2008.10.18 – Let Me Introduce You To The End – Poznań

„Jeżeli tylko mam okazję, wracam do Poznania. Na naszym ostatnim koncercie latem nie było tak wielu ludzi jak dziś, było jednak miło dla nas. Dziękuje że mamy okazję być razem” Tymi słowami Ryan Socash, wokalista i założyciel grupy Let Me Introduce You To The End rozpoczął koncert w poznańskim klubie Meskal. Jeżeli chodzi o sam klub, to jest to zdecydowanie jeden z najmniejszych lokali w jakich dotychczas miałem okazję oglądać koncert. Oglądałem set akustyczny Ryana i Wojtka Szupelaka w klubie Johnny Rocker który również do największych nie należy, ale przynajmniej tam muzycy mają do dyspozycji scenę a tutaj czwórka ludzi: Ryan Socash – gitara akustyczna i wokal, Wojtek Szupelak – gitara elektryczna i wokal, Jakub Mędrek-perkusja i wokal oraz Kuba Pęcak – gitara basowa; ulokowani zostali w miejscu gdzie normalnie stoją stoliki dla gości które na czas trwania ich występu zostały upchnięte w głąb sali. Ale może w tym szaleństwie jest metoda, może właśnie dlatego siedząc przy pierwszym od sceny stoliku mając przed sobą Ryana Socasha na wyciągnięcie ręki (a także laptop sterujący pokazem wideo który miałem uruchomić w odpowiednim momencie ale niestety nie chciał zadziałać na żadną moją prośbę i dopiero Wojtek który doleciał do mnie ze sceny magicznie go uruchomił)i słysząc niemalże oddechy muzyków tak świetnie się tam czułem. Zwłaszcza że muzyka jaką gra zespół nie wymaga ani eksplozji fajerwerków ,ani tandeciarskiego dymu ani też nawałnicy świateł reflektorów. Ta muzyka wymaga delikatnego oświetlenia sceny, spokoju i skupienia się na każdym dzwięku. Zestawienie tego wszystkiego wraz z umiejętnościami muzyków grupy pozwala oderwać się choć na parę chwil od nawału spraw codziennych i całej tej nerwówki. Co do samego występu. Nie zabrakło w nim żadnego dzwięku. Wszystko przepięknie zgrane, umiejętnie tonowany wokal Ryana, spokojnie prowadzona linia basu Kuby i Jakub który umiejętnie dozował klimat dźwięków perkusji poprzez dobór różnych pałeczek i regulację naciągów, do tego delikatne brzmienie dzwonków rurowych i rury deszczu używanej przez Wojtka i jego gra na gitarze stworzyły czarujący i wciągający spektakl. Co do samego Wojtka Szupelaka. Na poprzednim koncercie Letmeend widziałem co potrafi wydobyć z gitary akustycznej i byłem pod dużym wrażeniem jego umiejętności. Ale dopiero tutaj pokazał nam cały swój kunszt i wirtuozerię. Jego solówki i umiejętnie dobierane efekty powalały. Zdecydowanie bardziej wolę koncertowe oblicze grupy od płyt i przyznam że główna tego zasługa to solowe popisy Wojtka. Obserwując do tego wyraz jego twarzy i to jak bardzo wczuwa się w to co robi, widać jak bardzo wczuwa się w muzykę i jak wiele sprawia mu ona przyjemności. Natomiast jego gra sprawia wiele przyjemności ludziom przybyłym na koncerty. Cały występ zespołu, wszystkie utwory przyjęte zostały przez nich gorącymi owacjami (a dodam że klub był pełen).
„Naprawdę szkoda że ja tak źle znam język polski, bo ja mam dużo na myśli ale nie mam słów jak opisać jak ważne jest dla mnie doświadczenie bycia tutaj. Niestety wszystko się kończy i to będzie nasza ostatnia piosenka dzisiaj”. Tymi słowami Ryan zapowiedział ostatni utwór tego wieczoru. Gorące owacje zmusiły muzyków do zagrania bisu. Niestety tylko jednego. Szkoda, bo koncert był wyjątkowy. Ze względu na kameralność tego miejsca, ze względu na delikatne światło świec oświetlające skupione twarze słuchających tej nietuzinkowej muzyki, ze względu na zgranie i umiejętności muzyków. Wypada mi tylko podziękować za ten magiczny wieczór i też niniejszym to czynię. Myślę że w imieniu wszystkich którzy tam byli.

P.S. Po raz kolejny byłem świadkiem tego, że zespół musi w pośpiechu opuszczać klub bo na godz 22 przewidziano w nim imprezę o zgoła odmiennych klimatach muzycznych. To bardzo żenujące i przykre. I nie tylko dla muzyków. Na szczęście całokształt występu zaciera takie przykre niuanse

Set Lista:

Kasia
A Love Of The Sea
Trail In The Dust
Upon Ending
The Brightness
Who Will Save Me
The Faithless Daze
God’s Above God
I Lay Down My Life
Sitting Alone
I’ve Been Down
Of Ghost
The Ways We Dream
Times Of Growing Grimmer

Bis
Between The Sky And The Sea

Irek Dudziński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *