2008.04.02 – ANIMATIONS – Łódź

ANIMATIONS - animations

Dochodziła godzina 20-ta (planowany czas rozpoczęcia koncertu), kiedy wraz z kompanami zbliżaliśmy się do wrót klubu MORPHINE. Już na ulicy usłyszeliśmy rozgrzewający się ANIMATIONS i to z nowym wokalistą którym został (jak zapewne wielu z was wie) Dariusz Bartosiewicz. Kiedy przekroczyliśmy próg klubu, dopadło nas lekkie zdziwienie, gdyż okazało się że stanowimy jedną czwarta publiki (było nas tylko trzech).
Koncert rozpoczął się z około 30 minutowym opóźnieniem, lecz to dobrze, ponieważ dotarło jeszcze kilkanaście osób. Szczerze mówiąc był to najmniej liczny pod względem publiczności koncert na jakim byłem. Nawet jest mi troszkę wstyd za Łódź z tego powodu, ale na sali znajdowało się nieco powyżej 25 osób.
Trzeba jednak przyznać, iż ta skromna publika doskonale wiedziała po co przyszła.
Należy powiedzieć także ciepłe słowo o samym klubie, który nie po raz pierwszy (i mam nadzieję że nie ostatni) funduje nam darmową muzykę graną „LIVE”.
Był to jedyny koncert na trasie „LOST IN INFINITY TOUR 2008” na który nie trzeba było kupować biletów.
Przejdźmy teraz do meritum sprawy czyli do koncertu.
Zespół zaczął od „911 I i II” co spowodowało pierwsze ożywienie widzów. Jako następne wybrzmiało „ORANGES”. Kolejnym utworem był „LOST IN INFINITY” który posłużył za tytuł całej trasy. W między czasie z boku sceny przechadzał się nowy wokalista zespołu – Darek Bartosiewicz, który czekał na swój występ.
Następnie z głośników popłynęły dźwięki pierwszego coveru tego wieczoru „PARADIGM SHIFT” wykonywanego pierwotnie przez formację LIQUID TENSION EXPERIMENT. Dalej mieliśmy przyjemność wysłuchania „SONIC MAZE”, a był to wstęp na rozgrzanie publiki przed „MASTER OF PUPPETS”- utwory znanego poniekąd z twórczości zespołu METALLICA. Trzeba przyznać, iż ANIMATIONS wyszli z tego obronną ręką.
Ogólnie widać i słychać, że cały zespół bawi się muzyką w niesamowity sposób, a granie sprawia chłopakom niesamowita frajdę. Perkusistę Pawła Larysza można śmiało określić mianem M.PORTNOYA polskiej sceny rockowej, choć sam jestem daleki od porównań ANIMATIONS do DREAM THEATER czy LIQUID TENSION EXPERIMENT gdyż robią swoje, za co należy się im wielki szacunek i brawa.
Wracamy do koncertu. Następnymi utworami były „STRIKE BACK”, „THE FOUR SYMPTOMS” oraz „912 (THE DAY AFTER)”. I tu zatrzymujemy się przy tym ostatnim, gdyż zabiera on słuchaczy w stan zadumy, która tego dnia przydała się chyba wszystkim Polakom – celowo nie piszę nic więcej o tym dniu, gdyż zainteresowani sami sobie skojarzą datę koncertu z pewnym smutnym faktem z przed trzech lat. Następnie docieramy do kawałka „THE LAST MAN”, na który czekali zarówno łódzcy jak i ogólnopolscy fani zespołu.
W tym numerze zadebiutował wcześniej wspomniany nowy członek zespołu czyli Darek Bartosiewicz.
Ja osobiście czekałem z odsłuchaniem „THE LAST MAN” do samego koncertu ponieważ nie jestem zwolennikiem muzyki z „komputera”, a jeden dzień od „internetowej premiery” mogłem zaczekać. Sam utwór nawiązuje stylistyką do poprzednich dokonań zespołu, natomiast wokalista barwą swojego głosu wpasował się idealnie – czekam na więcej.
Czas płynie, więc nadszedł epilog koncertu – utwór „ANIMATIONS”. Panowie zostawili nas na kilka minut sam na sam z klawiszowcem zespołu Tomkiem Konopką, który wprowadził nas w świat pięknych dźwięków swoich klawiszy. Miałem wrażenie inspiracji Tomka wczesnymi dokonaniami J.M.JARREA. Co ciekawe zespół w trakcie grania „ANIMATIONS” wprowadził krótką improwizację wcześniej wspomnianego instrumentalisty, co wywołało niemałe poruszenie wśród publiczności.
Tym sposobem dotarliśmy do końca koncertu, jednakże trzeba wspomnieć także kilka słów o nie wymienianych wcześniej członkach zespołu którymi są: basista Bartek Bisaga oraz gitarzysta Kuba Dębski. Pierwszy z nich posiada niesamowitą umiejętność nadawania rytmu co sprawia że muzyka zespołu nabiera wielkiej ekspresji, natomiast drugi to prawdziwy wirtuoz gitary reprezentujący najwyższy światowy poziom.
I tak minęło około dziewięćdziesięciu minut wyprawy do świata nieco ostrzejszych dźwięków. Wszystkim, którzy nie widzieli i nie słyszeli ANIMATIONS na żywo mogę powiedzieć tylko jedno: Biegnijcie na najbliższy koncert zespołu, bo to co was tam spotka jest niemożliwe do opisania w żadnej relacji !!!


Michał Walczak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *