2008.02.17 – QUIDAM – Tarnowskie Góry

alonetourgether-tg

Wraz z Piotrkiem Spyrą, pełni obaw, udawaliśmy się do tarnogórskiego Centrum Kultury. Miasto to jest nieco oddalone od centrum aglomeracji katowickiej i myśl o słabej frekwencji nieco nas przerażała. Gdy dotarliśmy na miejsce (po obejrzeniu pojazdu, którym Quidam podróżuje po Polsce – niezła fura Panowie 😉 ) udaliśmy się do holu budynku, w którym pojawiali się pierwsi fani. Może i nie wyglądało to jeszcze rewelacyjnie, ale można było odetchnąć – trochę ludzi przyszło. Zamieniliśmy kilka słów z zabieganym Mariuszem (basista Quidam) i oczekiwaliśmy na otwarcie sali. Gdy zaczęto wpuszczać, okazało się, że będzie to koncert z gatunku „nasiadówki”. Sporych rozmiarów pomieszczenie, rzędy foteli, ustawionych stopniowo jak w kinie, i przestronna scena – tak w skrócie można opisać salę koncertową TCK. Ulokowaliśmy się w pierwszym rzędzie i oczekując na rozpoczęcie spektaklu pod tytułem Alone TourGether obserwowaliśmy jak sala zaczyna wypełniać się ludźmi. Wszelkie obawy o frekwencję prysły a na koncert przybyło grubo ponad 200 osób! Wielkie brawa, a jednak zespoły mają dla kogo grać!!


Kilka minut po 19:00 (w tym miejscu ukłony dla zespołu, bo nie ma dla mnie nic gorszego jak przeciąganie startu koncertu) i rozpoczęła się prawdziwa uczta dla miłośników pięknych dźwięków. Zespól w życiowej formie – perfekcja, a brzmienie krystaliczne. Tak wyśmienicie nagłośnionego koncertu dawno nie słyszałem (zastrzegam się jednak, że nie wiem jak było w górnych rzędach). Nieco obawiałem się, jak w tak ogromnych rozmiarów sali zespół zabrzmi i okazało się że jest rewelacyjnie. Quidam skoncentrowali się na materiale z dwóch ostatnich płyt, i tak usłyszeliśmy między innymi, genialny moim zdaniem „Depicting Colours of Emotions”, „Kinds of Solitude at Night”, „One Day We Find”, „We Are Alone Together” czy „Of Illusions” z „Alone Together”, „SurREvival” reprezentowały, utwór tytułowy, „Not so close” oraz „Hands off”. Nieco statyczna publika (niestety jak ktoś już raz siądzie to potem mu się nie chce tyłka podnosić) nagradzała kolejne utwory rzęsistymi brawami, ale brakowało trochę żywiołowości, w końcu co by nie powiedzieć w kilku momentach aż prosiło się żeby wstać i się pobawić pod sceną….no cóż było tak a nie inaczej…Zespół jak to ma w zwyczaju uraczył nas kilkoma cytatami (np. „Riders of the Storm” – The Doors) i wypadły one znakomicie. Widać było, że muzycy są zadowoleni z tak licznie zgromadzonej publiczności a na ich twarzach często pojawiał się szeroki uśmiech. Luz na scenie, Bartek już na dobre zadomowił się za mikrofonem i frontman z niego pełną gębą, tuż za nim po lewej stronie Maciek Meller, który dzielnie wygrywał swoje wyśmienite solówki pomimo permanentnego zadymienia, z którym musiał się zmagać (pechowo, nad jego głową było urządzenie buchające co kilka minut chmurą dymu), po prawej stronie Zbyszek Florek, nieco z tyłu Mariusz Ziółkowski, Jacek Zasada oraz schowany za przeźroczystą pleksi Maciek Wróblewski – Quidam w pełnej krasie:-). Po żywiołowo odegranym But Strong Together (świetny kawałek koncertowy – utwór idealny do podkreślania jedności z fanami) zespół zszedł ze sceny. Oczywistym jest, ze nie mogło zabraknąć bisów i w tym miejscu zabrzmiało, jakby inaczej, Sanktuarium. Wiem, że wiele osób nie przepada za Bartkową wersją utworu, lecz moim zdaniem radzi sobie z nim świetnie. Ostatnim aktem przedstawienia było „Wish You Were Here”, Pink Floyd i koncert w Tarnowskich Górach przeszedł do historii.


Po samym koncercie zespół pojawił się w holu głównym TCK, były autografy, zdjęcia, rozmowy…Występ Quidam w Tarnowskich Górach należy uznać ze wszech miar za udany. Spora publika, świetne brzmienie i sam zespół, który udowadnia, że scena nie jest im obca!! Optymistyczne jest również to, ze rośnie nam następne pokolenie fanów prog rocka – najmłodszy uczestnik tego koncertu miał/a na oko 2-3 lata;-)

Piotr Michalski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *