2008.09.06 – INO-ROCK – Inowrocław

Progresywne granie w uzdrowisku.


Pod naciskiem pewnych osób z kręgów ROCKAREA również pokusiłem się o spisanie swoich wrażeń z tego fantastycznego inowrocławskiego festiwalu.
Dzień 6-ty września był przeze mnie wyczekiwany od chwili kiedy dowiedziałem się o tej imprezie, a to za sprawą czterech fantastycznych zespołów które się tam spotkały, czyli QUIDAM, THE PINEAPPLE THIEF, RIVERSIDE, oraz legendarny FOCUS.
Miejscem festiwalu był Teatr Letni położony w wypoczynkowo-uzdrowiskowej części miasta w pobliżu tężni solankowych, które również odwiedziłem z towarzyszącą mi Małżonką i zapewniam że było warto, ponieważ są zdecydowanie ciekawsze od słynnych tężni w Ciechocinku.
W miejscu koncertu zjawiliśmy się ok. godziny czternastej i mieliśmy możliwość zobaczyć rozgrzewkę RIVERSIDE. Ponieważ jestem stałym bywalcem koncertów tej warszawskiej formacji, od razu zostałem namierzony wzrokiem Piotra Grudzińskiego, po czym wymieniliśmy między sobą powitalne gesty.
Po kilkunastu minutach udaliśmy się na w/w spacer po parku solankowym.
Wróciliśmy ok. godziny 16:30 i natychmiast spotkaliśmy się z Ryszardem, Irkiem, oraz z nowym członkiem społeczności RA – Mariem.
Po krótkiej wymianie spostrzeżeń zajęliśmy swoje miejsca w oczekiwaniu na pierwszą gwiazdę, a zarazem gospodarza festiwalu, czyli QUIDAM. Przyznam, że było to moje pierwsze, długo oczekiwane spotkanie z tą formacją na żywo. Zespół zaprezentował się bardzo dobrze, największa część materiału pochodziła z ostatniej płyty – ALONE TOGETHER. Nadmienię także, że wszystko rozpoczęło się punktualnie i cały festiwal przebiegał prawie zgodnie z planem, co do minuty. Gospodarze wzięli na siebie ciężar rozpoczęcia imprezy, co udało Im się rewelacyjnie. Bartek Kossowicz cały czas podrywał publikę z miejsc, co w takim upale nie było łatwe, ale się udawało. Zespół trafił nieszczególnie ponieważ grali pod słońce, które po występie pozostawiło na twarzach muzyków oznaki zmęczenia, ale generalnie było świetnie.
Po trzydziesto minutowej przerwie na scenę wyszli pierwsi goście wieczoru, brytyjska grupa z Manchesteru – THE PINEAPPLE THIEF. Na występie Złodziejaszków można już było zauważyć pracę ośwetleniowca, ponieważ słońce zaczęło się chować za horyzontem. Brytyjczycy zgromadzili pod sceną sporą publikę, reagującą bardzo żywiołowo na każdy takt płynący z głośników. Mnie osobiście niezbyt do gustu przypadła muzyka tej formacji, choć nie twierdzę że jest zła, można w niej odnaleźć ślady PORCUPINE TREE których uwielbiam, lecz u gitarzysty raziła mnie zbyt duża ilość tzw. britrockowego grania. Ale pozostałe aspekty występu oceniam bardzo pozytywnie. Publika zmusiła zespół do bisów, co lekko nadwyrężyło program imprezy.
Kolejną gwiazdą był doskonale znany w kraju i za granicą – RIVERSIDE. Nie będę ukrywał, że chęć zobaczenia tej grupy w plenerze, oraz QUIDAM-u najbardziej przyciągnęła mnie wraz ze Ślubną do Inowrocławia.
Zrobiło się już całkiem ciemno, a my zajęliśmy miejsca przy samych barierkach pod sceną.
Oczywiście zespół wyszedł jak zawsze w nieco mrocznym klimacie, który pierwszymi dźwiękami syntezatora czaruje Michał Łapaj. Panowie zagrali przekrojowo materiał ze swych płyt. Między innymi The Same River – utwór od którego wszystko się zaczęło jak stwierdził ze sceny Mariusz Duda. Został także zagrany Back To The River, utwór którego zawszę wyczekuję na koncertach ze względu na jego fantastyczny klimat, a także przepięknie weń wkomponowany fragment Shine On You Crazy Diamond legendarnego PINK FLOYD.
Do tego kolejna aranżacja I BELIVE – rewelacja i absolutny hit wieczoru Rapid Eye Movement – NA ŻYWO !!!
Tym ostatnim kawałkiem zespół zaszokował publikę najbardziej, w tym piszącego tę relację. Ja sobie nie przypominam, aby zespół wykonywał tę kompozycję gdziekolwiek, nie było jej nawet podczas rejestracji materiału na DVD podczas majowego koncertu w Łodzi.
Na bis zafundowano nam między innymi 02 Panic Room, pod warunkiem że publiczność zaśpiewa z Mariuszem, co spodkało się z niemałym odzewem spod sceny.
Przejdźmy do kolejnej gwiazdy, którą była legenda grania rocka progresywnego – FOCUS.
Bałem się, że po poprzednim zespole spora część publiczności opuści festiwal, ale na szczęście moje obawy się nie sprawdziły. Focus ma jednak ogromną rzeszę fanów w naszym kraju. Panowie naprawdę zabawiali publiczność swoją muzyką. Ja akurat reprezentuję młodsze pokolenie i do mnie już nie trafia to tak bardzo, ale o wiele bardziej podobało mi się na żywo niż na płytach. Podobne spostrzeżenia mieliśmy z Wojtkiem Tymińskim gitarzystą AFTER…, z którym ucięliśmy sobie krótką sympatyczną pogawędkę.
Całość zakończyła się około północy, czyli zgodnie z planem.
Kilka słów o infrastrukturze.
Stoiska zespołów, oraz stoisko agencji OSKAR przyciągały sporą ilość ponad tysięcznej publiczności, bufet sporą ilość konsumentów, natomiast raził nieco brak napoju chmielowego i tylko dwa Toi-Toi-e na tyle osób.
Myślę że imprezę można uznać za wyjątkowo udaną, a grupa QUIDAM, prezydent Inowrocławia i pozostali współorganizatorzy mogą chwalić się sporym sukcesem.
Mam nadzieję, iż będzie to impreza cykliczna, stąd mała sugestia do organizatorów na przyszły rok – proszę nie zapominać o pamiątkowych koszulkach z festiwalu, bo wiem że sporo osób chętnie by takową pamiątkę nabyło.
Słowo o nagłośnieniu.
Nie było najgorzej, ale powinno się na kolejne lata coś poprawić, gdyż nie wszędzie było dobrze słychać.
Jeżeli impreza dojdzie do skutku w przyszłym roku, to na pewno się na nią wybiorę, mimo że pewne szare urządzenie zrobiło mi w drodze powrotnej fotografię.
Na koniec jeszcze raz wielkie gratulacje dla organizatorów !!!


Michał Walczak „Gallardo”

P.S.
Nie podaję składów zespołów, oraz setlist, ponieważ są one dostępne w relacjach moich poprzedników, a ta relacja jest tylko kolejnym punktem postrzegania festiwalu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *