WINTERSTORM – 2016 – Cube Of Infinity

1. Infectious
2. Pacts Of Blood And Might
3. In Clarity
4. Secrets And Lies
5. Effects Of Being
6. Through The Storm
7. Cube Of Infinity
8. Frozen Awakening
9. Timeshift
10. Hymn Of Solitude

Rok wydania: 2016
Wydawca: NoiseArt Records
http://winterstormarea.com/


Power metal w Polsce nie ma łatwego życia. Po pierwsze (u nas) zespoły grające tego typu dźwięki (i to na przyzwoitym poziomie) można policzyć co najwyżej na palcach jednej ręki. Po drugie, ów muzyka w naszym kraju przeważnie spotyka się z ogólną krytyką, przede wszystkim stając się powodem do drwin. Inaczej sprawy mają się np. u naszych zachodnich sąsiadów. Stamtąd pochodzi liczebna grupa zespołów, nie tylko tych znanych, ale również takich, którzy nieco z boku kontynuują swoją muzyczną wizję. Za jedną z takich grup można uznać WINTERSTORM z Bawarii.

Zespół w sierpniu ubiegłego roku wydał następcę „Cathyron” z 2014 roku. Dodam, że panowie mają stały rytm pracy i kolejne albumy ukazują się w równych odstępach czasu (co dwa lata). Nie inaczej było w przypadku konceptualnego „Cube Of Infinity”, który jest już czwartym „długograjem” WINTERSTORM.

Stylistycznie premierowe wydawnictwo nie odbiega jakoś drastycznie od zawartości poprzednika. Zespół wciąż porusza się w podniosłych rejonach melodyjnego power metalu namaszczonego elementami folkowymi. Tym razem jednak całość została wyraźniej dopieszczona. Płyta posiada bardziej profesjonalną produkcję oraz lepsze brzmienie. Z jednej strony jest ono nowoczesne, a z drugiej strony przywołuje na myśl klasyczne produkcje heavymetalowe. To pewnie zasługa „skręcenia” niskich tonów, których na „Cube Of Infinity” trochę mi brakuje – z tego tytułu całość nie posiada dostatecznej głębi.

Graficznie płyta prezentuje się całkiem przyzwoicie, przywołując na myśl baśniowo
– skandynawskie klimaty. Okładka swoim wyglądem, ale też i atmosferą idealnie oddaje ogólny charakter wydawnictwa. W tej materii można też poczuć pewne podobieństwa wobec specyfiki THERION z lat 2001-2004. Niezłe wrażenie robi wnętrze bookletu, gdzie zachowano zdrowy umiar. Chodzi dokładnie o jasne, zimowe tła kontrastujące
z barwami frontu. To sprawia, że teksty utworów są wyraźne, a ich śledzenie nie sprawia problemów. W kwestii lirycznej „Cube Of Infinity” tworzy koncept przedstawiający fikcyjną historię w stylu mroźnego fantasy – wystąpienie śmiertelnego zagrożenia powoduje konieczność wezwania tajemnych mocy nadprzyrodzonych, co jak się okazuje, przynosi nie do końca oczekiwane rezultaty. Towarzyszy temu obecność magii, intryg oraz poczucia nieuchronnej porażki wszelkich działań.

Muzycznie „Cube Of Infinity” jest przemyślany, przyjazny w odbiorze.
W odniesieniu do poprzednika, jest albumem dojrzalszym, bardziej dopracowanym, precyzyjnym. Słychać, że kompozycje nabrały większego rozmachu, nie są przypadkowe. Premierowy materiał został zmyślnie dobrany i odpowiednio poukładany. Jeżeli chodzi
o kierunek muzyczny, WINTERSTORM kontynuuje wojaże o wysokim nasyceniu specyfiką power/folk metalu. Słuchając nowych kompozycji można się doszukać pewnych podobieństw m.in. wobec takich jak HAMMERFALL (chodzi o powerowe zacięcie o podniosłym nacechowaniu oraz chóralne zaśpiewy, NIGHTWISH, DELAIN (orkiestracje mają wspólne cechy), BLIND GUARDIAN (w kwestii ornamentacji) czy też ORDEN OGAN
i BRAINSTROM (również niskie wokale). To jednak nie wszystko, bo dzięki obliczu niektórych riffów momentami zespół zbliża się w pirackie rejony spod znaku RUNNING WILD, a znowu przy okazji „Timeshift” nie mogę się wyzbyć wrażenia jakbym miał do czynienia z ANGEL DUST. Poza tym WINTERSTORM w całej tej burzy odniesień, nie traci własnego oblicza. W obecnych realiach nie zdarza się to zbyt często, a w tym przypadku możemy mówić o zespole, który zdołał poniekąd wypracować własny styl, choć nie jest on wolny od naleciałości.

Uwagę zwracają wyraźnie wyeksponowane chóralne zaśpiewy, których na „Cube Of Infinity” nie brakuje. W znacznym stopniu to one potęgują podniosłą atmosferę, która momentami staje się również nieco baśniowa, a nawet filmowa W pewnym sensie, już na samym wstępie, odzwierciedla to klimatyczne intro z inwokacją. Podoba mi się podejście zespołu do „zabaw” motywami przewodnimi. Jeden pomysł (najczęściej mocno chwytliwy) przedstawiany jest na różne sposoby (raz wolniej, raz szybciej itd.) To odpowiednio napędza utwory i pozytywnie wpływa na ogólną dynamikę wydawnictwa. Ponadto materiał charakteryzuje się mocno melodyjnym usposobieniem, co chyba najlepiej oddają nośne, dość szybko wpadające w ucho refreny. Najlepszym tego przykładem są m.in takie numery jak „Pacts Of Blood And Might”, mój osobisty faworyt „Secrets And Lies” z genialnym linią melodyczną refrenu oraz ciężkimi gitarami, batalistycznie ubarwiony „Effects Of Being” czy zaprezentowany z rozmachem „In Clarity”. W zdecydowanej przewadze dominują utwory energetyczne o rześkiej atmosferze o średnich tempach. Mimo to panowie od czasu do czasu pozwalają sobie na przyjemne zwolnienia, nastrojowe złagodzenia, co ma miejsce np. przy okazji wstępu do utworu tytułowego czy też końcówki „Through The Storm”, podczas którego panowie zahaczają o kowbojskie klimaty. Wydawnictwo charakteryzują m.in. pozytywna prostota, przejrzystość i podwyższony wskaźnik melodyjności. Przyznam, że
w miarę lepszego poznania album sukcesywnie zyskuje w moich oczach (może uszach)
– dość często do niego wracam…

I choć „Cube Of Infinity” nie jest albumem specjalnie odkrywczym, to nie można mu odmówić szczerości; nie jest to też materiał kiepski. Nic z tych rzeczy – WINTERSTORM, nagrali płytę ciekawą, udaną. Jej słuchanie sprawia przyjemność i człowiek ma ochotę do niej wracać. Zawiera spore ilości chwytliwych melodii oraz specyficzny podniosły klimat
z wyczuwalnymi elementami folkowymi. Całość wzbudza przede wszystkim pozytywne odczucia, dlatego fani szeroko pojętego power metalu powinni na „Cube Of Infinity” znaleźć coś dla siebie.

7,5/10

Marcin Magiera

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *