1. Voices
2. Plaga
3. Reverend
4. Pestilence
5. redruM
6. Cathoslut
7. Zgnilizna
8. Secretion of Contempt
Rok wydania: 2024
Wydawca: Via Nocturna
VOMITVSANCTVS
„Przybywamy z mazurskiej otchłani przynosząc wam Dobrą Nowinę — nadchodzi Trójca Nieświęta, a wraz z nami rozpacz, ból i pożoga. Jesteśmy ropiejącą wydzieliną pogardy, jesteśmy VomitvsanctvS!”
Owe bluźniercze trio powstało w Ełku wiosną 2023 roku, zaś rok później, za sprawą wytwórni Via Nocturna ukazał się jego debiutancki album „Secretion of Contempt”, którym dobitnie pokazuje, że z death metalu, można jeszcze sporo wycisnąć.
Muzyka na tej płycie dostarcza wrażeń spod znaku solidnego, ciężkiego i często niespiesznego death metalu, o pozornie nieskomplikowanej, surowej formie. Zagranego „na nowo”, lecz z zachowaniem starej, stęchłej aury „metalu sprzed lat”. Trochę w tym również naleciałości ascetycznego black metalu, tu i ówdzie thrashowego zacięcia oraz znacznie wolniejszych momentów, znacząco potęgujących dojmującą aurę tego wydawnictwa.
Głównie za sprawą tych ostatnich, całość sprawia wrażenie utrzymanej w niezbyt szybkich tempach, a także w klimatach dalekich od zbędnie wybujałej wirtuozerii. Nie oznacza to wcale, że wlecze się smętnie, trącąc nudą i banałem. Vomitvsanctvs nie tylko potrafi pokazać kły, ale także skutecznie ich użyć, jak na przykład w „Pestilence”. Właśnie w takich szybkich i konkretnych uderzeniach zespół wypada najlepiej, prezentując swój spory potencjał, podczas gdy w ”Pladze” początkowy impet kompozycji jakoś traci na sile i ta pod koniec nadto się rozwleka. Tak czy inaczej, w swoim własnym tempie konsekwentnie prze do przodu, miażdżąc wszystko ciężarem, nie tracąc przy tym na wyrazistości i mocy.
Debiut Vomitvsanctvs może się podobać, ale czy każdemu? Trudno powiedzieć, bo jest specyficznym wydawnictwem, o trudnym charakterze. Z jednej strony czerpie garściami ze starego death metalu sprzed dekad, z drugiej natomiast, pokazuje, że zespół nie boi się nowego spojrzenia na tę muzyczną stęchliznę, łącząc wszystko w spójną całość, co w ostatecznym rozrachunku daje naprawdę dobre efekty. Death metal w czystej postaci – surowy, ponury oraz pozornie odstręczający, jednocześnie zwracający na siebie uwagę. Jak to niektórzy piszą – „nośny” i nawet wpadający ucho. Ma w sobie to coś, co sprawia, że strumień agresywnych dźwięków, płynie bez żadnych przeszkód.
Nadmienić tu trzeba, że nie jest to bezładna łupanina nastawiona wyłącznie na dźwiękową przemoc lub powielanie utartych schematów, chociaż walą prosto z mostu bez zbędnej ckliwości. Brutalnie, mocno i bezkompromisowo. „Secretion of Contempt” po uważnym przesłuchaniu pozwala rozsmakować się w jego, jakby nie patrzeć drapieżnej i dość niełatwej muzyce. Pod tym względem trio z Ełku wykonało solidną robotę. W swej istocie jest to album ciekawy i wart poświęcenia uwagi, co wynagradza doznaniem szczerej satysfakcji.
7/10
Robert Cisło


















































