HOLOPAINEN, TUOMAS – 2014 – The Life and Times of Scrooge

Tuomas Holopainen - 2014 - The Life and Times of Scrooge

01. Glasgow 1877
02. Into The West
03. Duel & Cloudscapes
04. Dreamtime
05. Cold Heart Of The Klondike
06. The Last Sled
07. Goodbye, Papa
08. To Be Rich
09. A Lifetime Of Adventure
10. Go Slowly Now, Sands Of Time

Rok wydania: 2014
Wydawca: Nuclear Blast
http://www.tuomas-holopainen.com


Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale nawet mimo iż jestem fanem komiksu, jako takiego, a inspirowane powieściami graficznymi albumy trafiały do mnie już wcześniej, pomysłem Tuomasa Holopainena byłem nieco zażenowany. Nigdy nie odmawiałem tej tematyce potencjału, ale żeby tak… Sknerus McKwacz? No gorszym pomysłem byłaby chyba tylko historia o Myszce Miki… Ale, w zapowiedziach pojawiały się wzmianki, że powinniśmy spodziewać się klimatów muzyki filmowej… folkowych nawiązań w celtyckim stylu, no i co tu dużo ukrywać pompy charakterystycznej dla macierzystej formacji klawiszowca.
I wiecie co? To wszystko prawda – płyta jest świetna.

Po prawdzie, od pierwszych dźwięków, tematyka schodzi na dalszy plan, co być może nie było intencją kompozytora, więc może inaczej – koncept kompletnie nie zakłóca odbioru albumu jako ambitnej ścieżki dźwiękowej.
Pojawiają się recytacje/narracje, anielskie głosy wokalistek, a wpleciony nieco incydentalnie głos Tony’ego Kakko (Sonata Arctica), dodaje dodatkowego nastroju.
Orkiestracje, czy to uderzenia orkiestry czy to delikatnie budowane smykami melodie chwytają słuchacza za serce. Celtycki folk przywołuje na myśl jako żywo estetykę stosowaną przez Jamesa Hornera. Ale nie brakuje też motywów gdzie przewodzą klawisze… zazwyczaj w postaci pianina. Zarówno utwory instrumentalne jak i te z wokalizami potrafią oczarować słuchacza. Ewidentnym smaczkiem jest też brzmienie gitar, użyto ich wprawdzie bardzo powściągliwie, ale kiedy się pojawiają, samym brzmieniem przywodzą na myśl dokonania Mike’a Oldfielda chociażby.

Wieszczę, że ta płyta będzie bardziej sukcesem Johanny Kurkela, niż samego Holopainena, po którym można było spodziewać się albumu na poziomie. Johanna jest za to dla mnie zupełnym odkryciem, mimo iż pojawiała się już gościnnie na płycie Sonata Arctica. Redakcyjny kolega zapytał nawet, czy obstawiam, ze wygryzie Floor Jansen z Nightwish… nie byłbym tak daleki w przypuszczeniach… ale…

Po wysłuchaniu albumu związana z tematem „Kaczych opowieści”, została mi w pamięci zaledwie okładka płyty.
Tuomas Holopainen skomponował świetną, monumentalną muzykę godną ścieżki dźwiękowej. Część melodii pozostaje ze słuchaczem na dłużej i jak motyw przewodni w filmie, można je zanucić, a w głowie kołaczą się i powracają. Płyty słucha się wyśmienicie nawet kilka razy pod rząd.
Fanom klimatów, muzyki filmowej, a nawet sympatykom Nightwish album na pewno przypadnie do gustu. Dla mnie rewelacja!

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *