TYGERS OF PAN TANG – 2023 – Bloodlines

Tygers of Pan Tang - Blodlines

1. Edge of the World 05:11
2. In My Blood 04:24
3. Fire on the Horizon 03:26
4. Light of Hope 03:49
5. Back for Good 05:06
6. Taste of Love 04:17
7. Kiss the Sky 03:55
8. Believe 05:19
9. A New Heartbeat 04:08
10. Making All the Rules 04:27

Rok wydania: 2023
Wydawca: Mighty Music
https://www.facebook.com/tygersofpantangofficial


Jeśli chodzi o NWOBHM, to są zespoły, które ugrały swoje na tej fali i są znane i kojarzone do dzisiaj. Jednak muzyczni poszukiwacze, zazwyczaj parają się nie tylko ekstraklasą gatunku, ale i pierwszą czy drugą ligą. Są tam przecież grupy wartościowe, które nie miały tyle szczęścia. Ja do takich zaliczam choćby Tank, Praying Mantis czy Tygers of Pan Tang. Z lubością wsłuchuję się w ich kolejne wydawnictwa, które ani to nie są zbytnio promowane, ani nie zyskują należytego zasięgu. Tymczasem, to są zazwyczaj bardzo porządne krążki, do których chętnie się wraca.

Z listy moich ulubionych albumów nie zniknęła jeszcze kompilacja „Majors & Minors”, tymczasem Tygers of Pan Tang, serwują nam studyjny album „Blodline” – i wiecie co? Jest bardzo fajny! Owszem, bardzo grzecznie wyprodukowany jak na heavy metal, ale dzięki temu na pewno sięgną po niego fani hard rockowego rzemiosła. Masa melodii, rytmicznych riffów i garść niegłupich solówek. Przesłuchałem go od razu trzykrotnie pod rząd. Trzyma poziom od początku do końca. I może nie jest to jakiś ponadczasowy album ale taki, który (jak wspomniany składak) pewnie nie opuści listy moich ulubionych, przynajmniej dopóki nie pojawi się nowa płyta. Jest porządnie przez niemal trzy kwadranse, a całość wieńczy wisienka na torcie. Rzadko bywa, że jako faworyta wskazywałbym jednoznacznie utwór wieńczący płytę. Ale tutaj tak jest – i sprawia, że chcę odtworzyć album ponownie. Wprawdzie nie jest dla całości reprezentatywny, bo chyba najbardziej przestrzenny, ale świetnie się rozwija, melodia wokalna zapada w pamięć, a gitara szyje soczyste solo.

Może dodałbym tu i owdzie trochę pazura czy brudu, ale z drugiej strony zespół doskonale odnajduje się na nowoczesnej scenie. Wokalista imponuje mi, a porusza się w rejestrach które łechcą moje poczucie estetyki. Nie straszne mu są ani chóralne zaśpiewy, ani górki. Swoją drogą Jacopo Meille za chwilę będzie w składzie zespołu już dwie dekady, a ja zmuszam się do tego żeby nie myśleć o nim „nowy wokalista”. Może to też kwestia mentalnej blokady aby zaliczać zespół do tych klasyków. Może jednak potrzebowaliby za frontmana jakiegoś dziadygę 😉 . Może lepiej niech nie kombinują, bo dobrze jest jak jest.

Solidne 8/10

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *