WITHIN TEMPTATION – 2011 – The Unforgiving

1. Why Not Me
2. Shot In The Dark
3. In The Middle Of The Night
4. Faster
5. Fire And Ice
6. Iron
7. Where Is The Edge
8. Sinéad
9. Lost
10. Murder
11. A Demon’s Fate
12. Stairway To The Skies

Rok wydania: 2011
Wydawca: Roadrunner Records
http://www.myspace.com/withintemptation


Within Temptation nigdy nie spieszył się z nagrywaniem nowych płyt, 3-4 letnie przerwy pomiędzy ich kolejnymi wydawnictwami to norma. Trzeba jednak przyznać, że taki system pracy wychodzi Holendrom na dobre, bo każdy materiał stoi na bardzo wysokim poziomie. „The Unforgiving” nie odstaje od tej reguły.

Jak oni to robią? Podczas gdy większość zespołów grających metal symfoniczny, gotycki, czy jak go tam zwał ze śpiewającą wokalistką w składzie „sadzi” jednego niestrawnego zakalca za drugim, upajając się własną „wielkością” i „demonicznością” (cudzysłowy absolutnie zamierzone) Within Temptation wciąż potrafi zauroczyć swoją muzyką. „The Unforgiving” zostawia daleko w tyle całą „skrzypiącą”, „jęczącą” i „growlująco – piszczącą” konkurencję. Imponujące, dopieszczone brzmienie, do tego kapitalne, przebojowe refreny… Holendrzy nie boją się odwiedzać terytoriów zarezerwowanych dla muzyki pop. Tak lekkiej ręki do układania świetnych, od razu wpadających w ucho, a przy tym jeszcze dalekich od obciachu melodii ze świecą szukać… Cisną mi się pod klawiaturę porównania w tej materii do niezapomnianej szwedzkiej ABBY, której płyty były prawdziwymi „kopalniami” hitów. Tutaj mamy to samo: z „The Unforgiving” praktycznie każdy kawałek można by z powodzeniem puszczać na radiowej antenie w tak zwanym „prime time”. I mogą sobie „true metalowcy” (cudzysłów absolutnie zamierzony) bluzgać ile wlezie, rzucać klątwy, albo turlać się ze śmiechu przy muzyce Within Temptation… (przy tej recenzji też). Sto razy bardziej wolałbym słuchać w radiu krystalicznie czystego i pięknego głosu Sharon Den Adel i oglądać teledyski zespołu w muzycznych telewizjach niż być atakowanym popisami plastikowych pseudogwiazdek… (brak cudzysłowu absolutnie zamierzony…) A ballada „Fire and Ice”, w której jest miejsce zarówno na delikatne brzmienie fortepianu, jak i na masywne symfoniczne partie powinna okupować szczyty każdej szanującej się listy przebojów.

„The Unforgiving” to w zasadzie multimedialny projekt (komiksy, film) ale dla mnie cała ta otoczka jest zbędna. Wystarczy muzyka, która broni się sama i wspaniale uruchamia wyobraźnię… Rewelacyjny album!

10/10

Robert Dłucik


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *