Widać było, że muzycy dali z siebie wszystko. Nie mniej zmęczenie było kojone żywiołową reakcją!
Zgodnie z tradycją, po koncercie doszło do after party. Długim dyskusjom nie było końca, był też czas na autografy na świeżo zakupionych wydawnictw płytowych oraz plakatach.
Lekko widniało, gdy ostatni ludzie opuszczali klub !
Tekst : Ryszard Bazarnik
Foto : Andrzej Maciejewski


















































