TURIN BRAKES – 2013 – We Were Here

1. Time And Money
2. We Were Here
3. Dear Dad
4. Blindsised Again
5. Part Of The World
6. Stop The World
7. Guess You Heard
8. No Mercy
9. Sleeper
10. Inbetween
11. Erase Everything
12. Goodbye

Wydawca: Cooking Vinyl Ltd.
Rok wydania: 2013
http://www.turinbrakes.com


Turin Brakes – nazwa tej kapeli zapewne niewiele mówi miłośnikom muzyki alternatywnej znad Wisły, chociaż tym, którzy uważnie obserwują rynek brytyjski i tamtejsze listy najpopularniejszych piosenek nie mogła umknąć. Zwłaszcza w 2003 roku, wtedy utwór „Painkiller” dotarł do wysokiego miejsca piątego, z resztą druga płyta „Ether Song” z tym przebojem wylądowała tuż za podium i pokryła się złotym kruszcem. Trochę czasu już minęło, choć po drodze przydarzyły im się jeszcze trzy studyjne albumy (ostatni trzy lata temu) to jednak ten sprzed dekady pozostaje największym osiągnięciem komercyjnym zespołu. Być może najnowszy zatytułowany „We Were Here” znacznie poprawi statystyki sprzedaży. Na pewno tkwi w nim całkiem niemały potencjał.

Panowie od początku konsekwentnie wierni są akustycznym brzmieniom. Premierowy materiał także powstał według sprawdzonej receptury. Dlatego dużo tutaj akustycznych gitar sprawiających że w większości znajdziemy na „We Were Here” numery delikatne, subtelnie zdobywające dla siebie przychylność. Kiedy dodamy do łagodnego nastroju odrobinę ładnej melodii, na przykład w refrenie to wówczas wyłaniają się kandydaci na przebój. Tak jest w choćby w przypadku otwierającego „Time And Money”, który już jakiś czas hula tu czy ówdzie na falach radiowych. Następnym w kolejce jest z pewnością „Guess You Heard”.

Mimo wszystko to nie przebojowość jest atutem tej płyty, a klimat który potrafili stworzyć muzycy . Oprócz piosenek kojarzących się z melancholią Starsailors („Sleeper”), są i takie którym nie można odmówić progresywnych ambicji. Mam na myśli „Blindsided Again”, będącą na wskroś Pink Floydową, to jest kawałek, którego autorstwo z czystym sumieniem można by przypisać Davidowi Gilmourowi. Takie samo bujanie w obłokach, dźwięki lżejsze od powietrza i gitarowe solo nie dające żadnych wątpliwości o rodowodzie inspiracji. Nieźle rozwija się także „Dear Dad”, jeden z bardziej dynamicznych utworów na płycie, z instrumentalnie rozbudowanym finałem, z „psychodelicznym” fletem w roli głównej. Powyższe momenty „We Were Here” sprawiają że nawiązujemy łączność z początkiem lat siedemdziesiątych, podobnie jak za sprawą folkowych nastrojów „Part Of The World”.

Gdyby najnowszy album Turin Brakes był w całości skonstruowany z podobnych dźwięków byłby murowanym pretendentem do nieustającego aplauzu, ale niestety tak nie jest. Bywają na nim momenty z których wieje nudą i do takich należy końcówka od „In Between”. Na szczęście jest ich zdecydowanie mniej i ogólne wrażenie jest jak najbardziej pozytywne.

7/10

Witold Żogała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *