WANDA I BANDA – 2008 – Z Miłości do Strun

WANDA I BANDA - Z Miłości do Strun

1.Afryka Woła Nas
2. Dobry Plan
3. To Nie Polska
4. Z Miłości do Chmur
5. Nie Zmieniajmy Się
6. Kanonady Galopady
7. Miłości Żar
8. Więcej Nic
9. Czas Leczy Rany
10. Wyżej
11. Ślepy Los
12 .O Trzecim Takim
13.Nie Będę Julią (Kalwi, Remi remix)
14.Hi-Fi (Wet Fingers remix)

Rok wydania: 2008
Wydawca: Box Music


Rok po wydaniu albumu „Mamy czas”, grupa Banda i Wanda zakończyła swą działalność. W 1993 roku doszło do reaktywacji zespołu, lecz po dwóch latach formacja znów się rozpadła. Kolejna reaktywacja zespołu miała miejsce w 2000 roku, tym razem pod nową nazwą Wanda i Banda. Do 2008 roku Wanda Kwietniewska wraz z ekipą wypuściła kilka nowych utworów (w tym „Kanonady, galopady” w 2001 roku), po czym fani wreszcie doczekali się od zespołu pełnometrażowego albumu „Z miłości do strun”, którego promował utwór „Nie zmieniajmy się”. Kolejnymi singlami były „To nie Polska”, „Miłości żar” oraz „Afryka woła nas”.

Album jest zdecydowanie lżejszy od poprzednich dokonań zespołu, ma bowiem wyraźne, popowe zapędy. Nie ma co oczekiwać hitów na miarę „Hi-Fi” czy „Nie będę Julią”, natomiast obfita dawka chwytliwych melodii może w pewnym sensie rekompensować brak rockowego pazura. Kompozycje takie jak „Afryka woła nas” czy „Dobry plan” wpadają w ucho równie szybko jak przeboje zespołu sprzed lat, próżno jednak szukać w nich jakiejś wirtuozerii. Bardziej intrygujący jest „To nie Polska”, i jemu już znacznie bliżej do energetycznego rocka. Kiedy już wydaje się, że Wanda i Banda wreszcie się rozkręciła i będzie strzelać rockowymi perełkami między oczy, nagle na przekór zapodaje łagodny „Z miłości do chmur”. Nie podejdzie to miłośnikom rockowego oblicza zespołu, niemniej utwór posiada w sobie ciepło i jest przyjemny dla ucha. Balladowy „Nie zmieniajmy się” także pozbawia nadziei na gitarowy łomot. „Kanonady, galopady” wyróżnia się na tle innych kompozycji na albumie. Zawiera bowiem elementy rhythm and bluesa oraz nawiązuje do słynnego przeboju Ray’a Charles’a „Hit the Road Jack”. Trzeba przyznać, że to ciekawy zabieg stylistyczny. „Miłości żar” to niestety zwyczajny pop, w którym nie ma nic odkrywczego.

Dobrym momentem wydawnictwa jest „Czas leczy rany”. Utwór znów nie robi oszałamiającego wrażenia, ale jego zgrabna budowa i rytmika czyni z niego przyjemną kołysankę.

Do jednych z bardziej dynamicznych momentów należy ostatni utwór „O trzecim takim”. Jest dobra melodia i trochę więcej gitar, co stanowi dobre połączenie.

Lekkość kompozycji i popowe zabarwienie „Z miłości do strun” może spowodować, że to wydawnictwo będzie totalnym rozczarowaniem dla zagorzałych miłośników Wandy i Bandy. Ważne jest jednak odpowiednie podejście. Jeśli podejdzie się do niego bez większych oczekiwań, album ma prawo się podobać. Utwory mimo swej prostej konstrukcji są dobrze przemyślane i zrealizowane. Niektóre z nich naprawdę wpadają w ucho za sprawą świetnych melodii. Ciężko jednak kogoś lub coś szczególnie wyróżnić Potencjał członków zespołu został troszkę zmarnowany, nikt bowiem nie zaznaczył wyraźnie swojej obecności chociażby jakąś porywającą solówką czy zadziornym wokalem. Wszyscy grają i śpiewają poprawnie i tylko poprawnie. Poziom wydawnictwa też wyraźnie odstaje od szczytowych dokonań zespołu. Cechy te czynią ten krążek przeciętnym.

6,5/10

Tomasz Raszko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *