1. Intro
2. Děvka č. 5 (Závist)
3. Tmel
4. Artefuckt
5. Masky
6. Láskožrouti
7. Caligula
8. Uveď nás v pokušení ( Sv. Cecílie)
9. Neber si rockera
10. Bolest hrdinů
11. Amygdala
12. Sólo
13. Rockcurriculum
14. No voices in the sky
15. Vstaňte, Pane Lincolne !
16. Kdy dojdou naboje a vzduch
17. Sybil
18. Defenestrace
19. Bludičky
20. Letokruhy
21. Katakomby
Rok wydania: 2018
Wydawca: Warner Music
http://www.tracktor-rock.cz
Kiedy lider grupy Traktor Martin Kapek podczas koncertu na festiwalu
Rockovani nad Olzou w Czeskim Cieszynie zapraszał na listopad na koncert
do Ostrawy, wiedziałem, że będzie to wieczór wyjątkowy. Nie
spodziewałem się jednak, że chodzi o nagranie ostrawskiego koncertu na
potrzeby DVD. Raz już Traktor próbował swych sił w zarejestrowaniu
koncertu- niestety z różnych powodów fragmjenty z koncertu z Hranic
można obejrzeć tylko na wideoklipie, promującym album „Artefuckt” –
„Vstaňte, pane Lincolne”. Może jednak tamten koncert był potrzebny, żeby
wyciągnąć pewne realizacyjne wnioski, a przede wszystkim zmienić
otoczenie z letniego koncertu pod gołym niebem na jesienno-zimowe
otoczenie ostrawskiej Bonver Areny, która została wyprzedana na długo
przed zaplanowaną datą 16 listopada 2017 roku.
Zanim przejdę do koncertu, słów kilka o samym wydaniu płyty. Tutaj
niestety dwa małe minusy: zespół postawił na prostotę wydania, tzn.
żadnych bonusowych materiałów, żadnych oficjalnych teledysków (tu akurat
wielka szkoda, bo czasem trzeba się solidnie naszukać, żeby w serwisie
Youtube pomiędzy traktorowymi bajkami dla dzieci odnaleźć ten właściwy
Traktor). Również dźwięk jest tu tylko w wersji stereo (koncert aż się
prosi chociażby o 5.1). Teraz ogromna porcja pozytywów. Wydawnictwo
oprócz DVD zawiera również koncert w wersji audio (2CD).W menu właściwie
dwie opcje: włącz koncert oraz włącz zaindeksowane utwory. Odpalamy
start i jedziemy Traktorem.
Jeszcze tylko krótkie intro w postaci „naocznego” odliczania i kolejno
wchodzą bracia Standa i Pavel Balko na gitarze i perkusji, Petr Bartosek
na klawiszach, Karel Ferda na gitarze basowej i wreszcie Martin Kapek
za mikrofonem. Od samego początku daje się usłyszeć bardzo dobrą
realizację dźwięku, pomimo halowego lekkiego pogłosu, lecz to dodaje
jeszcze większej mocy, która nie opuści słuchacza aż do końca.
Rozpoczynamy od artefucktowej „Děvki č.5 (Závist)”. Wszystko brzmi i
wygląda tak jak być powinno: koncert jest realizowany przez kilka kamer,
które są ustawione zarówno przed sceną, jak i pomiędzy muzykami. Dzięki
temu możemy popatrzeć na kapitalną pracę Pavla za bębnami. Po ciężkim
powitaniu czas przyspieszyć tempa bo oto nadchodzi „Tmel”, wydaje się,
że grany nieco szybciej niż na płycie. Nie zawsze będąc na koncertach
Traktora udawało mi się usłyszeć klawisze. Tu jest wszystko bardzo
dobrze wyważone. Słychać absolutnie każdy instrument, co daje wrażenie
potężnie brzmiącej grupy.
Jako, że trasa „Prach a vzduch” wciąż jeszcze promuje ostatni album,
więc większość będzie „Artefucktowa”. I tak kolejnymi są tytułowy
„Artefuckt” oraz „Masky”. Ten pierwszy od połowy staje się jeszcze
cięższy bardziej wgniatający niż na płycie. Widać i słychać, że Traktor
to zespół stricte koncertowy i najwięcej energii czerpie od coraz
większej rzeszy fanów. Wielokrotnie podczas koncertu Martin chwali
publiczność, która zresztą posłusznie wykonuje wszystkie prośby
wokalisty zachęcającego do zabawy. W „Maskach” z kolei rewelacyjną
robotę wykonuje Petr na klawiszach. Refren zaś należy do Kapka, który
niemal zdziera gardło. Innym równie wgniatającym numerem jest
„Calligula”, który już w wersji studyjnej brzmi kapitalnie. Tu jednak
Martin postawił na nieco „zdeformowany” wokal, by w refrenie uderzyć z
całą mocą.
Jednym ze starych numerów jest „Neber si rockera”. Utwór dający szczere
rady dziewczynie, by nie brała rockera za męża. Tu już jest czysty
rock’n’roll z refrenem, który za nic nie chce opuścić słuchacza. Ależ
panowie mają frajdę z grania w tym numerze. To wszystko przekłada się na
kapitalną zabawę. Po tym bardzo dobrze zagranym kawałku czas na
balladkę. „Bolest hrdinů” z przeszywającą gitarą w trakcie robi
piorunujące wrażenie. Pierwsza część to jednak ukłony pod adresem Petra i
Martina. Ależ się pięknie zrobiło w tym fragmencie. Warto zwrócić uwagę
na Pavla, który stoi za swoimi kolegami i razem z nimi śpiewa. Dawno
nie widziałem tak świetnej chemii w zespole. Oby jak najdłużej, panowie.
Innym magicznym momentem tego występu jest wspólny krótki duet Standy i
Petra. Robi się iście światowo, klimatycznie. Natomiast to co wyprawia z
gitarą Standa, sprawia, że na plecach pojawiają się ciary.
Jednak to, co najlepsze zespół zostawił na koniec. Właściwie od
„Vstaňte, pane Lincolne” aż do samego końca to już są rzeczy, gdzie ręce
same składają się do oklasków. Największe szaleństwo jest chyba w
„Defenestrace”. Nie dziwi mnie to bo oparty na marszowym rytmie utwór
sam prosi się o śpiew. Natomiast w „Bludičkach” zespół wymyślił patent
na zamianę popularnego w ostatnich czasach hologramu (swoją drogą czekam
na wspólny występ Franka Sinatry, Elvisa Presleya oraz Freddiego
Mercury’ego z towarzyszeniem Jimiego Hendrixa). Patent polega na prostym
pomyśle – Martin śpiewa gdzieś w cieniu, natomiast jego twarz
wyświetlana jest na telebimie. Proste, ale jakże efektowne. I w dodatku
bez zbędnych udziwnień. Dwa ostatnie utwory to już chyba traktorowe
sztandary: „Letokruhy” i kończące każdy występ „Katakomby”.
Koncert, który zespół postanowił zarejestrować i wydać w całości, trwa
dwie godziny. Trzeba uczciwie przyznać, że jest to bardzo energiczny,
świetnie zagrany występ. Bardzo się obawiałem o realizację wizji, ale
zupełnie niepotrzebnie, ponieważ całość jest skrojona idealnie – od
świetnego obrazu, poprzez momentami szybkie kadry po (mimo zwykłego
stereo) kapitalny dźwięk..
8,5/10
Mariusz Fabin



















































