2008.10.07 – Pendragon/ Believe – Poznań

Na ten dzień oczekiwałem już od dnia jak tylko wyszło na jaw, że w Poznaniu wystąpi, świętując swoje 30 lecie istnienia, zespół Pendragon. Tyle że jeszcze wtedy nie było wiadomo że jako support wystąpi grupa Believe. A już na pewno nikt nie podejrzewał że wystąpią w nowym składzie.
Do klubu „Piwnica 21” w którym miał odbyć się koncert przybyłem jak zawsze ze sporym zapasem czasowym mając w zamiarze przeprowadzić wywiad z nowym wokalistą Believe – Karolem Wróblewskim (wywiad dostępny lada moment w dziale „wywiady”). Przeraziła mnie mikroskopijna jak na taki koncert wielkość sali. Niestety z czasem moje przerażenie znalazło potwierdzenie w tym co się wydarzyło, ale o tym później. W klubie były jeszcze pustki, kręcili się technicy dopinając wszystko na ostatni guzik, tradycyjnie już zamieniłem parę słów z przebywającymi również na miejscu znajomymi z firm Art Rock i Oskar, odwiedziłem wystawiające się właśnie stoisko z płytami zespołu Pendragon, gdzie udało mi się zakupić (niestety w astronomicznej cenie) ostatni album grupy ale cóż, sprzedaż przed koncertowa rządzi się swoimi prawami.
Około godz 20:00, gdy na sali mocno się zaludniło na scenie (a właściwie przed nią gdyż scenę zajmowały instrumenty grupy Pendragon) pojawili się sympatyczni członkowie (i członkini) grupy Believe w swoim najnowszym wcieleniu. Jako nowy wokalista w dziwnie znajomej mi białej koszulce z czarnym logo pewnego szacownego portalu – Karol Wróblewski, za nim również w znajomych koszulkach tyle że czarnych z białym logo Mirek Gil – gitara i Przemas Zawadzki – gitara basowa, następnie perkusista Vlodi Taffel, Satomi-skrzypce oraz na końcu (ale bynajmniej wcale nie ostatni) dawno nie widziany na koncertach Believe – Adam Miłosz (nie mylić z Adamem Małyszem). Przyznaję że czekałem na ten koncert wiedząc o zmianach personalnych w zespole. Nie obawiałem się o Karola na wokalu, bo z koncertów wiem jaką monstrualną siłę kryje w swoich strunach głosowych ten drobny chłopak, obawiałem się bardziej braku jednej gitary w zespole co mogło mieć duży wpływ na brzmienie. Już po pierwszych taktach okazało się że nie ma się czego obawiać. Karol ma niesamowicie brzmiący głęboki i czysty wokal który niską tonacją świetnie wpasował się w klimat utworów zespołu. Lubię i szanuję Tomka Różyckiego jeszcze za grę i wokal na płycie Collage „Baśnie”ale wierzcie mi, to co wyrabia swoim głosem Karol momentami wprawia w drżenie żołądek. Ludzie z którymi rozmawiałem już po koncercie również zachwycali się barwą jego głosu a o szok przyprawił ich dopiero wiek Karola. Wielkie brawa dla nowego frontmana zespołu. Trud włożony w wykształcenie tego głosu nie poszedł na marne. Niestety grupa Believe zagrała bardzo krótki set z uwagi na konieczność zamknięcia całej imprezy przed godziną 24 (sic!!!). Przyjęta została jednak bardzo ciepło i wielkimi owacjami, publiczność nie chciała puścić ich ze sceny mimo przerażenia w oczach osoby odpowiedzialnej za terminowy przebieg koncertów. Zespół nagrodził ich za to przepiękną piosenką „This Is Life” w wykonaniu tylko Karola wraz z towarzyszącym mu na gitarze akustycznej Mirkiem Gilem. Jest to nowy utwór który znajdzie się na szykowanym właśnie nowym albumie o roboczym tytule „One Day”. Jeżeli cała płyta będzie w takim klimacie to ja już szykuję przedpłatę. Set lista Believe to w kolejności: „Memories”, „Needles”, „Tumor”, „Pain”, „Beggar” i wspomniany już „This Is Life”.

Po występie grupy Believe nastąpiła przerwa na zniesienie ich instrumentów, pod sceną mocno się zagęściło i przy wstępie puszczonym na wielki biały ekran z projektora podwieszonego pod sufitem na scenę wkroczyła Gwiazda wieczoru.
Pendragon można lubić lub nie ale bezwzględnie należy im się szacunek za to co zrobili przez 30 lat działalności. Rzesze fanów na całym świecie i ponad milion sprzedanych płyt mówi samo za siebie. Z żalem muszę przyznać, że zawsze uważałem ich za klon Marillion i dlatego też traktowałem ich płyty po macoszemu. A teraz bardzo tego postępowania i takiego traktowania bez głębszej analizy warstwy muzycznej bardzo żałuję. Na scenie pojawili się w składzie Nick Barrett – wokal i gitara, Peter Gee -gitara basowa, Clive Nolan – instrumenty klawiszowe i Scott Higham – perkusja. Nienajmłodsi już panowie (z wyjątkiem perkusisty który jest młodszy i wiekiem i stażem w zespole) dali nam przepiękny pokaz swoich umiejętności. Załapałem się na miejsce pod sceną i wraz ze znajomym uczestnikiem naszego forum Marianem obserwowaliśmy to co działo się na scenie z otwartymi buziami. Nie licząc dyskomfortu z powodu miejsca przy lewych kolumnach (szum w uszach mam jeszcze do dziś) a co gorsza w najbliższym sąsiedztwie potężnego reflektora który grzał się tak że można było na jego obudowie upiec karkówkę, całe widowisko powalało z nóg. Klawisze Nolana w połączeniu z gitarą Barretta i piękną linią basu Peta okraszone demonem mocy i szybkości uderzeń w kotły Scottem sprawiały że chcieliśmy tego słuchać jeszcze i jeszcze. Z największym podziwem obserwowałem poczynania perkusisty który szalał za swoim potężnym zestawem perkusyjnym nie gubiąc ani na chwilę rytmu a przy tym znajdował jeszcze czas na zabawianie publiczności choreografią swoich kończyn i głowy wraz z niesamowitą mimiką twarzy. A do tego nie omieszkał parę razy zapozować mi do zdjęć co możecie obejrzeć poniżej.
Pendragon zaprezentował przegląd całej swojej twórczości łącznie z utworami z nowej płyty. Jakość odsłuchu w połączeniu z wizualizacją z projektora i oświetleniem sceny dały razem przepiękne widowisko które na długo zapadnie w pamięci wszystkim obecnym a sala wypełniona była po brzegi. Nigdy więcej nie nazwę ich kopią kogokolwiek. Stworzyli swój niepowtarzalny styl i niebawem zamierzam uzupełnić kolekcję o ich albumy. Nick bardzo dobrze czuję się w Polsce i niejednokrotnie potwierdzał to w swoich słowach. Z tęsknotą opowiadał o poprzednim koncercie grupy w Eskulapie, o pięknie polskich kobiet i o smaku polskiego krupniku którego to fanatykiem jest z kolei Clive Nolan. W czasie trwania koncertu Nick nie omieszkał nawet dzielić się z widzami swoją wodą mineralną a nawet „Colą”. O tym z kolei jak bardzo ceni ich poznańska (i nie tylko poznańska) publiczność niech świadczy fakt, że pozwolono im zejść ze sceny dopiero po trzecim bisie. Po koncercie jak zwykle to, co na tego typu imprezach jest najcudowniejsze czyli wspólne rozmowy z członkami obu grup, autografy, zdjęcia. To wszystko sprawia że człowiek mimo późnej pory i sporego zmęczenia nie chcę wracać do domu. Ja osobiście prosto z koncertu praktycznie musiałem jechać do pracy ale byłem tak naładowany pozytywną energią, że mógłbym nawet nie spać kolejną dobę. Ostatnie moje spostrzeżenie jest takie, że tego wieczoru nie wystąpiła gwiazda i support tylko dwie gwiazdy z odmiennych, różniących się stylem wiekiem galaktyk.
Niestety jest też łyżka dziegciu w beczce miodu. Nie wiem kto jest za to odpowiedzialny i nie będę w to wnikał ale co mnie bardzo zabolało i było bardzo przykre z pewnością dla grupy Believe. Organizowanie takiej rangi koncertu w tak małej sali to dla mnie nieporozumienie. Believe musiało zagrać przed sceną na podłodze praktycznie wśród publiczności, bo na scenie nie było dla nich po prostu miejsca. Szkoda też, że na plakatach nie pojawiły się informacje o tym że Pendragon będzie supportować grupa Mirka Gila. To co najbardziej mnie jednak zaszokowało to to, że w połowie setu zostali poproszeni o zakończenie występu bo takie są ograniczenia klubu. Na szczęście dla przybyłej publiczności i dla mnie całokształt występu obu grup zamazał ten nieprzyjemny akcent.

Set lista zespołu Pendragon

Walls Of Babylon
Circus
Nomad
Wishing Well
Eraserhead
Nostradamus
Learning Curve
Breaking The Spell
Shadow
The Freak Show
Voyager
It’s Only Me
Masters Of Illusion

Muszę tu zaznaczyć dla ścisłości że set lista została dyskretnie skopiowana na scenie i nie jestem w stanie stwierdzić czy faktycznie taka była kolejność utworów. Odnoszę wrażenie że zagrali ich więcej. Jeżeli nastąpiły w niej jakieś nieścisłości to przepraszam i proszę o poprawienie mnie w komentarzach

BELIEVE

PENDRAGON

Dziękuje za poświęcenie mi chwili i pozdrawiam
Irek Dudziński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *